Komentarze

Polska-Portugalia 2:3: Szarość, widzę szarość

AFP
Trzeci mecz kadry prowadzonej przez Jerzego Brzęczka, pierwsza porażka, ani jednego zwycięstwa.

Jeśli zawodnicy są przeciętni, rzadko występują w swoich klubach, a jeśli nawet, to w drużynach na średnim poziomie, to gra nie może być dobra. Rafał Kurzawa najszybciej biegł do linii, kiedy miał być zmieniony przez Kamila Grosickiego. Do tej pory poruszał się po boisku w tempie oldboja. Mateusz Klich też niewiele wniósł.

Czytaj także:

Polska-Portugalia 2:3: Miłe złego początki

Brzęczek zastosował w pierwszej połowie niecodzienny wariant gry bez skrzydłowych. Z prawej strony rolę tę spełniał prawy obrońca Bartosz Bereszyński, z lewej nikt. Z przodu Robert Lewandowski miał za partnera Krzysztofa Piątka. Przez dwadzieścia minut to się nawet sprawdzało. Po jedynym dobrym podaniu Kurzawy z rzutu rożnego Piątek strzelił głową bramkę.

Drugi występ w kadrze, pierwszy gol. Jak ktoś jest w formie, to strzela. Lewandowski nie jest i to było widać. Tyle, że na tym emocje się skończyły. Po stracie bramki Portugalczycy przestali po boisku chodzić, zaczęli biegać, podając sobie szybko piłkę. Jak dla Polaków - za szybko. Przez blisko dziesięć minut pod koniec pierwszej połowy nie tylko nie potrafiliśmy piłki zabrać, ale nawet jej wybić.

Pomoc nie istniała. Grzegorz Krychowiak wyróżniał się butami w kolorze damskich majtek z epoki Władysława Gomułki. Piotr Zieliński nie pierwszy raz zagubił się, a to on, przy swoich umiejętnościach ponad przeciętną, powinien pierwszy poderwać zespół do walki. Błędy obrońców, też słabiutkich, wynikały w znacznym stopniu z pasywnej gry pomocników. Nic dziwnego, że straciliśmy w tym czasie dwa gole.
To ironia losu i jakaś ocena całej drużyny, że coś się w niej zmieniło na lepsze, kiedy na boisko weszli dwaj najstarsi zawodnicy, którzy w dodatku rzadko grają w swoich klubach: 33-letni Jakub Błaszczykowski i 30-letni Kamil Grosicki. Oni mogą nie mieć sił na 90 minut, ale przynajmniej potrafią grać.  A skrzydła były w ostatnich latach siłą napędową tej reprezentacji.

Gol Błaszczykowskiego, w 103. występie w reprezentacji to ewenement. Nikt wcześniej w Polsce nie dokonał czegoś takiego, bo też nikt nie rozegrał tylu meczów. Czy w akcji poprzedzającej wzorcowy wolej „Kuby” Grosicki pod nosem sędziego liniowego wyciągnął piłkę zza boiska, czy nie, to już inna sprawa.

Selekcjoner wie coraz więcej. Reprezentacja powinna grać czterema obrońcami, skrzydłowymi, a jeśli z Piątkiem, który może zostać nowym Lewandowskim, to i z partnerami, którzy podadzą mu piłkę. Bo spośród czternastu zawodników, których oglądaliśmy w meczu z Portugalią kilku na koszulkę z orłem nie zasługuje. Problem selekcjonera i nasz polega na tym, że trudno znaleźć lepszych.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL