fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Indie i Chiny coraz bliżej wojny handlowej

Flickr
W Indiach trwa bojkot produktów z Państwa Środka. Słychać wezwania do wprowadzenia karnych ceł.

Impulsem do rozpoczęcia kampanii bojkotu było zablokowanie przez Chiny rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ wymierzonej w islamską organizację terrorystyczną atakującą indyjskie siły bezpieczeństwa w Kaszmirze. Główne przyczyny kampanii są jednak czysto ekonomiczne.

Wielu indyjskich biznesmenów skarży się, że Chińczycy konkurują z nimi w nieuczciwy sposób, zalewając miejscowy rynek niskiej jakości towarami sprzedawanymi po cenach dumpingowych. W marcu, podczas hinduistycznego święta Holi w 1500 miastach w Indiach, zapłonęły stosy, na których palono w proteście towary sprowadzone z Chin.

Protesty wymierzone w Chiny nałożyły się na wybory parlamentarne w Indiach (które są przeprowadzane etapami i będą trwać ponad miesiąc). Zrzeszająca 70 mln drobnych przedsiębiorców Konfederacja Indyjskich Handlowców (CAIT) domaga się od rządu wprowadzenia wynoszących od 300 proc. do 500 proc. karnych ceł na chińskie produkty. Przedsiębiorcy skarżą się również na to, że Chińczycy korumpują indyjskich urzędników i w ten sposób obchodzą przepisy.

– Chińskie firmy działają według złowrogich mechanizmów. Zwróciliśmy się do rządu, by przełamał powiązania pomiędzy chińskimi importerami a oficjelami z wielu portów, którzy pomagają zagranicznym firmom obchodzić regulacje – mówi Praveen Khandelwal, sekretarz generalny CAIT.

Premier Indii Narendra Modi na razie unika zajęcia wyraźnego stanowiska w sprawie tych protestów. – Jeśli chodzi o nastroje opinii publicznej w kwestii chińskich dóbr, to powinniśmy zostawić tę sprawę jej rozsądkowi. My i media powinniśmy próbować być przewodnikami dla opinii publicznej – powiedział Narendra Modi w wywiadzie dla telewizji Network18.

Indie znajdowały się w 2018 r. na siódmym miejscu na liście największych odbiorców chińskiego eksportu. Sprowadziły wówczas z Chińskiej Republiki Ludowej towary warte łącznie 76,9 mld dol. W przeciwną stronę wysłały natomiast towary za zaledwie 18,8 mln dol. W ostatnich latach chiński eksport do Indii szybko rósł, a indyjski do Chin zwiększał się w o wiele wolniejszym tempie.

Vikram Misri, nowy indyjski ambasador w Pekinie, stwierdził niedawno, że dążenie do redukcji deficytu w handlu z Chinami będzie jego priorytetem. Indie chcą, by Państwo Środka, szerzej otworzyło swój rynek dla ich produktów rolnych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA