fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Michał Szułdrzyński: Polska porażka w Jerozolimie

Prezydent Rosji Władimir Putin
AFP
Wbrew uzasadnionym obawom prezydent Rosji Władimir Putin był na tyle uprzejmy, że w czwartek w Jerozolimie nie oskarżył Polski o wywołanie drugiej wojny światowej.

Zarówno mówcy – przedstawiciele Izraela, USA, Niemiec, Francji i Rosji – jak i organizatorzy zaprezentowali wizję drugiej wojny światowej, która rozpoczęła się od wojny Hitlera ze Stalinem. Choć w istocie przez pierwsze dwa lata wojny obaj dyktatorzy współpracowali i gdyby nie pakt Ribbentrop-Mołotow, Hitler nie miałby dwóch lat spokoju, by przygotować Holokaust. W przedstawionej w Jerozolimie wizji Armia Czerwona została pokazana jako zbawienie, która na równi z armią aliantów wyzwoliła Europę z nazizmu.

Ale to był zły dzień dla Polski nie tylko z powodów historycznych. Forum Holokaustu to był wielki come back Władimira Putina na światowe salony. Obok trzech tuzinów prezydentów, premierów, królów i książąt prezydent Rosji po aneksji Krymu i rozpętaniu wojny na Ukrainie został zaakceptowany jako równorzędny światowy lider. To ironia losu, że najwięcej o światowym porządku mówił właśnie prezydent Rosji, który od dwóch dekad jest dla tego porządku jednym z największych zagrożeń. I samemu zakłamując historię, mówi o potrzebie prawdy.

A mimo to pomysł Putina, by USA, Rosja, Francja, Chiny i Wielka Brytania spotkały się na forum ONZ w celu omówienia nowego globalnego ładu, został przyjęty z entuzjazmem przez prezydenta Francji, który od dłuższego czasu chce oprzeć bezpieczeństwo Europy na sojuszu z Moskwą, a nie Waszyngtonem. To dla Polski kolejna niepokojąca wiadomość.

Chociaż Putin był wobec Polski bardziej powściągliwy niż w swych wcześniejszych wypowiedziach, nie można mieć pretensji do Andrzeja Dudy, że nie wziął udziału w tym forum. To nie prezydent ani PiS są winni temu, że dochodzi do zmiany sojuszy na globalnej szachownicy, a wydarzenie w Yad Vashem stało się okazją do rehabilitacji Putina. Niemniej jednak nie najlepsza sytuacja, w której znalazło się nasze państwo, jest też konsekwencją błędów polityki obecnego rządu. Oczywiście możemy się pocieszać, że o cierpieniu Polaków wspomniał wiceprezydent USA Mike Pence, ale to raczej nagroda pocieszenia. Rządzący Polską powinni więc przemyśleć przyczyny stanu rzeczy i pomyśleć o tym, by zamiast otwierać nowe pola konfliktu, część sporów starać się złagodzić.

Ale najważniejsze, by teraz patrzeć w przyszłość. I wyciągnąć z forum w Jerozolimie wnioski. Już za kilka dni odbędą się obchody w Polsce. Przekonamy się, czy nasze władze zrobiły wszystko, by wykorzystać tę okazję do przedstawienia prawdy o historii polskiego państwa i narodu podczas drugiej wojny światowej. Oczywiście można liczyć, że da się uprawiać skuteczną dyplomację pamięci, wykupując powierzchnię reklamową na teksty polskich polityków w zachodniej prasie lub produkując infantylne materiały przez Polską Fundację Narodową. Być może są to dobre sposoby na leczenie własnych kompleksów. Ale na pewno w ten sposób nie trafimy ze swoim przekazem do międzynarodowej opinii publicznej. A zniekształcona wizja wojny przedstawiona w czwartek w Jerozolimie utrwali się w pamięci świata.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA