fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Sklepy coraz bliżej oddawania żywności

Adobe Stock
Do wtorku sklepy mogły podpisać umowy, by oddawać niesprzedaną żywność. Ale 70 proc. jedzenia marnuje się gdzie indziej.

Sklepom i sieciom handlowym upłynął wczoraj, 18 lutego, termin podpisywania umów na przekazywanie niesprzedanej żywności organizacjom charytatywnym.

Ostatnie trzy miesiące to był zatem czas gorączkowych negocjacji i dogadywania umów miedzy wielkim handlem a partnerami społecznymi – głównie Bankami Żywności i Caritasem. Spóźnialskich czekają kary rzędu 5 tys. zł za brak umowy, opłaty 0,1 zł za każdy wyrzucany kilogram jedzenia, a także wizyty Generalnego Inspektoratu Ochrony Środowiska, który w marcu ma ruszać z kontrolami umów.

Czytaj także: Sklepy wyrzucają mniej jedzenia

Ta ustawa nie wprowadzi całkiem nowej rzeczywistości: część sklepów oddaje żywność dobrowolnie, np. w ubiegłym roku Banki Żywności zebrały i przekazały dalej organizacjom charytatywnym ponad 13 tys. ton żywności z 1300 sklepów, o 30 proc. więcej niż rok wcześniej. – Spodziewamy się, że teraz te wzrosty będą jeszcze bardziej dynamiczne, o ile sklepy będą wywiązywać się z nowych obowiązków – mówi Marek Borowski, prezes Federacji Polskich Banków Żywności.

Banki mają ponad trzy tysiące partnerów społecznych, którym przekazują żywność. Z kolei Caritas Polska oddaje ją głównie w ramach sieci swoich placówek i innych organizacji kościelnych. Sam odbiór żywności jest skomplikowanym procesem dla obu stron, wymagał doprecyzowania procedur – jaka żywność może być przekazywana, kiedy trzeba ją zdjąć z półek, a nawet – jak ją przygotować do przekazania. Sporo kosztuje też sama dystrybucja, ale tu sklepy mogą się dokładać. – W umowach można zawrzeć zapisy, jak dzielić się kosztami – mówi Małgorzata Jarosz-Jarszewska, koordynator programów pomocy żywnościowej w Caritas Polska. Część sieci wycofuje produkty ze sklepów do magazynów, skąd odbierają je organizacje, co jest dla tych ostatnich sporym ułatwieniem.

Przekazywanie żywności rozpoczną w marcu sklepy o powierzchni ponad 400 mkw, za dwa lata dołączą sklepy od 250 mkw. W odróżnieniu od podatku od słodkich napojów, prace nad tą ustawą trwały na tyle długo, że większość zdążyła się już przygotować, by ani nie oddać żywności, ani nie zapłacić kary – poprzez zmniejszanie zamówień czy stawianie regałów z przecenionymi artykułami. Lidl już od roku sprzedaje taniej żywność o krótkim terminie przydatności, z jakim jednak efektem – na to pytanie sieć nie odpowiedziała. Ustawa dała impuls do dyskusji o niebagatelnej wadze problemu: w UE marnuje się rocznie 88 mln ton żywności wartych 143 mld euro, szacuje Eurostat. Banki Żywności oceniają, że sklepy zamawiają więcej, niż są w stanie sprzedać, a konsumenci kupują więcej, niż są w stanie zjeść. Ale to handel odpowiada za ok. 6 proc. strat.

– Naszym zdaniem około 70 proc. żywności jest marnowanych z winy konsumentów – mówi dr Adam Ustrzycki z Instytutu Badania Żywności. – Warto uwzględnić w nowej ustawie sprzedaż żywności w sklepach internetowych, która odgrywa coraz większą rolę. Brakuje zapisów o kanale gastronomii, hotelach i cateringu – dodaje Ustrzycki.

Banki szacują, że ustawa nawet dziesięciokrotnie zwiększy ilość odbieranej żywności, niestety zapotrzebowanie na nią również rośnie – według GUS w 2018 roku liczba Polaków doświadczających skrajnej biedy wzrosła o 400 tys. – 2 mln osób żyje w skrajnym ubóstwie. Roma Łojewska, prezes Stowarzyszenia „Ariadna", które otrzymuje żywność od BŻ, powiedziała w styczniu redakcji, że z ich pomocy korzystają nawet osoby w „pętlach kredytowych".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA