fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Chrabota: Smaczna kolacja we czworo u Netanjahu

Fotorzepa/ Maciej Zienkiewicz
Zdjęcia „dwustronnych konsultacji” z premierem Netanjahu w Jerozolimie dowodzą świetnego humoru i znakomitej komitywy czterech premierów (i żon niektórych) przy jednym stole. Polskiego premiera między nimi nie ma.

Tym bardziej się cieszę, że do Jerozolimy nie dotarł, bo trudno by mu było uczestniczyć w tym koncercie uśmiechów. Wychylił się jak zwykle premier Orban, rzekomy sojusznik Warszawy twierdząc, że w tym spotkaniu powinni brać udział wszyscy premierzy V4. Ironia, czy cynizm? A może prowokacja. Albo niezrozumienie subtelności historii.

Bo przecież to nie oni Węgrzy zostali oskarżeni o „wyssanie antysemityzmu z mlekiem matki” i kolaborację, tylko Polacy. Tak jakbyśmy to właśnie my tworzyli w czasie II WS kolaborancki rząd Horthy’ego i walczyli ramię w ramię z żołnierzami Wehrmachtu na froncie wschodnim. Czyżby Viktor Orban próbował zamaskować uśmiechem deportacje do Auschwitz z czasów rządu Döme Sztójay’ego? No tak, to przecież szczegół historii, o którym Benjamin Netanjahu pewnie nie słyszał. Za to pamięta zapewne reżim ks. Tiso, który nie tylko wspierał hitlerowców w wywózce słowackich Żydów do obozów, ale nawet płacił za „rozwiązanie tego problemu”. A propos czwartego przy stole, władze Protektoratu Czech i Moraw w sprawie „ostatecznego rozwiązania” też nie miały całkiem czystych rąk.

Po co te wspominki z brudnej historii Europy Środkowej? Absolutnie nie po to, by coś wypominać naszym dzisiejszym barciom – Węgrom, Słowakom, czy Czechom przeszłość. Ot, chcę podkreślić paradoks historii, że w Izraelu jakoś łatwiej bezkarnie obrażać współczesnych Polaków, niż ze zrozumieniem czytać podręczniki historii. A kompletnie nic już nie przeszkadza w radosnym biesiadowaniu przy wspólnym stole.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA