fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Krzysztof Adam Kowalczyk:Przepis na wyższe zarobki

Adobe Stock
Doganianie Zachodu pod względem zawartości portfela zajmie nam pokolenie albo i dwa. Ale żeby to było w ogóle możliwe, musimy spełnić kilka warunków.

Dwadzieścia dolarów – odpowiadałem w 1989 r. na pytania pracujących ze mną nad fiordami Norwegów, ileż to się zarabia w Polsce. „Dziennie?". „Nie, miesięcznie" – mówiłem, wywołując niedowierzanie. Dzisiaj w firmach w naszym kraju zarabia się średnio 1350 dol., ale mamy apetyt na więcej. I politycy obiecują go zaspokoić. Przed ostatnimi wyborami snuli miraże państwa dobrobytu i dogonienia Niemców w 21 lat. Firma Grant Thornton mocniej stoi na ziemi, bo szacuje, że osiągnięcie średnich zarobków w UE przy obecnym tempie zajmie nam 50 lat. A więc niezależnie od dużego przybliżenia takiej prognozy to zadanie na pokolenia. Kto nie ma cierpliwości, może pójść na skróty i wybrać emigrację. My, którzy zostajemy w kraju, musimy jednak sami szukać rozwiązań.

Przede wszystkim trzeba pewne obszary polityki (nie tylko gospodarczej) wyłączyć z partyjnych sporów. Po pierwsze, emerytury. Trzeba wynegocjować rozwiązania zachęcające seniorów do odchodzenia w stan spoczynku jak najpóźniej – by swoimi świadczeniami w mniejszym stopniu obciążali młode pokolenie.

Po drugie, demografia. Problemu nie da się złagodzić bez wsparcia pozwalającego kobietom łączyć macierzyństwo z pracą: od darmowych żłobków i przedszkoli po akceptację przez pracodawców elastycznych godzin pracy. Im więcej nas będzie pracowało, tym szybciej rosnąć będą gospodarka i płace.

Po trzecie, dialog społeczny – zwłaszcza w przypadku płacy minimalnej. Niech jej podwyżkę negocjują co roku związki z pracodawcami. Wyborcza obietnica skoku aż o 80 proc. w cztery lata to awanturnictwo niszczące tysiące firm.

Po czwarte, trzeba zachęcać Polaków, by oszczędzali długoterminowo. Oszczędności krajowe, których nam brakuje, są stabilniejszym paliwem dla inwestycji niż zadłużanie się za granicą. Cieszyłbym się, gdyby rząd i opozycja znalazły wspólny język w sprawie PPK, a władza nie niszczyła zaufania obywateli, dybiąc na 15 proc. ich pieniędzy w OFE.

Po piąte, oświata. Szukajmy rozwiązań stawiających na rozwój umiejętności miękkich: współpraca czy wprawne pozyskiwanie wiedzy są niezbędne w błyskawicznie zmieniającym się świecie. Warto upowszechniać dobre rozwiązania edukacyjne z Europy, podnieść płace nauczycieli i odchudzić przeładowany program. Jak wynika z testów PISA – gimnazja odnosiły sukcesy. Ich likwidacji nie da się wprawdzie odwrócić, ale można uelastycznić system, np. pozwalając liceom na prowadzenie starszych oddziałów podstawówek.

Po szóste, zakończmy niszczącą zaufanie do państwa wojnę o wymiar sprawiedliwości. Bez pewności bezstronnego rozstrzygania sporów nie ma pewności prowadzenia biznesu. Władza niech przeto uzna, że eksperyment wymiany sędziów jej się nie udał, a opozycja – że sądy wymagają jednak usprawnienia od strony czysto biurokratycznej.

Wyjęcie z obszaru sporu politycznego tych kwestii pozwoli szukać optymalnych rozwiązań dających paliwo gospodarce. I zarobkom.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA