Handel

Jak zarobić na miłości do zakupów Japończyków

Bloomberg
Japończycy wydają w sieci już ponad 100 mld dol. rocznie. Niemal wyłącznie w kraju, ale zagraniczne firmy nie chcą takiej okazji przepuścić. Polskie również

Każdy, kto choć raz był w Japonii po powrocie do domu chciałby ponownie kupić przynajmniej część produktów, jakie przypadły mu szczególnie do gustu. Czeka go jednak spore rozczarowanie, ponieważ japońskie serwisy internetowe z góry odrzucają wszelkie internetowe transakcje. Nawet posiadając konto na Amazonie, gdy chce się robić zakupy w japońskiej wersji serwisu, trzeba je założyć ponownie. Oczywiście spoza kraju taka opcja jest niemożliwa.

Z ostatnich danych publikowanych przez japońskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wynika, że mniej niż 10 proc. Japończyków, choć raz kupiło cokolwiek przez internet zagranicą. W Europie to średnio ok 50 proc., nawet Polacy będący umiarkowanymi zwolennikami takiej formy kupowania znacznie przewyższają pod tym względem Japończyków.

Ale to się powoli zmienia, sami Japończycy stopniowo otwierają się na zagranicę.

– Wciąż mało osób podróżuje i dlatego nie wiedzą, że zagranicą te same produkty są często znacznie tańsze niż u nas. Chodzi nie tylko o uwielbiane tu marki luksusowe, ale także szereg innych kategorii – mówi Mark, mieszkający od lat w Japonii.

Polski biznes chce wejść na japoński rynek

Zauważyli to również polscy przedsiębiorcy, którzy również szukają możliwości zaistnienia na ogromnym japońskim rynku. Na razie raczej korzystają z silnych już na nim pośredników jak choćby eBay.

– Tylko w 2017 r. liczba polskich sprzedawców eksportujących swoje produkty do Japonii za naszym pośrednictwem wzrosła 17 proc. Obecnie jest to już trzeci, co do wielkości rynek eksportowy w Azji po Chinach i Tajlandii – mówi Małgorzata Gliszczyńska, dyrektor zarządzająca eBay na Polskę i Europę Środkową.

– Do najpopularniejszych kategorii należą produkty sportowe, kosmetyki oraz części samochodowe – dodaje. Podkreśla, ze zwłaszcza ostatnia kategoria bardzo mocno umocniła się w ostatnim roku, liczba sprzedawców eksportujących części i akcesoria motoryzacyjne do Japonii wzrosła w 2017 r o 22 proc.

- Obserwujemy ogromny wzrost zainteresowania Japończyków zagranicznymi produktami, ponad 70 proc. populacji kraju już kupuje online, a z sieci korzysta ponad 90 proc. – mówi Małgorzata Gliszczyńska. – Dlatego w II kwartale 2018 r. sfinalizowaliśmy przejęcie japońskiej części biznesu Giosis, popularnej platformy Qoo10. Dzięki temu będziemy mogli odpowiedzieć na potrzeby lokalnych użytkowników – dodaje.

Japońskie PKB rośnie

Tymczasem japoński rynek rośnie bardzo szybko, według danych eMarketer w ostatnich latach jego wartość rosła, co roku ponad 10 proc. i w tym roku ma już przekroczyć poziom 122 mld dol. To mniej niż w Chinach czy USA, ale Japonia jest i tak jednym z największych rynków e-commerce na świecie, a ten sektor konsumpcyjny rośnie znacznie szybciej niż cala gospodarka. - Japońskie PKB rośnie średniorocznie o ok 1 proc., co jest poziomem typowym dla rozwiniętych gospodarek – mówi Martin Schultz z Fujitsu ResearchInstitute.

Skąd, więc wynika takie zamknięcie na zewnątrz? Sklepy z zasady nie chcą zajmować się zamówieniami trafiającymi spoza Japonii. – Głównie chodzi o obawy o płatności. Japończycy mają swoje preferencje i banki oraz instytucje płatnicze muszą na to odpowiadać. Oczekiwania cudzoziemców nie są brane pod uwagę – mówi nieoficjalnie przedstawiciel jednego z największych japońskich banków.

Faktycznie kraj ma bardzo specyficzne podejście do rozliczeń. W stacjonarnych sklepach czy restauracjach wciąż z cudem graniczy znalezienie miejsca, w którym można zapłacić kartą kredytową, dominują rozliczenia gotówkowe czy specjalne karty przedpłacone, kupowane w sklepach.

Japońskie firmy internetowe podkreślają, że wciąż mają grupę klientów płacących za zakupy online czekami, co w Europie raczej już się nie zdarza. Japończycy są też podobnie jak Polacy, wielkimi zwolennikami płacenia za zakupy przy odbiorze, aż 39 proc. konsumentów czasami korzysta z tej metody.

Choć serwisy na każdym kroku podkreślają, iż zakupy z zagranicy są niemożliwe to jednak rynek nie znosi próżni i znalazł odpowiedź na takie zapotrzebowanie.

Jak zrobić zakupy z Japonii przez internet

Wciąż powstają nowe serwisy pośredniczące w takich transakcjach, za opłatą kupują dla nas określony produkt i wysyłają go na wybrany adres. Koszt takiej operacji to zazwyczaj od kilkuset jenów w górę, czyli niezależnie od wartości kupowanego produktu trzeba doliczyć przynajmniej 50-60 zł prowizji.

- Szybki wzrost rynku e-commerce w całym regionie Azja-Pacyfik oznacza, że na konkurencyjnym rynku lokalni gracze muszą coraz mocniej odpowiadać na zapotrzebowanie konsumentów i unowocześniać zarówno systemy logistyczne, jak i oferowane metody płatności czy wprowadzać nowe aplikacje – mówi MonicaPeart, dyrektor ds. prognoz eMarketera.

Na rynku widać zmiany, o ile liderem jest nadal Amazon to rośnie popularność nowych rozwiązań jak internetowy bazar Mercari. To pierwszy internetowy startup w tym kraju, który jeszcze przed giełdowym debiutem warty był ponad 1 mld dolarów.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL