fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Adam Roguski: Niełatwe jest życie rentiera

Adobe Stock
W Polsce długo wydawać się mogło, że w przypadku inwestycji w mieszkania na wynajem reguła „niskie ryzyko, niski zwrot" nie obowiązuje. Pandemia sprowadziła inwestorów na ziemię.

Koronawirusowa zaraza przyniosła bezprecedensowe zawirowania na rynku nieruchomości. Nie ominęła rynku mieszkań na wynajem, który w Polsce zdominowany jest przez inwestorów indywidualnych. Szybko przekonali się oni, że niełatwe jest życie rentiera.

Pierwszy cios przyszedł wraz z lockdownem i zakazem najmu krótkoterminowego, który wcześniej kusił możliwością uzyskania zwrotu rzędu kilkunastu procent w skali roku. Anglicy już nie szturmują Krakowa. Chyba tylko właściciele mieszkań w typowo wakacyjnych kurortach mieli powody do zadowolenia, kiedy rodacy postanowili nie wyjeżdżać na odpoczynek za granicę, lecz spędzić urlop w kraju.

Koniecznością okazało się „przebranżowienie" z najmu krótkoterminowego na długoterminowy, gdzie stopy zwrotu są już jednocyfrowe. Ale i ten rynek dotknęły kłopoty, odpłynęli z niego studenci i pracownicy z Ukrainy. Wraz z rosnącą podażą mieszkań osoby myślące o najmie mogą przebierać w ofertach, właściciele stanęli przed koniecznością obniżenia oczekiwań co do wysokości czynszu.

Czy można mówić o tąpnięciu na rynku najmu? Dwucyfrowy spadek stawek może robić wrażenie, ale część obserwatorów wskazuje, że może to być złudzenie: lepiej wyposażone i utrzymane mieszkania w lepszych punktach miasta znajdują najemców, a te gorsze – które często wybierali studenci czy pracownicy zza wschodniej granicy – nie. To właśnie one spychają w dół średnie ceny ofertowe.

Jak dotąd nie słychać, by inwestorzy masowo wyprzedawali mieszkania z powodu niespinającego się bilansu, zapewne dlatego, że większości tego typu zakupów dokonywano za gotówkę. W gorszej sytuacji mogą być ci nabywcy, którzy chcieli zostać rentierami na kredyt.

Reasumując, stopa zwrotu może i się obniżyła, ale wciąż jest wyższa niż to, co oferują banki na lokatach. Ktoś obruszy się, jak można zestawiać inwestycję w mieszkanie z lokatą. Można, jeśli weźmie się pod uwagę, czym taka inwestycja być powinna. – Nieruchomości z jednej strony dają inwestorom relatywne bezpieczeństwo i stabilność, ale z drugiej nie umożliwiają uzyskiwania spektakularnych zysków. Na Zachodzie inwestycje tego rodzaju są postrzegane bardziej jako ochrona kapitału. W Polsce jest zaś oczekiwanie, że inwestycja ma przynieść duży zwrot, a ryzyko schodzi na drugi plan. Potrzeba więc czasu i edukacji – mówił mi w szczycie boomu sprzedaży mieszkań prezes dużej firmy deweloperskiej. Warto o tym pamiętać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA