Opinie publikowane w „Rzeczpospolitej” są elementem debaty publicznej i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy redakcji.
Rewolucja na najważniejszym na świecie szlaku wodnym otworzyła nowy front w wojnach walutowych – wojnach daleko wykraczającej poza rakiety, tankowce i sankcje. Konflikt. Zaczęło się ponad pięć tygodni temu atakami na Teheran. To nie tylko katastrofa humanitarna i geopolityczna, to także kryzys handlowy, który zmienia globalny handel żywnością, energią, nawozami, lekami, petrochemią i wieloma innymi dobrami.
W centrum burzliwych wydarzeń znajduje się Cieśnina Ormuz – wąski kanał o szerokości zaledwie 20 mil, przez który przepływa 20–25 proc. światowej ropy morskiej. Dla oddalonych o ponad 7000 mil USA ten szlak jest egzystencjalnym czynnikiem w systemie petrodolara, istotnym dla amerykańskiego długu i globalnej dominacji gospodarki amerykańskiej.
Czytaj więcej
Nowy najwyższy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei wciąż dochodzi do siebie po tym, jak doznał ciężkich obrażeń twarzy i nóg w nalocie, w którym zgin...
Cieśnina nie jest całkiem zamknięta. Tankowce nadal przepływają przez nią niemal codziennie. Ale dostęp nie jest już neutralny – statki powiązane z krajami postrzeganymi jako wspierające wojnę przeciwko Iranowi muszą mieć specjalne zezwolenia. Prawdziwa historia to jednak nie tylko szlaki żeglugowe. Chodzi o to, kto płaci za ropę i w jakiej walucie.
System petrodolara – zdefiniowany w obliczonym na wiele dekad projekcie geopolitycznym – cicho podtrzymuje niemal każdą globalną transakcję. Dla większości ludzi, czy to w Warszawie, São Paulo, czy Dżakarcie, związek między tankowcem w Ormuz a rosnącymi kosztami życia w ich własnej walucie, wydaje się niedostrzegalny. A jednak ten system pęka, a wojna na Bliskim Wschodzie dotyczy przyszłości petrodolara w takim samym stopniu jak dotyczy terytorium, ideologii czy bezpieczeństwa.
Irańska, rządowa mapa cieśniny Ormuz, 09 kwietnia 2026
Wyjątkowa pozycja dolara
Petrodolar nie ewoluował naturalnie, został zaprojektowany. Po konferencji w Bretton Woods w 1944 r. dolar stał się światową walutą rezerwową wspartą złotem. Pod koniec lat 60. obfite wydatki USA na wojny i amerykańskie programy krajowe, zalały świat dolarami, osłabiając jego powiązanie ze złotem. W 1971 r. prezydent Richard Nixon położył kres wymienialności na ten kruszec. Aby utrzymać popyt na dolary, USA zwróciły się ku ropie. Po szoku naftowym z 1973 r. Waszyngton zawarł umowę z Arabią Saudyjską zakładającą, że tamtejsza ropa będzie wyceniana i sprzedawana w dolarach w zamian za amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa i parasol militarny. Model ten rozprzestrzenił się potem na większość krajów OPEC.
Czytaj więcej
„Jedynym powodem, dla którego Irańczycy żyją, jest możliwość negocjacji” – oświadczył prezydent USA Donald Trump przed pierwszą rundą rozmów w Paki...
Stworzyło to samonapędzający się system: ropa jest niezbędna, więc importerzy muszą kupować dolary, aby za nią zapłacić. Zarobione dolary są potem inwestowane w obligacje skarbowe USA i inne aktywa denominowane w walucie amerykańskiej, co utrzymuje niskie stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych, umożliwia utrzymywanie wysokich deficytów budżetowych i daje Waszyngtonowi ogromny wpływ na globalne finanse. To są właśnie przywileje Ameryki.
Świat subsydiuje amerykański dług
Rząd federalny może pożyczać więcej i po niższych stopach niż niemal każdy inny kraj, bo świat subsydiuje jego dług poprzez popyt na dolary powiązany z ropą. Dziś dług narodowy USA zbliża się do 40 bln dol. i jest największy w historii, a deficyt budżetowy na rok finansowy 2026 szacowany jest na 1,9 bln dol., czyli 5,8 proc. PKB, znacznie powyżej średniej 50-letniej wynoszącej 3,8 proc.
Odwrotna strona medalu to eksport inflacji i niepewności na cały świat. Polska, importująca 97 proc. swojej ropy (około połowę z Arabii Saudyjskiej), musi pozyskiwać dolara amerykańskiego, trzymać miliardy w dolarowych rezerwach, w nisko oprocentowanych obligacjach skarbowych. Bank Rozrachunków Międzynarodowych szacuje, że handel denominowany w dolarach generuje roczną „premię walutową” 0,5–1,0 proc. w kosztach transakcyjnych. Globalni analitycy szacują ukryty roczny transfer aktywów w wysokości 195 mld dol. z gospodarek niedolarowych do USA poprzez opisany tu mechanizm. Ponad połowa waluty emitowanej przez USA krąży za granicą – to bezzwrotna pożyczka dla Ameryki – podczas gdy Rezerwa Federalna zwraca zyski z emisji pieniądza skarbowi państwa.
Desperacja Waszyngtonu
M.in. to wyjaśnia desperację USA, by kontrolować Cieśninę Ormuz i irańską ropę. Jeśli przejście przez cieśninę stanie się warunkowe, upolitycznione lub przekierowane na alternatywne waluty, automatyczny popyt na dolary ulegnie erozji. Waszyngton dąży zatem do utrzymania cieśniny otwartej na swoich warunkach i sprawowania kontroli nad irańską ropą oraz – szerzej – całą Zatoką Perską.
Ormuz pod kontrolą USA lub sojuszników pomoże monitorować płatności w petrodolarach, utrzymywać niższą inflację dzięki przewidywalnym globalnym cenom ropy i poddającym się zarządzaniu stopom procentowym dzięki silnemu popytowi na obligacje skarbowe. Umożliwia to sprzedaż papierów wartościowych, ubezpieczeń dla statków przechodzących przez cieśninę, kontrakty wojskowe – generując nadwyżki wzmacniające dolara i podtrzymujące hegemonię USA.
Sytuacja gospodarcza USA
Najnowsze dane o zatrudnieniu w USA potwierdzają napięcia związane z wojną: choć zatrudnienie poza rolnictwem spadek o 92 tys. w lutym zamieniło na odbicie o 178 tys. ,miejsc pracy w marcu, roczny ich wzrost netto zbliża się do zera, przy bezrobociu 4,3 proc. Przedłużająca się inflacja napędzana ropą – pogłębiona irańskimi atakami dronowymi na instalacje takie jak rafineria Saudi Aramco-Exxon SAMREF w Yanbu, mogłaby opóźnić cięcie stóp procentowych przez Fed, wywierając presję na miejsca pracy i wzrost gospodarczy.
Utrzymujące się zakłócenia wynikające z ataków na infrastrukturę Arabii Saudyjskiej i sojuszników oraz blokady Cieśniny Ormuz podniosły cenę ropy (gatunku Brent) nawet powyżej 109 dol. za baryłkę, grożąc kryzysem dostaw gorszym niż szok z lat 70. To uruchomiłoby stagflację w USA, powodując erozję wydatków konsumenckich (już i tak słabnących) i marż korporacyjnych, potencjalnie pchając PKB w negatywny obszar przy inflacji bazowej powyżej 3,5 proc.
Jaka jest polityka Iranu
Iran zdaje sobie sprawę ze swoich możliwości lewarowania tej sytuacji. Chociaż Cieśnina Ormuz pozostaje częściowo otwarta, żąda chińskich juanów za wybrane frachty tankowców. Dane żeglugowe pokazują co najmniej siedem statków odprawionych na tej zasadzie od połowy marca. Irańskie media państwowe i oświadczenie wiceministra spraw zagranicznych z 5 kwietnia potwierdzają, że ta zmiana wiąże przejście przez cieśninę z polityką odchodzenia od dolara.
Podejście Iranu wykracza poza krótkoterminowe przetrwanie. Wywiera on presję na dolara USA i rynki – eksponując kruchość petrodolara. Waszyngton zinstrumentalizował dominację dolara przez 47 lat poprzez sankcje przeciwko Iranowi, zamrożenia aktywów, wykluczenie ze SWIFT, izolację banków – dusząc przychody z ropy. Sekretarz skarbu Scott Bessent nazwał wywieranie presji na Iran przy użyciu narzędzi finansowych „ekonomicznym majstersztykiem państwa bez jednego wystrzału”. Tak zeznawał przed Komisją Bankową Senatu USA 5 lutego 2026 r.: „To, co zrobiliśmy polegało na wykreowaniu niedoboru dolarów w kraju… Doszło do szybkiej i – powiedziałbym – wielkiej kulminacji w grudniu, kiedy upadł jeden z największych banków w Iranie. Bank centralny musiał dodrukować pieniędzy, a irańska waluta weszła na kurs niekontrolowanego spadku, inflacja eksplodowała i z tego powodu byliśmy świadkiem wyjścia Irańczyków na ulice”.
Przedłużająca się wojna pozwala Teheranowi poszerzyć zasięg juana, podnosząc koszt każdej baryłki ropy z Cieśniny Ormuz – szkodząc sojusznikom USA bardziej narażonym na zwyżki cen niż sam Iran.
Co oznaczałby odwrót inwestorów
Petrodolar opiera się na symbiotycznym pakcie USA – Zatoka Perska: Ameryka chroni infrastrukturę naftową Zatoki i szlaki takie jak Ormuz, OPEC zaś pod wodzą Arabii Saudyjskiej wymienia petrodolary na obligacje skarbowe USA. Wojskowy parasol ma swoje źródło w umowie USA z Arabią Saudyjską z 1974 r. Kraje Zatoki inwestują setki miliardów rocznie w obligacje, akcje i nieruchomości w Ameryce, zaś V Flota USA patroluje obszar, odstraszając Iran. Ostatnie porażki eksponują jednak kruchość tej ochrony – mimo baz USA w Katarze i Bahrajnie, irańskie ataki trafiły rafinerie Yanbu i Abqaiq, podminowując zaufanie państw Zatoki do „bezwarunkowej obrony”.
Fundusze Zatoki (saudyjski PIF, ADIA z Abu Zabi) trzymają ponad bilion dolarów w aktywach USA. Szkody wojenne – zniszczone rafinerie, zamieranie turystyki w Dubaju/Rijadzie, zrujnowany handel – mogą skłonić je do odwrotu od inwestycji. Arabia Saudyjska mogłaby wycofać 200–300 mld dol. z obligacji/akcji, by zrównoważyć luki w wydobyciu ropy o 20–30 proc., sfinansować odbudowę i ożywić gospodarkę. ZEA i Katar podążyłyby jej śladem, tnąc wpływy do budżetu USA.
Ten exodus podniósłby rentowność obligacji skarbowych, powodując wzrost obsługi długu do 2 bln dol. rocznie. Kraje Zatoki mogą przyspieszyć przejście na umowy rozliczeniowe za ropę w juanach/rialach, wraz ze słabnącym zaufaniem do ochrony USA – osłabiając militarny filar petrodolara i tym samym przyspieszając odchodzenie od dolara amerykańskiego.
Dla Donalda Trumpa kontrola nad Cieśniną Ormuz jest kwestią egzystencjalną – upadek bezpieczeństwa rozwiewa miraż petrodolara, przy 38 bln dol. długu. Odejście od inwestowania przez kraje Zatoki przybliża perspektywę pyrrusowego zwycięstwa w tej wojnie, pomagając Pekinowi. A jeśli gambit Iranu się powiedzie, korytarz Cieśniny Ormuz powiązany z juanem lub z implementacją systemu opłat tranzytowych pociągnie za sobą brutalne skutki finansowe dla USA. Popyt na petrodolary wyparuje wraz z handlem ropą w juanach, osłabiając dolara i podnosząc inflację w USA. Słabszy dolar obciąża Amerykanów: iPhone'y, meble, żywność podrożeją.
Rynki akcji, rozwijające się przy niskich stopach i trendzie „akcje tylko w górę”, czeka cios – wyższe stopy bez ryzyka będą radykalnie obniżać wyceny (m.in. spółek technologicznych). Złoto, notujące rekordowe wzrosty w czasie, skorzysta jako bezpieczna przystań.
Pekin obserwuje, jak Waszyngton wykrwawia się w Zatoce
Długoterminowo, petrodolar stoi w obliczu stopniowej erozji, nie załamania. Juanowi brakuje wymienialności, euro – jedności fiskalnej, kryptowalutom – stabilności. A jednak militarna przewaga USA słabnie.
Irańskie dictum „Cieśnina nie będzie już taka jak przedtem” oznacza strukturalną renegocjację. Epoka swobodnego przejścia przez Cieśninę oparta wyłącznie na dolarach kończy się. Płatności w juanach, opłaty tranzytowe, premia wojenna podniosą koszty żeglugi na stałe – obciążając wzrost i na dekadę podsycając odchodzenie od dolara.
Opóźniony szczyt Trumpa z Xi i blokada ropy z Zatoki to jedna wojna – wywieranie presji na Chiny, gdy juan wzrasta na rynku ropy. Pęknięcie petrodolara oznacza, że Ameryka traci nadmierne przywileje i finansowanie imperium. Pekin obserwuje, jak Waszyngton wykrwawia się w Zatoce. Matematyki nie da się oszukać.