fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt Polska-Izrael

Gross o Morawieckim: trzeba mieć świra

Prof. Jan Tomasz Gross
materiały prasowe
Przez tę ustawę Polacy próbują ukryć udział polskiego społeczeństwa w Zagładzie. To coś niesłychanego, jak Polsce ci faceci z PiS-u błyskawicznie zepsuli reputację - mówił Jan Tomasz Gross, profesor historii uniwersytetu w Princeton, w rozmowie ze Sławomirem Sierakowskim z "Krytyki politycznej".

Według Jana Tomasza Grossa, autora słynnej książki "Sąsiedzi" o mordzie w Jedwabnem, gdyby polski rząd miał zamiar penalizować używanie sformułowania "polskie obozy śmierci", to taki dokładnie zapis znalazłby się w ustawie o IPN.

Fakt, że się taki zapis w dokumencie nie znalazł, jest według Grossa dowodem na to, że rząd próbuje uniemożliwić dyskusję o Holokauście i współudziale w nim Polaków.

Według historyka, badania opinii publicznej wskazują, że większość Polaków jest zdania, iż podczas okupacji to Polacy ucierpieli bardziej niż Żydzi.

Tymczasem, jak twierdzi Gross, zarówno ani autorzy ustawy o IPN, ani żaden z polityków PiS nigdy nie przeczytał żadnego świadectwa polskiego Ocalonego.

- Tam w każdej relacji jest: zanim tym szczęśliwcom udało w końcu spotkać kogoś przyzwoitego, kto im pomógł (dlatego mogli po wojnie zostawić świadectwo!), to każdy z nich przeszedł gehennę zdrad, szantaży, gwałtów, rabunków i wszystkiego najgorszego ze strony polskich współobywateli. I dlatego uratowani z Zagłady natychmiast reagują na to jak na zamach na własną pamięć o tym, co się wydarzyło - mówił Jan Tomasz Gross.

Jego zdaniem, w Izraelu długo funkcjonowało przekonanie, że "Polacy byli gorsi od Niemców", bo według większości Żydów, którzy przeżyli Holokaust w Polsce, ci którzy ich zdradzili lub próbowali zabić, byli kimś, kogo znali.

- I to jest przekroczenie innej granicy. Sytuacja, w której przyjeżdżają i mordują jacyś obcy ludzie z innej kultury, w mundurach, którzy mówią innym językiem, to jest co innego od tego, kiedy sprzedaje cię albo podrzyna ci gardło gość, z którym chwilę wcześniej piłkę kopałeś - mówił Gross.

Mówił również o tym, że to, co działo się w ówczesnej Polsce, dobrze obrazują relacje Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. -  Ten fakt, że ludzie się boją powiedzieć – co było uniwersalnym zjawiskiem – że ukrywali Żydów, bo to powoduje gwałt i pogardę ze strony otoczenia. To jest obraz społeczeństw polskiego, który jest straszny. I żeby o tym nic nie wiedzieć? A współczesne pokolenie nie wie o tym nic - uważa historyk.

Zdaniem Grossa "wielkim problemem współczesnego pokolenia" jest zmierzenie się z tą "monstrualną zbrodnią, w której tak wielu wzięło udział".

- Potrzebna jest jakaś żałoba po tych zamordowanych ludziach. Należałoby zapłakać nad tym. Zamiast stawiać pomniki Lechowi Kaczyńskiemu, postawić je Żydom wymordowanym w różnych miasteczkach - powiedział Gross.

Według niego Polska bez "czysto moralnego rozliczenia się" z tą zbrodnią nie jest w stanie iść do przodu, a dowodem na to jest to, co się dzieje z Polską pod rządami Prawa i Sprawiedliwości. 

- Oni są w stanie sprzedać ludziom największą bzdurę i okazuje się, że 50 proc. społeczeństwa idzie za nimi. Skąd to się bierze? Ludzie są jakoś zniewoleni - uważa rozmówca Sierakowskiego.

Jest też zdania, że fakt, iż w Polsce nie ma jeszcze partii otwarcie antysemickiej, to jedyne, w czym "Kaczyński jest lepszy od Orbana". Ale, jak uważa Gross, prezes PiS, próbując obudzić antysemickie demony, "powtarza ruch Moczara". - On się zorientował, że to działa. Tu była cała sekwencja zdarzeń. Najpierw spalenie kukły Żyda, marsz niepodległości, i tak dalej - mówił historyk.

Gross ostro wypowiedział się również o słowach premiera Mateusza Morawieckiego, który stwierdził, że Polska, wzorem Danii, zasługuje na osobne drzewko w Yad Vashem.  Premier powiedział, że Polska jako jedyna zasłużyła na takie wyróżnienie, bo tylko tu za pomoc Żydom karano śmiercią nie tylko samego pomagającego, ale całe rodziny i wioski.

Według Morawieckiego, "przy całym szacunku do Holandii, czy Danii, gdzie zginęło może z tego powodu kilka osób, a na pewno bardzo, bardzo niewiele, gdzie całe państwa kolaborowały z hitlerowskimi Niemcami, a w Polsce Polskie Państwo Podziemne wydawało wyroki śmierci na tych, którzy denuncjowali lub mordowali Żydów". -  Te dwie sytuacje są zupełnie nieporównywalne - powiedział Morawiecki w Chełmie.

Jan Tomasz Gross ostro skomentował te słowa. - Morawiecki po raz któryś już mówi coś podobnego. Trzeba mieć świra, żeby coś takiego powiedzieć. Jemu się pomyliła Dania z Polską. Gdzieś tam się dowiedział, że Danii postawili drzewko w Yad Vashem i on teraz wszędzie mówi, że brakuje nam jednego drzewka. Mało tego, że mamy tam najwięcej, ale jednego brakuje, dla Polski. Morawiecki nie wie, co tu się działo - mówił Gross.

Cały wywiad na stronie "Krytyki politycznej"

Źródło: Krytyka Polityczna
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA