fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komitet Obrony Demokracji

KOD na ulicach Warszawy. Odczytano list Wałęsy

PAP/Marcin
W Warszawie zakończył się marsz zorganizowany przez Komitet Obrony Demokracji pod hasłem "My, naród" . Według Ratusza uczestniczyło w nim 80 tysięcy osób. Według policji - 15 tysięcy.

"Pokażmy, że nie zapomnieliśmy o tym, o co walczymy od początku. Pamiętajmy, bądźmy, nie odpuszczajmy!" - apelował lider komitetu Mateusz Kijowski.

Uczestnicy marszu zbierają podpisy pod swoim projektem ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Projekt przewiduje, że liczba członków niezbędna do prowadzenia obrad wynosiłaby 10 sędziów. Kandydatów mógłby zgłaszać Sejm, prezydent, Krajowa Rada Sądownictwa oraz Zgromadzenia Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Manifestacja w Warszawie rozpoczęła się o godzinie 13. Uczestnicy marszu spotkali się na błoniach Stadionu Narodowego. Idąc Aleją Zieleniecką, Mostem Poniatowskiego, Alejami Jerozolimskimi, ulicą Marszałkąwską i ulicą Królewską dotarli do Placu Piłsudskiego.  

- Minęło 100 dni łamania prawa, ale będzie jeszcze gorzej. Zastąpiono słowo prawda, słowem propaganda. Najgorsze jeszcze przed nami. Jarosław Kaczyński mówi, że nie ustąpi, ale zmusimy go żeby ustąpił - mówił do zgromadzonych lider Nowoczesnej Ryszard Petru.

- Przyjechaliśmy tu bronić polskiej wolności, przyjechaliśmy bronić dobrego imienia Lecha Wałęsy. Przyjechaliśmy bronić symbolu, polskiej historii. Przyjechaliśmy bronić Polski uśmiechniętej. Razem obronimy Polskę przed złymi ludźmi, to będzie długi marsz. Obronimy Polskę przed Jarosławem Kaczyńskim, nie pozwolimy, żeby Polska została zawłaszczona - zwracał się do tłumu Grzegorz Schetyna z PO.

- Nie raz nie zgadzałam się z Lechem Wałęsą, nie raz uważałam, że robi źle. Ale nie mi go oceniać. Wielkich ludzi ocenia historia - powiedziała Barbara Nowacka.

- Nie pozwolimy odebrać sobie naszej historii, dokonań i naszej wolności. Przyszliśmy bronić demokracji. Dzisiaj po 100 dniach urzędowania nowego rządu musimy domagać się niezawisłości TK, wolnych mediów, sprawnej służby publicznej, musimy bronic prawa do prywatności. Musimy bronić niezależności prokuratury. Chcemy Polski wolnej o otwartej, dla każdego - mówił lider KOD Mateusz Kijowski.

List Lecha Wałęsy

Mateusz Kijowski przeczytał list, który do uczestników marszu napisał Wałęsa. "W roku 1978 przystąpiłem do komitetu WZZ Wybrzeża. Wierzyłem, że nasze działania doprowadzą nie tylko do powstania autentycznej reprezentacji robotniczej, lecz poprowadzą ku wolnej Polsce. Takie były też marzenia moich kolegów z WZZ - Anny Walentynowicz, Andrzeja Gwiazdy, Aliny Pieńkowskiej, Bogdana Borusewicza, Jerzego Borowczaka i wielu, wielu innych" - rozpoczął były prezydent.

"Nigdy nie zgodziłem się na współpracę, nigdy nikogo nie skrzywdziłem, lecz to doświadczenie nauczyło mnie, że tylko wspólne działanie daje szansę na sukces. Ale nie tylko. Daje też poczucie bezpieczeństwa. Przestajesz być sam" - pisał dalej Wałęsa.

"Zwracam się do Was, zwycięzców z 1989, zwracam się do tych, którzy urodzili się w wolnej Polsce, nie dajcie sobie wmówić, że to służby bezpieczeństwa przyniosły Polsce wolność"

"My, Naród" na Placu Piłsudskiego

W oczekiwaniu na dotarcie wszystkich uczestników na Plac Piłsudskiego, demonstranci wysłuchali przemówienia Lecha Wałęsy wygłoszonego w amerykańskim Kongresie w 1989 roku.

Następnie głos zabrali przedstawiciele partii Zielonych, którzy zaczęli mówić o nierównościach w państwie i przyczynach zwycięstwa wyborczego PiS. Demonstranci przerywali im jednak skandując "Lech Wałęsa, Lech Wałęsa", przypominając, pod jakim hasłem zgromadził się wiec. Poza tym podczas wiecu głos zabrali m.in. lider PO Grzegorz Schetyna i .Nowoczesnej - Ryszard Petru.

Zgodnie z założeniami organizatorów, marsz zakończył się po godzinie 17. Według Ratusza, początkowa grupa licząca ok. 17 tys. osób, która ruszyła z błoni Stadionu Narodowego, w trakcie drogi na Plac Piłsudskiego wzrosła do 80 tysięcy.

 

Według szacunków policji w demonstracji wzięło udział około 15 tys. osób.

W niedzielę w Gdańsku

Marsz zorganizowany w Gdańsku ma pokazać solidarność Polaków z Lechem Wałęsą. Początkowo planowano, że manifestacja spotka się pod domem byłego prezydenta, jednak ostatecznie pikieta odbyła się na Placu Solidarności. Początek o godzinie 14.00

Wśród osób, które zapowiedziały swój udział są m.in. Henryka Krzywonos-Strycharska, Jerzy Kiszkis i Ewa Lieder.

Jak mówi lider KOD Mateusz Kijowski w rozmowie z wp.pl, komitet postanowił przeprowadzić wiec pod hasłem: "My, Naród". - Te słowa nawiązują do historycznego wystąpienia byłego prezydenta w amerykańskim Kongresie, ale pokazują również, że jest nas wielu i potrafimy się zorganizować - tłumaczy w rozmowie z wp.pl lider KOD Mateusz Kijowski.

Z sondażu zrealizowanego przez Millward Brown S.A. dla "Faktów" TVN i TVN24 wynika, że 51 proc. Polaków uznaje, iż obecnie demonstracje organizowane przez Komitet Obrony Demokracji są niepotrzebne. Czytaj więcej

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA