W ganieniu kanclerz amerykański prezydent jest zaprawiony od dawna. Ale podczas środowej konferencji prasowej po spotkaniu z Dudą najważniejszemu partnerowi politycznemu i gospodarczemu naszego kraju w Europie dostało się wyjątkowo dużo. Trump uznał więcej, że jest i taki sposób liczenia, który pokazuje, że Niemcy płaca mniej, niż 1 proc. PKB na obronę (faktycznie to 1,4 proc.). Mówił, że muszą uregulować zaległe fundusze, być może nawet bilion dolarów. Wskazywał, że “strasznie” wykorzystują Amerykę w handlu. Dowodził, że nie ma co bronić kraju, który poprzez import gazu z Nord Stream 2 jednocześnie zasila Rosję w miliardy dolarów. Oskarżył Berlin o to, że liczy na jego przegraną w listopadowych wyborach i załatwieniu interesów z “sennym Joe” (Bidenem). I wreszcie doszedł do jasnej konkluzji: tak, dodatkowi amerykańscy żołnierze, którzy mieliby trafić do Polski zostaną ściągnięci z Niemiec.