Komercyjne

Wielofunkcyjność jest dzisiaj kluczową kwestią

Magdalena Bartkiewicz-Podoba, dyrektor generalny Liebrecht & wooD Poland
materiały prasowe
To jeszcze nie koniec passy i wciąż będzie można pozyskiwać najemców na dobrych warunkach - mówi Magdalena Bartkiewicz-Podoba, dyrektor generalny Liebrecht & wooD Poland.
Rz: Macie w portfelu pełen przekrój inwestycji: od mieszkań przez biura po outlety. Firma wywodzi się z Belgii, ale teraz prowadzi inwestycje w Polsce, Rumunii i Rosji. Jaki jest model biznesowy Liebrecht & wooD?
Magdalena Bartkiewicz-Podoba, dyrektor generalny Liebrecht & wooD Poland: Wynika on wprost z charakteru założycieli, dwóch flamandzkich przedsiębiorców. Przyświeca nam duch pionierstwa i innowacyjności, nie interesują nas masowe, powtarzalne, wieloetapowe projekty. Spółka zaczynała od projektów mieszkaniowych na wybrzeżu Belgii, a na początku lat 90. założyciele przyjechali ze znajomym przedsiębiorcą do Warszawy i stwierdzili, że to idealne miejsce i moment na inwestycje. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że przecieraliśmy w Polsce szlaki. Zaczęliśmy od kameralnego osiedla apartamentowców, skomercjalizowaliśmy bodaj pierwszy nowoczesny biurowiec – Green House.
Później pojawiła się wizja utworzenia nowej dzielnicy biznesowej. Wielu patrzyło na ten pomysł sceptycznie, a jednak zrealizowaliśmy z sukcesem kilka pierwszych inwestycji biurowych przy Alejach Jerozolimskich. Później wprowadziliśmy do Polski outlety. Dziś w partnerstwie z BBI Development kończymy wyjątkowy projekt na terenie dawnej fabryki Koneser – rewitalizację całego kwartału Pragi. Polski rynek nieruchomości komercyjnych wciąż rośnie, inwestorzy chętnie lokują tu pieniądze. Jak długo potrwa dobra koniunktura? Myślę, że to jeszcze nie koniec passy i wciąż będzie można pozyskiwać najemców na dobrych warunkach. Koneser na pół roku przed otwarciem jest wynajęty w ponad 90 proc. Trzeba mieć jednak świadomość zmian. Na biura patrzy się już nie przez pryzmat firm, ale ich pracowników. Tzw. milenialsi mają zupełnie inne podejście do życia i pracy, i z myślą o nich trzeba budować. Nie tylko biura, nie tylko centra handlowe. Dziś kluczem jest wielofunkcyjność i dostarczanie wrażeń, doświadczeń. To muszą być miejsca przyjazne, tętniące życiem i energią, bardzo dobrze połączone z komunikacją miejską. Myślę, że dużą przyszłość mają projekty rewitalizacyjne. Już od dawna chcieliśmy zrealizować w Polsce tak duży projekt, jak Koneser. Rozmawialiśmy m.in. o zakupie całej Wyspy Spichrzów w Gdańsku. Jakie są różnice w prowadzeniu biznesu w Polsce, Rumunii i Rosji? Polska to duży i dojrzały rynek, ale konkurencja jest znaczna, a stopy zwrotu już nie tak wysokie jak w pozostałych krajach regionu. Jeśli jednak zaoferuje się unikatowy projekt, wciąż można liczyć na duże zainteresowanie i atrakcyjne stawki czynszów. Na pewno bolączką polskiego rynku jest teraz trudność pozyskania wykwalifikowanych pracowników. W Rumunii pojawiliśmy się w 2000 r., rynek wygląda tam w zasadzie tak, jak w Polsce 5–10 lat temu. Nasz biznes rośnie wraz z tamtejszą gospodarką. Mamy w Bukareszcie park handlowy i outlet, planujemy budowę kolejnego parku handlowo-rozrywkowego po drugiej stronie miasta. Będziemy ponadto realizować niecodzienny projekt – można powiedzieć, że to budowa przy jeziorze całej dzielnicy czy miasteczka, pół godziny od centrum Bukaresztu. Będą tam domy i wille, w sumie 4,5 tys. jednostek na około 14 tys. mieszkańców, z całym zapleczem usługowym. Jesteśmy na etapie planowania, uzyskiwania zgód, staramy się o linię autobusową, która połączy nasze osiedle z metrem. To inwestycja duża jak na naszą firmę, ale też realizowana w naszym duchu: popyt na mieszkania w Bukareszcie jest bardzo duży, niemniej postawiliśmy na bardziej kameralną zabudowę, a nie wielkie apartamentowce. Jeśli chodzi o Rosję, jesteśmy obecni w Moskwie, mamy tam centrum outletowe – nieco ponad rok temu oddaliśmy dodatkową powierzchnię, teraz planujemy III etap. Rozpoczynamy też budowę outletu w Petersburgu. Ktoś, kto narzeka na procedury u nas, powinien przyjrzeć się procesowi inwestycyjnemu w Rosji. W Moskwie do otrzymania pozwolenia na budowę potrzebowaliśmy ponad 100 innych decyzji administracyjnych, w Petersburgu już teraz mamy ich 70. Nie ma za to problemu z dostępem do wykwalifikowanych pracowników. W 2017 r. w Polsce zawarto transakcje o wartości prawie 4,7 mld euro, a w Rosji – 4,6 mld dol. O ile jednak u nas dominuje zagraniczny kapitał, o tyle tam ma on udział rzędu kilkunastu procent obecnie, a w 2016 r. było to kilka procent. Jesienią oficjalne otwarcie Konesera. Czy planujecie kolejne projekty w Polsce? Planujemy kolejne dwa budynki biurowe o powierzchni 20 tys. mkw. w ramach Konesera i przyglądamy się rynkowi, ale za wcześnie na szczegóły. Czy interesują was inne kraje naszego regionu? Nie tylko regionu, rozglądamy się bardzo szeroko, swego czasu rozważaliśmy otwarcie outletu w Chinach. Jesteśmy otwarci, ale ekspansja terytorialna nie jest głównym filarem strategii. Wszystko zależy od projektu, pomysłu, który zainspiruje zespół, założycieli, a także inwestorów, bo i oni są mocno zaangażowani w nasze decyzje inwestycyjne. Mamy dużą elastyczność i duże możliwości kapitałowe, inwestorami są belgijskie rodziny przedsiębiorców z wielopokoleniową tradycją, także z obszaru budownictwa i nieruchomości.

CV

Magdalena Bartkiewicz-Podoba została dyrektorem generalnym Liebrecht & wooD Poland w grudniu ub.r. Z grupą związana jest od 20 lat. Pracowała m.in. jako dyrektor departamentu prawnego. W 2015 r. rozpoczęła ponadroczną przerwę w pracy zawodowej, w 2016 r. założyła nowy biznes. Jest absolwentką Wydziału Prawa i Administracji UW.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL