Bo o ile można zrozumieć polityczne interesy rządzącej partii (każda władza ma swoje interesy), o tyle nie wolno zapomnieć, że gospodarka jest ponadpartyjna, integralna, podobnie jak przyszłość kraju, w którym mieszkamy.
W przeciwieństwie do wielu krytyków Prawa i Sprawiedliwości nie sądzę, iżby liderom partii władzy zależało na destrukcji Polski. Problematyczna nie jest nawet wyznawana przez nich antyrynkowa doktryna, z którą w większości punktów się nie zgadzam. Istotą problemu jest naruszenie proporcji pomiędzy krótkim horyzontem polityki (definiowanym przez wspieranie bieżących interesów bezpośredniego elektoratu) a wielopokoleniową strategią rozwoju kraju i jego perspektyw.