fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Haszczyński: Rasistowski terror w środku Niemiec

AFP
Strzelanie do przypadkowych ludzi, którzy późnym wieczorem odwiedzają knajpę nie musi być terroryzmem. Ale w heskim Hanau było inaczej.

Bo jeżeli ten, kto strzela, głosi w mediach społecznościowych, że nienawidzi obcych, spekuluje o likwidacji gorszych nacji, i na dodatek, na miejsce ataku wybiera kojarzące się z imigrantami i islamem shisha bary, to jest terrorystą. 

Jest terrorystą rasistowskim, skrajnie prawicowym, antyimigranckim, a może - choć zamachowiec z Hanau raczej miał ambicje globalne, nie chciał się ograniczać do czyszczenia Niemiec - i nacjonalistycznym. 

I to niektórym się pewnie nie podoba, bo terroryzm chcieliby ograniczyć do fundamentalistów islamskich. O ile zachodni świat byłby prostszy, o ile Europa byłaby prostsza, gdyby wszyscy terroryści podczas ataków krzyczeli „Allahu akbar!”. 

W ciągu ostatniego roku spektakularne ataki terrorystyczne na szeroko pojętym Zachodzie przeprowadzili jednak ci, co muzułmanów - i innych „niebiałych” - nienawidzą. Najpierw w nowozelandzkim mieście mającym kościół w nazwie Christchurch zamachowiec zabił pół setki muzułmanów modlących się w meczetach. 

Potem, w październiku ubiegłego roku, w Halle celem była synagoga pełna modlących się Żydów, szczęśliwie szczelnie zamknięta, i bar z kebabami. Teraz w Hanau - dwa shisha bary. To środek Europy. Środek Niemiec, w których terroryzm wywołany nienawiścią rasową budzi szczególne przerażenie. 

W elitach niemieckich także. Widać, że stawiają sobie pytanie, jak takie zbrodnie są możliwe mimo ciągle odrabianej lekcji o Trzeciej Rzeszy. 

Zazwyczaj ważą słowa, chcąc jednocześnie uspokoić siebie i innych: nie dopuścimy do tego, by się to powtórzyło. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA