fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

Religijny fanatyzm: źródła dżihadu

Al-Kaaba w Mekce to główny cel rytualnej pielgrzymki, którą każdy muzułmanin powinien odbyć przynajmniej raz w życiu
AFP
Po 11 września 2001 r. islam kojarzy się większości ludzi Zachodu z ekstremizmem i terroryzmem muzułmańskim. Terroryści, którzy tego dnia zaatakowali Nowy Jork i Waszyngton, powoływali się na rzekomo zapisany w Koranie nakaz walki z niewiernymi. Ale czy rzeczywiście postępowali zgodnie z nauczaniem swojego proroka?

Od lat wśród teologów muzułmańskich toczą się spory, czy Koran rzeczywiście wzywa do świętej wojny, w której wszystkie metody walki z niewiernymi są dopuszczalne. Żeby zrozumieć problem pokoju i wojny w islamie, należy sobie uświadomić, że nie jest on jedynie religią, a raczej kulturą lub zbiorem przepisów na życie ponad miliarda ludzi na świecie. Islam nie jest też jednorodny. Już w VII w., niedługo po śmierci proroka Mahometa, podzielił się na dwa wielkie i wrogie odłamy: sunnizm i szyizm. Pierwszy jest najbardziej pierwotną i zachowawczą formą tej religii, drugi – kierunkiem reformowanym. W ramach dwóch wielkich nurtów teologicznych powstało wiele innych odłamów i ugrupowań odrzucających pierwotną formę tej wiary. Ich wspólnym mianownikiem jest odwołanie do Koranu, zbioru objawień proroka Mahometa. Święta Księga jest źródłem szarijatu – prawa, które nie tylko wyznacza relacje między muzułmanami, ale także nakazuje pokojowe stosunki między wyznawcami judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Koran wprowadza bowiem pojęcie „ludu Księgi" (Ahl al-Kitab), czyli wszystkich wyznawców tego samego Boga, objawiającego się prorokom i mistykom od czasów patriarchy Abrahama.

Symbioza trzech religii monoteistycznych wymagała od samego początku zgodnego współżycia. Pokój był też niezbędnym aspektem współżycia nomadycznych plemion arabskich. Stąd też jego arabska nazwa „salam" – podobnie jak w języku hebrajskim „szalom" – jest częścią wielu zwrotów, imion i pozdrowień. Zwrot powitalny „salam alejkum" – oznaczający „pokój tobie (wam)" – jest kierowany do każdego, niezależnie od wyznania. Poszanowanie dla życia ludzkiego jest ścisłym nakazem wszystkich trzech religii „ludu Księgi". Wzorując się na szóstym przykazaniu biblijnego Dekalogu, Mahomet zakazał przelewania ludzkiej krwi. W surze czwartej Koran nakazuje wyraźnie: „Nie zabijajcie się!". Dotyczy to zarówno zabójstwa innej osoby, jak i samobójstwa.

Dlaczego więc w kulturze arabskiej istnieje pojęcie dżihadu, które wciąż jest źródłem niepokoju całego świata? Po arabsku wojna znaczy „harb". Stąd też słowo „dżihad" jest błędnie interpretowane przez nas jako islamska święta wojna. Należy je tłumaczyć raczej jako „wysiłek" lub „staranie się". Dżihad nie jest nakazem wysadzania w powietrze domów wyznawców innych religii ani skrytobójczego mordowania „niewiernych". W nauczaniu proroka Mahometa dżihad jest przede wszystkim walką z samym sobą, pokonywaniem własnych słabości, przełamywaniem złych zwyczajów i nawyków oraz nieustanną odnową moralną. Haniebny czyn terrorystów z 11 września 2001 r. nie ma najmniejszego uzasadnienia w teologii muzułmańskiej. Wywodzi się on raczej z tradycji historycznej – z czasów, kiedy muzułmanie walczyli o przetrwanie swojej religii.

„Zwalczajcie na drodze Boga tych, którzy was zwalczają, lecz nie bądźcie najeźdźcami. Zaprawdę Bóg nie miłuje najeźdźców! I zabijajcie ich, gdziekolwiek ich spotkacie, i wypędzajcie ich, skąd oni was wypędzili" – głosi sura druga Koranu. To wezwanie wyraźnie określa, że wojnę przeciw wyznawcom innych religii można prowadzić tylko tam, gdzie muzułmanie są prześladowani. Należy przy tym pamiętać, że ten nakaz nie dotyczył chrześcijan czy Żydów zamieszkujących Arabię w czasach proroka Mahometa, ale obrony przed Arabami odrzucającymi jego przesłanie. Stąd też w tej samej surze jest napisane: „I nie zwalczajcie ich przy świętym Meczecie, dopóki oni nie będą was tam zwalczać". Żeby zrozumieć historyczny kontekst tych słów, musimy się cofnąć w czasie i przenieść do niewielkiej oazy na południowo-zachodnim krańcu Półwyspu Arabskiego.

Kupiec, który został prorokiem

Według tradycji muzułmańskiej 12. dnia miesiąca rabi al-awwal w arabskim Roku Słonia (570 lub 571 r. po Chrystusie), tuż przed ukazaniem się na niebie planety Wenus, w klanie Banu Haszim (Haszymidów) należącym do wielkiego plemienia Kurajszytów przyszedł na świat chłopiec o imieniu Mahomet, po arabsku Muhammad. Zestaw liter opartych na tych samych trzech spółgłoskach h-m-d oznacza czasownik „modlić się". Członkowie klanu Banu Haszim byli strażnikami niewielkiej przedmuzułmańskiej świątyni Bajt Allah al-Haram (Świętego Domu Allaha). Od swoich kształtów budowla ta jest nazywana Al-Kaabą (kostką), ale muzułmanie nazywają ją także Starożytnym Domem (Bajt al-Atik) lub Domem Boga (Bajt Allah). Arabowie wierzyli, że ta niewielka konstrukcja została wzniesiona przez pierwszego człowieka Adama. Każdy z narożników sanktuarium ma własną nazwę i znaczenie. W południowo-wschodnim prawdopodobnie jeszcze przed narodzinami Mahometa został wmurowany słynny Czarny Kamień (Hadżar al-Aswad), który miał spaść z nieba, aby wskazać pierwszemu człowiekowi miejsce, gdzie powinien zbudować swój dom.

Muzułmanie wierzą, że po wielkim biblijnym potopie budowla uległa zniszczeniu. Zachowały się jedynie fundamenty domu Adama. Czarny Kamień miał tak nadzwyczajne właściwości, że nie zatonął. Naukowcy spekulują, że mógł to być pumeks, który rzeczywiście spadł z nieba, ale w wyniku erupcji prawdopodobnie afrykańskiego wulkanu. Zniszczony przez wody potopu dom Adama miał odbudować dopiero Abraham wraz ze swoim pierworodnym synem Ismaelem. Jedyną relikwią po czasach Adama stał się ów tajemniczy Czarny Kamień, który Abrahamowi przyniósł archanioł Dżibril (Gabriel). Od wieków jest on troskliwie pielęgnowany przez ród proroka. Nasącza się go konserwującą mieszaniną kamfory i ambry oraz poleruje woskiem.

Muzułmanie mają swoje metafizyczne wytłumaczenie początków Mekki, ale większość historyków wskazuje, że przyczyną założenia osady w suchej, niegościnnej krainie Tiham, otoczonej ponurymi górami i oddalonej o 80 km od Morza Czarnego, było źródło Zamzam, przy którym zbudowano Kaabę. Arabska legenda głosi, że miało ono w cudowny sposób wytrysnąć z ziemi, aby uratować życie zagubionej Hagar i jej synowi Ismaelowi. Na pustyni woda stanowi największe i najdroższe dobro. Stałe źródło czyni nawet najbardziej niegościnne i ponure miejsce ogrodem życia. A przecież dolinę, w której leżała Mekka, przecinało także koryto rzeki okresowej, która od czasu do czasu wypełniała się życiodajną wodą, zmieniającą księżycowy krajobraz świętego miasta w oazę zieleni. Dochodziło wtedy do powodzi, które podniszczały fundamenty Kaaby.

Klan Banu Haszim głosił, że zapomniane źródło przy Kaabie odkopał dziadek proroka. W rzeczywistości czczone przez nomadów źródło istniało tu od niepamiętnych czasów i stało się obiektem sporów między wędrownymi plemionami. Pustynia była dla wszystkich. Arabowie nauczyli się po niej poruszać i poznali tajemnicę przetrwania w ekstremalnych warunkach.

Przez wieki przed urodzeniem Mahometa Mekka był jedynie punktem tranzytowym dla wędrujących plemion. To handel sprawił, że w pewnym momencie nomadzi osiedli tam na stałe i uczynili z osady bogate miasto regionu. Prężna, samodzielna i stale zyskująca na znaczeniu kasta kupiecka zdominowała i rozwinęła handel od Syrii do południowych krańców Półwyspu Arabskiego. I właśnie w takiej wpływowej mekkańskiej rodzinie kupieckiej przyszedł na świat Mahomet. Ojciec proroka zmarł przed jego narodzinami. Przez krótki okres wychowaniem chłopca zajął się jego dziadek Abd al-Muttalib. Niedługo po śmierci dziadka zmarła także matka chłopca, Amina. Mahomet miał wówczas zaledwie sześć lat. Sierotą zaopiekował się jego stryj Abu Talib. W przeciwieństwie do reszty rodziny nie zajmował się opieką nad świątynią Allaha, ale prowadził rozległe interesy kupieckie z Syrią.

Wkrótce po przejęciu opieki nad Mahometem stryj zorganizował wielką karawanę, która miała zawieźć towary do Syrii. Jak na tamte czasy było to niebywałe przedsięwzięcie logistyczne, pełna niebezpieczeństw wędrówka po jednym z najbardziej nieprzyjaznych człowiekowi obszarów na Ziemi. Tradycjonaliści islamscy twierdzą, że kiedy karawana miała ruszać w daleką drogę, Mahomet rzucił się stryjowi w ramiona z płaczem, błagając, aby ten wziął go ze sobą. Wzruszony Abu Talib postanowił zabrać chłopca. Gdyby tylko mógł wiedzieć, że tą jedną decyzją zmieni historię świata na zawsze.

Ukochana Chadidża

Podróż z Mekki do Syrii była dla Mahometa najważniejszym doświadczeniem w życiu. Zetknął się wówczas z Żydami i chrześcijanami. Z ogromnym zainteresowaniem przyglądał się ich dziwnym, ale jakże fascynującym obyczajom. Legenda głosi, że na granicy gór Dżebel Hauran i Pustyni Syryjskiej karawana natrafiła na klasztor położony nad korytem wyschniętej rzeki. Przełożonym klasztoru był Bahira, który zaprosił kupców na wieczerzę. Podczas posiłku uważnie przyglądał się Mahometowi. Później mnich odciągnął Abu Taliba i powiedział mu, że jego bratanek został „wyznaczony przez Allaha do spełnienia doniosłej roli na Ziemi".

Imię arabskiego boga Allaha pochodzi od kananejskiego boga Ela. Dla Kananejczyków El był bogiem osobowym, ale po podboju ich ziemi przez plemiona semickie rzeczownik El stał się ogólną nazwą Boga. W hebrajskim przekształcił się w rzeczownik Eloh, który w Starym Testamencie jest wymieniany 2700 razy, ale wyłącznie w liczbie mnogiej jako Elohim. Podobnie słowo Allah i jego forma w liczbie mnogiej Alihah oznaczało jednego lub wielu bogów. Imieniem Allah nazywali też Arabowie przedislamskiego boga księżyca Sina. Jego kult przybył do Arabii z Sumeru, gdzie nazywany był Suenem lub Nanną. Dopiero od czasów Mahometa rzeczownik Allah (alif-lam-lam-ha – ALLH) oznacza: Bóg Jedyny. Bahira był więc prawdopodobnie przełożonym klasztoru, w którym czczono boga księżyca lub w którym rodził się monoteistyczny kult jedynego Boga Allaha.

Podróż do Syrii stała się powodem nieustannych przemyśleń Mahometa. Wzbudziła też jego ogromne zainteresowanie tradycją żydowską i chrześcijańską. Mahomet uważnie przyglądał się przedstawicielom obu tych religii, często z nimi rozmawiał i pytał o znaczenie ich zwyczajów i zasad postępowania w życiu. Przez Mekkę przewijały się karawany przywożące towary z Bizancjum i Syrii. Stąd też wielu mekkańczyków z tolerancją i otwartością przyjmowało obce zwyczaje, religie i koncepcje filozoficzne. Arabowie byli politeistami, choć wyraźnie przejawiali tęsknotę za kultem jednego Boga. Byli też bez wątpienia ludźmi spragnionymi wiedzy o świecie i z fascynacją podziwiającymi osiągnięcia odległych kultur.

Mimo że Mahomet był bratankiem bogatego kupca, sam nie posiadał żadnego majątku. Ubóstwo sprawiło, że dość długo pozostawał kawalerem. Zainteresowała się nim dopiero pewna niemłoda, ale za to bardzo bogata i wpływowa wdowa o imieniu Chadidża. Mahomet pracował u niej jako zarządca faktorii handlowej. Chadidża powierzyła mu kierowanie wielką karawaną do Busry. Młodzieniec znakomicie wywiązał się z zadania i wrócił do Mekki z bogatym ładunkiem towarów. Wdowie imponowała inteligencja i talent organizatorski Mahometa, wysłała więc do niego swego służącego Majsarę z propozycją małżeństwa. Mahomet chętnie ją przyjął. O miłości i szacunku Mahometa do Chadidży świadczy fakt, że do końca jej życia pozostał z nią w związku monogamicznym, co było rzadkością wśród Arabów. Jego późniejsza żona Ajsza miała powiedzieć: „Nie byłam nigdy tak zazdrosna o żadną z żon proroka jak o Chadidżę, chociaż jej wcale nie znałam i chociaż umarła długo przed moim ślubem". Muzułmanie uznają Chadidżę za jedną z czterech najdoskonalszych kobiet w dziejach świata – obok Asiji, żony faraona, która uratowała Mojżesza, Marii, matki Jezusa, i Fatimy, córki proroka Mahometa.

Pierwsze objawienia

Ludzie, którzy znali Mahometa, wspominali, że ok. 610 r. zaczął przebywać w odosobnieniu. Często udawał się do małej jaskini na górze Al-Hira, gdzie doznał pierwszego objawienia, które sam opisał w ten sposób: „Zasnąłem w grocie, kiedy archanioł Dżibril [Gabriel] mi się ukazał. Rozwinął on przed moimi oczami długą jedwabną tkaninę, na której wyszyte było pismo. »Czytaj!« – powiedział do mnie. »Nie należę do tych, którzy czytają« – odpowiedziałem mu. On natychmiast owinął mnie tym materiałem tak mocno, że straciłem oddech i sądziłem, że nadszedł czas mojej śmierci. Następnie uwolnił mnie i rozkazał powtórnie: »Czytaj!«. Powtórzyłem ponownie, że nie należę do tych, którzy czytają. I znów owinął mnie zwojem materii tak, że myślałem, iż wyzionę ducha. Następnie zwolnił ucisk i rozkazał po raz trzeci: »Czytaj! Czytaj w imieniu twego Pana i Stwórcy. On stworzył człowieka z bryłki krwi. Czytaj, ponieważ Pan twój jest najwspaniałomyślniejszy. On, który nauczył używania słowa! On, który nauczył człowieka tego, czego on nie zna!«. Powtórzyłem za archaniołem te słowa, a on zniknął. Obudziłem się i zerwałem na równe nogi, mając wrażenie, że cała księga została wyryta w moim sercu. Kiedy wyszedłem z groty, aby zebrać moje myśli, i znalazłem się na zboczu góry, usłyszałem głos płynący z nieba, który mnie przeraził: »O Mahomecie! Ty jesteś prorokiem Allaha, a ja jestem Dżibril!«. Podniosłem głowę ku niebu, które wypełniała postać archanioła. Na całym horyzoncie odnajdywały moje ociemniałe oczy jego oślepiającą postać. I pozostałem skamieniały na tym samym miejscu, nie będąc w stanie iść ani naprzód, ani się cofnąć. I usłyszałem po raz pierwszy wołanie Dżibrila: »O Mahomecie! Ty jesteś prorokiem Allaha, a ja jestem Dżibril!«. Później on zniknął jak zjawa lub sen. W wielkim pośpiechu z bijącym sercem pobiegłem w stronę domu" (Edward Szymański, „Od Mojżesza do Mahometa").

To objawienie stało się przełomem w życiu Mahometa. Rozpoczęło też nowy etap w historii świata. Muzułmanie nazywają tę niezwykłą noc w życiu proroka Lajlat al-Kadr, czyli Nocą Przeznaczenia. Bóg przez ubogiego kupca mekkańskiego ostrzegał grzesznych i obiecywał nagrodę tym, którzy podążą drogą przez niego wskazaną. Allah zakazał kultu bożków, idoli i złych duchów. Muzułmanie wierzą, że tej nocy Stwórca za pośrednictwem swojego archanioła nakazał poddanie się jego woli. Stąd też przesłanie głoszone przez proroka przyjęło nazwę islam, oznaczającą spełnienie tego warunku.

Objawienie nie było dla Mahometa wydarzeniem przyjemnym ani oczekiwanym. W domu wszystko opowiedział żonie. I to ona jako pierwsza nie tylko uwierzyła w przesłanie przekazane przez archanioła Dżibrila, ale też stale umacniała Mahometa w przekonaniu, że została mu wyznaczona niezwykła misja głoszenia woli Allaha.

Podział wśród mekkańczyków

Islam jest dzisiaj najszybciej rozwijającą się religią na świecie, ale w pierwszych dniach po objawieniu tylko kilka osób uwierzyło Mahometowi. Ogłoszenie jednego z wielu dotychczasowych bogów, jakim był Allah, jedynym Bogiem i panem wszechświata było odbierane raczej jako przejaw szaleństwa lub polityczna próba obalenia wielowiekowej tradycji politeistycznej. Arabowie byli już wyznawcami Allaha przed Mahometem, ale jednocześnie traktowali go jako jedno z wielu bóstw dość licznego panteonu. Pochodzący z rodu strażników lokalnej świątyni Allaha (Kaaby) Mahomet był postrzegany jako ten, który chce zniszczyć wiarę w innych bogów dla własnych celów politycznych i zysku z opieki nad Kaabą. Stąd też, żeby odróżnić się od politeistów, pierwsi muzułmanie wprowadzili zawołanie: „Nie ma Boga oprócz Allaha, a Mahomet jest jego prorokiem". Słowa te odwołują się do początków islamu. Można by je wyrazić także w ten sposób: „Słuchajcie ci, którzy wierzycie w wielu arabskich bogów. Wśród nich tylko jeden jest prawdziwy. To Allah, którego sanktuarium jest Kaaba, którą opiekują się krewni Mahometa".

Dla wielu mekkańczyków to przesłanie było nie do przyjęcia. Widzieli w nim niebezpieczną rewolucję kulturalną zmierzającą do monopolizacji kultu religijnego i osłabienia albo wręcz likwidacji roli wpływowych lokalnych kapłanów zwanych kahinami. Nawet członkowie znamienitego rodu Haszymidów, z którego wywodził się Mahomet, nie wiedzieli, jak odnieść się do misji swojego krewniaka. Z jednej strony imponowała im jego wizja nowego porządku społecznego, opierającego się na zbiorze głoszonych przez niego moralnych reguł życia, z drugiej widzieli w nim niebezpiecznego radykała, który w imię jakichś podejrzanych widzeń chce obalić dotychczasowe, bardzo subtelne ramy współżycia mieszkańców Mekki.

Bez wątpienia swoim manifestem wiary Mahomet kruszył tę delikatną równowagę. Nawet jego bliscy podzielili się na zwolenników i przeciwników. Stryj Ali Talib i żona Chadidża przyjęli przesłanie Mahometa bez wahań. Ale niektórzy krewni, jak choćby pojawiający się na kartach Koranu Abu Lahab, stali się jego zagorzałymi wrogami. Konflikt narastał przez dziewięć kolejnych lat. Większość mekkańczyków nie odbierała go jako sporu religijnego, ale raczej jako próbę sił w walce o kontrolę nad miastem.

W 619 r. zmarła ukochana żona proroka Chadidża, wkrótce potem Mahometa opuścił stryj Ali Talib. Śmierć tych dwojga ukochanych osób wzmogła jedynie determinację proroka w głoszeniu nauk. Treść jego objawień zaczęła docierać daleko poza Mekkę. Coraz częściej członkami społeczności muzułmańskiej zostawali ludzie z nizin społecznych, co wyraźnie zaczynało niepokoić zamożnych Kurajszytów. Nasiliły się z ich strony ataki na niewielką, dopiero powstającą społeczność islamską. W pewnym momencie prześladowania stały się tak dotkliwe, że niektórzy muzułmanie zdecydowali się na ucieczkę z miasta i z obawy przed wpływami Kurajszytów uciekali nawet do Etiopii. Także Mahomet rozważał opuszczenie rodzinnego miasta. Przełom nastąpił w 620 r., kiedy poproszono go o arbitraż w sporze między skłóconymi klanami Jasribu. Prorok zdawał sobie sprawę, że nie może opuścić Mekki bez pozwolenia Kurajszytów. Dlatego zdecydował się na cichą ucieczkę z miasta wraz ze swoimi zwolennikami 12. dnia rabi al-awwal, czyli 24 września 622 r. Wydarzenie to nosi nazwę hidżra i rozpoczyna księżycowy kalendarz muzułmański. Jest także początkiem innego zjawiska, które odtąd będzie nazywane świętą wojną.

Bratobójcza wojna

Emigranci z Mekki stworzyli nową prężną wspólnotę w Jasribie, który został przemianowany na Madinat an-Nabi, czyli Miasto Proroka, dzisiaj noszące nazwę Medyna. Tutaj Mahomet zdobył nowych wyznawców i snuł plany powrotu do rodzinnej Mekki. Wieść o mądrości i zdolnościach przywódczych proroka rozeszła się wśród beduińskich plemion Arabii. Pragmatyczni Arabowie byli spragnieni głębokiej duchowości. Wizja bezosobowego, jedynego, wszechmogącego i wszechobecnego Boga jako ducha wypełniającego wszystkie aspekty życia i otaczającej ich natury działała na ich wyobraźnię niczym narkotyk. Nomadzi nie znali świątyń, nie mieli rozwiniętej kasty kapłańskiej ani własnej teologii. Świat postrzegali poprzez mistykę pustynnego krajobrazu. Jego niemal ezoteryczny czar, zapach, kolory i dźwięki czyniły koncepcję bezosobowego Boga niezwykle pociągającą. Bóg, którego nie widziały oczy i nie słyszały uszy, ale czuła go dusza, był bliski ich duchowości. Nauczanie Mahometa było wkomponowane w ich tradycje, zwyczaje i rozumienie świata. Dlatego zasilili licznie pierwszą medyńską gminę muzułmańską.

Nie oznaczało to jednak, że islam już się ugruntował i nic mu nie grozi. Bratobójcza wojna między dwoma miastami była nieunikniona, tym bardziej że przyłączające się do zwolenników Mahometa plemiona beduińskie coraz częściej wykorzystywały konflikt do przeprowadzania zbrojnych napadów na należące do Kurajszytów karawany mekkańskie.

W 624 r. doszło do pierwszej poważnej bitwy między mekkańczykami i medyńczykami. Muzułmanie wprawdzie zwyciężyli, ale rok później o mały włos nie zniknęli z kart historii, kiedy w bitwie pod Uhudem zostali pokonani przez Kurajszytów pod wodzą Abu Sufjana z klanu Umajjadów. Dwa lata później mekkańczycy zebrali armię, która miała zniszczyć Medynę. Mahomet wykazał jednak duży talent dowódczy, nakazując wykopać głęboki rów wokół miejskich fortyfikacji. Mekkańczycy nie zdołali zdobyć miasta i zawrócili w swoje strony. Ich porażka zemściła się dwa lata później, kiedy sytuacja się odwróciła i to Mahomet na czele muzułmańskiej armii ruszył na Mekkę pod pozorem odbycia pielgrzymki do Kaaby. Kurajszyci zdecydowali się na negocjacje. Wojna ze zwolennikami Mahometa poważnie naruszyła ich interesy handlowe. Kurajszyci podpisali dziesięcioletnie zawieszenie broni. Wkrótce na islam przeszedł najzagorzalszy wróg Mahometa, Abu Sufjan.

Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. W 630 r. Mahomet wkroczył do niebronionej Mekki i objął nad nią władzę. Zaraz po wjeździe do miasta udał się do Kaaby, rytualnie okrążył ją siedem razy, a następnie wszedł do środka i zniszczył znajdujące się tam posążki i wizerunki wszystkich bogów. Co ciekawe, prorok kazał zachować portret Jezusa i jego matki Marii, którą w swoim nauczaniu nazywał najświętszą z kobiet, a Koran wymienia jej imię aż 34 razy. Rozpoczął się nowy etap na drodze do podporządkowania nowemu prawu wszystkich plemion Półwyspu Arabskiego.

Nowa era w dziejach świata

Muzułmanie nazwali zdobycie Mekki słowem „al-fath", co pierwotnie oznaczało „nowe otwarcie" lub „rozpoczęcie". Dopiero później nabrało innego znaczenia – podboju. Opanowanie Mekki i późniejsze zwycięstwo w bitwie pod Hunajn przekonało proroka, że nie ma w zasadzie żadnych przeszkód, by islam dokonał ekspansji w kierunku Syrii i Bizancjum. Jednak wyprawy, choć nie brakowało chętnych, musiały zostać sfinansowane przez bogate rody kupieckie. Jak Mahomet pozyskał środki na wojnę? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w Koranie. Każdy muzułmanin dostał nakaz osobistego uczestnictwa i wspomagania wysiłku wojennego całej wspólnoty. I w tym miejscu sięgamy do prawdziwego źródła ustanowienia dogmatu świętej wojny. Wydaje się, że był to postulat wymuszony przez historię, a nie nakaz przekazany w objawieniu.

Należy także rozróżnić etapy, w których koncepcja dżihadu dojrzewała i przyjmowała różne postacie. Koran opisuje objawienia, jakich dostąpił prorok Mahomet w latach 610–632. Te z okresu przed ucieczką z Mekki noszą nazwę sur mekkańskich, późniejsze sur medyńskich. W pierwszych dżihad jest zdefiniowany jako nakaz walki wewnętrznej z własnymi słabościami. Drugie wzywają do walki o wiarę, choć nie wskazują chrześcijan i Żydów, ale raczej innych Arabów odrzucających kult Allaha jako jedynego Boga. Początkowo głoszony przez Mahometa islam był religią pokoju, zakazującą zabijania bliźnich. Dopiero później nękana atakami społeczność muzułmańska musiała uzyskać pozwolenie na przelewanie krwi pobratymców. Stąd też w nauczaniu proroka pojawił się rodzaj dyspensy dla tych, którzy bronią swojej wiary. „Wolno walczyć tym, którzy doznali krzywdy – zaprawdę, Bóg jest wszechwładny, by im udzielić pomocy! – i tym, którzy zostali wypędzeni bezprawnie ze swoich domostw jedynie za to, iż powiedzieli: »Pan nasz to Bóg«. I jeśliby Bóg nie odepchnął ludzi, jednych przy pomocy drugich, to zastałyby zniszczone klasztory i kościoły, miejsca modlitwy i meczety, gdzie często wspomina się imię Boga" (22:39-40).

W wersecie tym nie pojawia się jeszcze termin „dżihad", chociaż jest czasownik „kital" (walczyć, zwalczać), który zgodnie z bogatą leksyką języka arabskiego ma wiele znaczeń i może być tłumaczony w sposób dosłowny lub przenośny. I to właśnie pojęcie kitalu przyczyniło się do deformacji przesłania proroka, przekształcania pokojowego przekazu Koranu i zniekształcenia obu pojęć: dżihadu i kitalu.

W surach medyńskich jest bowiem napisane: „I zwalczajcie ich, aż ustanie prześladowanie i religia będzie należeć do Boga. A jeśli oni się powstrzymają, to wyrzeknijcie się wrogości oprócz wrogości przeciwko niesprawiedliwym!" (2:193). Te słowa wskazują, że prorok myślał o obronie swojej niewielkiej społeczności muzułmańskiej zagrożonej przez Kurajszytów, a nie o siłowej ekspansji religii na cały świat. Potwierdzają to dwa inne wersety z sur medyńskich: „Zapisana została wam walka, choć jest ona wam wstrętna" (2:215). „Zwalczajcie na drodze Boga tych, którzy was zwalczają, lecz nie bądźcie najeźdźcami" (2:190).

Współcześni ekstremiści muzułmańscy pojmują islam jako religię agresywną. Naginają słowa Koranu i hadisy (opowieści przytaczające wypowiedź proroka Mahometa, jego czyn lub milczącą aprobatę) do swojej koncepcji podboju świata. Odrzucają jednocześnie przekaz tych wersetów, które studzą zapał wojenny muzułmanów: „A jeśli skłonią się do pokoju, to i ty się ku niemu skłoń i zaufaj Bogu" (8:61). Na tej podstawie Mahomet zawarł słynny pokój z Kurajszytami w Hudajbii.

Scheda po proroku

Dopiero po śmierci Mahometa zrodziła się myśl, że walka nie jest prostym kitalem, czyli obroną gminy wiernych (arab. al-umma al-islamija) przed prześladowaniami ze strony ich krewnych i rodaków, ale dżihadem – sposobem na zmaganie się ze wszystkimi, którzy nie podzielają światopoglądu islamskiego. Ten dżihad, szczególnie skierowany przeciw chrześcijanom i Żydom, zdaje się łamać podstawową zasadę islamu, że Tora i Nowy Testament są Słowem Bożym, które należy bezwzględnie szanować. „Lud Księgi" to monoteiści, którzy wyznają tego samego Boga, zatem należy im się szacunek. Prorok nauczał: „Powiedz: »O ludu Księgi! Dochodźcie do słowa jednakowego dla was i dla nas: abyśmy nie czcili nikogo innego jak tylko Boga, abyśmy nie dodawali Jemu niczego za współtowarzyszy i aby jedni z was nie brali sobie innych za panów poza Bogiem«" (3:64). W świetle tych słów koncepcja „niewiernych", przeciw którym skierowany był dżihad, była złym mitem zrodzonym wieki po śmierci Mahometa, głównie w odpowiedzi na chrześcijańskie krucjaty.

Jeszcze jeden ważny czynniki miał wpływ na powstanie koncepcji dżihadu. Należy pamiętać, że Mahomet, mimo że był doskonałym mówcą i stworzył podwaliny wspólnoty muzułmańskiej, nie znał się na polityce. Zmarł nagle, nie wyznaczywszy swojego następcy. Wierni musieli sobie poradzić sami, wybierając następcę, czyli chalifę. Stąd powstał termin „kalif", znany we wszystkich językach świata. Kalif nie był więc królem, sułtanem, emirem czy innym namaszczonym władcą, ale człowiekiem, który miał pokierować działaniami ummy po odejściu proroka. Problem jednak w tym, że wielu uzurpowało sobie prawo do zastąpienia Mahometa. Część wiernych uznała, że scheda po proroku należy się jego przyrodniemu bratu i zięciowi Alemu. Inni, że Abu Bakrowi. Ostatecznie wybrano tego drugiego, ale nie przeżył długo swojego wielkiego poprzednika. Następnym kalifem został Umar Ibn al-Chattab, który przyspieszył tempo muzułmańskich podbojów w Syrii.

Tarcia między ludźmi, którzy mieli zostać pierwszymi kalifami, były zauważalne już pod koniec życia proroka. Później jedynie się nasiliły. Czterej pierwsi kalifowie, nazywani prawowiernymi, byli przyjaciółmi i krewnymi proroka. Abu Bakr, Umar, Usman i Ali zbudowali rozległe imperium, przed którym drżały Persja i Bizancjum. Przejęcie władzy w wyniku przekupstwa przez zdolny mekkański ród Umajjadów spowodowało rozłam wśród muzułmanów. Powstał podział na sunnitów (odłam wierny pierwotnej wersji islamu) i szyitów (stronnictwo ostatniego prawowiernego kalifa Alego). Po raz pierwszy muzułmanie skierowali się przeciw muzułmanom. Dżihad przeciw dżihadowi. Ludzie święcie wierzący w przesłanie Mahometa przeciw ludziom tak samo mu oddanym. Trwający do dzisiaj konflikt sunnitów i szyitów stał się karykaturą dżihadu, który ze wzniosłej walki duchowej zmienił się w ekstremalną walkę bratobójczą.

Szyici uznali, że tytuł kalifa może przysługiwać jedynie członkom rodziny proroka zrodzonym ze związku jego córki Fatimy i zięcia Alego. W 680 r. o prawa rodziny Mahometa do kalifatu upomniał się młodszy syn Alego, wnuk proroka, Husajn. Wystąpił zbrojnie przeciw drugiemu umajjadzkiemu kalifowi Jazydowi I i zginął 10 października 680 r. w bitwie pod Karbalą. Jego śmierć jest do dzisiaj opłakiwana przez szyitów, którzy 10 października obchodzą Dzień Męczenników. Stąd też męczeńska śmierć za wiarę, na wzór tej, jaką poniósł Husajn, stała się ważnym aspektem szyickiej tożsamości.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA