fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Jerzy Haszczyński: Polski widz w teatrze Pod Globusem

Donald Trump, Andrzej Duda
Jerzy Haszczyński: Rządzący nie potrafili się pogodzić z porażką wyborczą Donalda Trumpa, sympatię do niego przedkładając nad strategiczne interesy.
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Momentów istotnych dla przyszłości Zachodu było w tym wieku dużo. Ten jest jednak kluczowy. Polska nie uczestniczy w rozgrywce na miarę swoich możliwości. W znacznym stopniu z własnej winy.

Moment jest kluczowy – to nie jest publicystyczna przesada. W czasie kryzysu epidemicznego, ekonomicznego i społecznego waży się jedność Zachodu w odniesieniu do najważniejszych zagrożeń – ze strony Chin i Rosji.

Przywódcy powinni podjąć decyzje fundamentalne dla zachodniej wspólnoty, a jednocześnie są skupieni na sprawach wewnętrznych, lękliwie wsłuchują się w nastroje swoich elektoratów, boją się o swój rynek pracy, kondycję swoich firm i szczepienia swoich obywateli.

O jednolity front w odniesieniu do Rosji i Chin zawsze trudno, bo pokusy tam czyhają duże, a teraz o taki front jeszcze trudniej.

W tej ciężkiej chwili pojawił się nowy prezydent USA. To od determinacji Joe Bidena najwięcej w tej rozgrywce zależy: od tego, jak połączy sprawy Ameryki ze sprawami całego Zachodu. Polska powinna być wyjątkowo aktywna, by było to jak najbardziej zgodne z jej interesami. Zamiast tego zajmuje się wewnętrznymi sporami bardziej niż inne kraje, choć te inne zazwyczaj są mniej zagrożone. Są to spory, w których stanowisko władz jest dla znacznej części zachodniej opinii publicznej nie do przyjęcia i po prostu groźne dla polskiej demokracji. Na dodatek rządzący nie potrafili się pogodzić z porażką wyborczą Donalda Trumpa, sympatię do niego przedkładając nad strategiczne interesy. 

To wszystko powoduje, że na liście państw, z którymi nowa administracja amerykańska prowadzi konsultacje, jesteśmy bardzo nisko. Ściślej – na razie w ogóle nas na niej nie ma. Bo prezydent Biden nie rozmawiał z prezydentem Dudą, podobnie jest na poziomie szefów dyplomacji.

A dokładnie teraz decyduje się sprawa, która określi na długie lata stosunek Zachodu do Kremla, jednocześnie superistotna dla nas – dokończenie budowy Nord Stream 2. Okno możliwości będzie otwarte jeszcze tylko przez kilka tygodni, może miesięcy. Jest ostatnia szansa, by odwieść Niemcy od tego, do czego zmierzają z niezwykłym uporem – połączenia się na dekady wielomiliardowymi interesami gazowymi z Rosją (brakuje już tylko około 100 km rury). Zależy to w tej chwili od najważniejszego państwa Zachodu, USA, a także od najważniejszego poza Niemcami kraju UE – Francji, która wyraziła sprzeciw wobec rurociągu. Od ich współdziałania.

Polska na razie ogranicza się do przyglądania się temu wszystkiemu. Może się łudzić, że interes zachodnich mocarstw tym razem będzie tożsamy z naszym. Na własne życzenie zajęliśmy miejsce na widowni, nie mamy kontaktu z amerykańskim reżyserem. Czas się przebudzić, spektakl nie będzie trwał bez końca.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA