Zmiany demograficzne i starzenie się społeczeństwa sprawiają, że dotychczasowe rozwiązania przewidziane w systemie emerytalnym wymagają przemyślenia i dostosowania do nowych realiów. Coraz częściej pojawia się też pytanie o to, czy obecny system w wystarczającym stopniu docenia wkład rodziców w rozwój społeczeństwa i gospodarki.
– Macierzyństwo często oznacza zahamowanie kariery zawodowej. I to niezależnie nawet od kwestii dyskryminacyjnych. Zresztą im dłuższe są przerwy i uprawnienia związane z macierzyństwem, tym trudniej np. młodej kobiecie znaleźć pracę. Takie są fakty. Co więcej, nawet jeśli ktoś już pracuje i posiada potomstwo, to im więcej dzieci, tym częściej pojawiają się sytuacje, w których trzeba wziąć wolne – z powodu choroby dziecka czy innych obowiązków – mówi Tomasz Lasocki z Politechniki Warszawskiej.
Praca zawodowa osób wychowujących dzieci ma szczególne znaczenie – nie tylko dla ich własnej stabilności finansowej, lecz także dla przyszłości całego systemu emerytalnego. To kolejne pokolenia będą bowiem finansować nasze świadczenia. Dlatego coraz częściej podkreśla się potrzebę rozwiązań, które będą w większym stopniu uwzględniać wysiłek rodziców łączących aktywność zawodową z wychowaniem dzieci.
Czytaj więcej
Pod koniec stycznia br. ruszył proces przeglądu ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych (PPK), w ramach którego ocenione zostanie funkcjonowani...
Petycje w Sejmie
O tym, że istnieje silna społeczna presja na zajęcie się tematem świadczą petycje, jakie wpływają do sejmowej Komisji do Spraw Petycji. Autorka jednej z nich (BKSP-153-X-837/26) akcentuje rażącą, jej zdaniem, niesprawiedliwość, która występuje obecnie. Wskazuje, że jako osoba legitymująca się niemal 40-letnim stażem pracy, w większości w ramach działalności gospodarczej, przez dekady rzetelnie odprowadzała składki do systemu ubezpieczeń społecznych, wychowując przy tym troje dzieci. Nie ma to jednak przełożenia na wysokość emerytury. Tymczasem osoby, które nie pracowały zawodowo i wychowały czworo dzieci, otrzymują świadczenia niemal na tym samym poziomie, co aktywni zawodowo. Jak wskazuje, takie rozwiązanie jest krzywdzące dla pracujących. System w obecnym kształcie nie premiuje bowiem trudu łączenia pracy z rodzicielstwem.