Reklama

Jerzy Haszczyński: Syria, czyli wszystkie lęki (i winy) Zachodu

Takiego nagromadzenia nieszczęść jak teraz w Syrii i wokół niej dawno nie było. Nagromadziły się i wybuchły razem z wielką siłą. Jest w tym też nasza, zachodnia wina. I Zachód poniesie karę.
Jerzy Haszczyński: Syria, czyli wszystkie lęki (i winy) Zachodu

Foto: AFP

Po dziewięciu latach wojny domowej Baszar Asad kończy ją krwawą operacją w północno-zachodniej prowincji Syrii. Ten sam Asad, który uchodził za najgorszego zbrodniarza świata i miał upaść, także dlatego, że znaczna część świata nie uznawała go już za prawowitego przywódcę kraju.

Baszar Asad jest teraz panem życia i śmierci setek tysięcy ludzi uciekających przed bombardowaniami i nalotami. Giną dzieci, kobiety, starcy. A mieszkańcy Zachodu znowu oglądają z bezradnym przerażeniem zdjęcia ofiar tej wojny. Tak jak to robili kilka lat temu, gdy w gruzy obracało się Aleppo albo gdy dyktator używał broni chemicznej przeciwko cywilom. Wtedy też się wydawało, że tak dalej być nie może: Asad przekroczył czerwoną linię, nasi przywódcy tym razem położą kres bestialstwu.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama