fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Szturm e-sklepów przyspieszył

Adobe Stock
W 2018 r. liczba internetowych sprzedawców wzrosła o 1,8 tys. To najlepszy wynik od kilku lat pokazujący, że handel online ma wciąż ogromny potencjał.

E-handel od lat rozwija się w Polsce w bardzo szybkim tempie, obroty rosną dwucyfrowo i w 2018 r. przekroczyły już 50 mld zł. Taki boom przekłada się także na liczbę sprzedawców online, a tych w ubiegłym rok przybyło wyjątkowo dużo.

Jak wynika z danych z baz GUS zebranych specjalnie dla „Rzeczpospolitej" przez wywiadownię gospodarczą Bisnode Polska, 2018 r. zakończył się wzrostem ich liczby do niemal 31 tys.

Zakaz pomaga

– W porównaniu z rokiem ubiegłym stanowi to wzrost o ponad 6,1 proc. Oznacza to, że polski rynek sprzedaży internetowej tylko w ostatnich 12 miesiącach urósł o 1,8 tys. nowych podmiotów. W całym 2018 roku zarejestrowanych zostało 6863 sklepy, wykreślono 5062 – wyjaśnia Tomasz Starzyk, rzecznik Bisnode Polska.

– Na wzrost liczby sklepów internetowych, jak również samego znaczenia handlu przez internet ma wpływ kilka czynników. Bez wątpienia ograniczenie handlu w niedzielę, co skłania przedsiębiorców do przeniesienia działalności do internetu – dodaje.

W tym roku wpływ ograniczenia handlu będzie jeszcze większy, sklepy stacjonarne będą mogły pracować tylko w jedną niedzielę miesięcznie.

Z sieci korzysta już ponad 28 mln Polaków, z których kilkanaście milionów robi też w ten sposób zakupy. To ogromna grupa potencjalnych klientów, która przyciąga nowych chętnych do spróbowania sprzedaży online. Tym bardziej że bariery wejścia są dość niskie, można zacząć choćby od którejś z platform typu marketplace, takich jak Allegro, Amazon czy eBay. Samo Allegro podaje, że ma ponad 100 tys. profesjonalnych sprzedawców. Wiele e-sklepów zaczyna swoją rynkową przygodę właśnie od platform, ponieważ łatwiej jest im dotrzeć do klientów. – To jednak też kosztuje, a platformy teraz podnoszą prowizje. Na nisko marżowych produktach jest w ten sposób bardzo trudno zarobić – mówi założyciel odzieżowego sklepy online. Mimo to chętnych do spróbowania tego rodzaju działalności nie brakuje.

Rosną koszty

– Polacy cenią wygodę, na to pozwala handel w sieci. Dynamiczny rozwój sprzedaży w sieci jest możliwy za sprawą licznych udogodnień dla klientów. Darmowe zwroty, szybkie płatności, sprawne działanie i wyszukiwanie – mówi Tomasz Starzyk. Z perspektywy sklepów to wszystko jednak kosztuje i nawet wielcy gracze tacy jak Zalando wprowadzają zmiany, aby ograniczyć liczbę zwracanych towarów. W przypadku odzieży to nawet ok. 50 proc.

– W przypadku odzieży damskiej na specjalne okazje testujemy obecnie rozwiązanie, które jest w branży powszechną praktyką. Na produktach z tego segmentu umieszczamy widoczną metkę z napisem: „Drogi Kliencie, zachęcamy do wypróbowania i przetestowania naszego produktu, ale po usunięciu tej metki, zwrot w ramach Polityki Zwrotów Zalando nie będzie już możliwy i nie zostanie on zaakceptowany przez Zalando" – wyjaśnia biuro prasowe firmy, podając, że trwa sprawdzanie rozwiązania już trzeci sezon na wszystkich rynkach.

– Jesteśmy obecnie w połowie fazy testów, więc nie możemy jeszcze przedstawić ostatecznych wyników dotyczących jego wpływu na stopę zwrotu – wyjaśnia firma.

Nowe wyzwania

Niemniej rynek ma wciąż ogromny potencjał, a według danych z raportu Statista Digital Market Outlook Polska znajduje się na 13. miejscu w zestawieniu najszybciej rosnących rynków e-commerce na świecie.

W latach 2018–2022 jego wartość ma się zwiększyć w naszym kraju o 6 mld dol. W tym roku wzrośnie ona do 50 mld zł. To sporo, bo jeszcze w 2015 r. wartość polskiego rynku e-commerce szacowano na „zaledwie" 30 mld. Zatem liczba sklepów też będzie dalej szybko rosła.

– Udoskonalanie serwisu internetowego, badanie potrzeb klienta, marketing, pozycjonowanie, wszystko to wymaga zasobów ludzkich, czasu i energii. Biorąc pod uwagę tempo, w jakim rośnie rynek, brak przemyślanej strategii rozwoju to igranie z ogniem – mówi Tomasz Kasperski, prezes firmy Omnipack, która zajmuje się kompleksową logistyką dla sklepów internetowych, w tym m.in. magazynowaniem, pakowaniem, wysyłką paczek i obsługą zwrotów.

– Firmy, które to rozumieją, myślą przyszłościowo i skupiają się na umacnianiu swojej pozycji. Stąd rosnąca popularność outsourcingu logistyki w e-commerce. Oddając ją w ręce profesjonalistów, można zbudować zespół tak, by rozwijał pozostałe gałęzie działalności – dodaje.

WTO chce liberalizować e-handel

Ponad 70 członków Światowej Organizacji Handlu chce rozmawiać o nowych zasadach uregulowania globalnego handlu internetowego. Członkowie organizacji chcą jak najszybciej ustalić owe ramy dla tego błyskawicznie rosnącego rynku, rozmowy rozpoczęto podczas niedawnego Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos. W roli inicjatorów i liderów negocjacji stanęły Singapur, Australia i Japonia. Chiny, które są teraz zaangażowane w wojnę handlową ze Stanami Zjednoczonymi, zasygnalizowały warunkowe poparcie dla inicjatywy, ale zaznaczyły również, że powinna ona uwzględniać potrzeby krajów rozwijających się. Dość ostrożnie na temat inicjatywy wypowiadały się z kolei Indie, które ostatecznie nie zdecydowały się wejść do tej grupy. Handel elektroniczny towarami i usługami stał się ważną częścią globalnej gospodarki. Raport WTO pokazuje, że łączna wartość handlu elektronicznego w 2016 r. wyniosła 27,7 biliona dol., z czego blisko 24 biliony dol. to transakcje między firmami. W kuluarach Światowego Forum Ekonomicznego w Davos negocjatorzy z 76 krajów zaczęli już wypracowywać wstępne zasady nowego porozumienia. Zgodzili się również, aby jak najszybciej opracować program negocjacji, który powoli im na rozpoczęcie jeszcze w tym roku opracowywania nowych zasad globalnego handlu elektronicznego. – Od dłuższego czasu podnosiliśmy, że niedopuszczalne jest, aby nasza organizacja nie miała głębszej, skuteczniejszej analizy i planu działania w odniesieniu do zjawiska, które dziś napędza globalną gospodarkę – powiedział dyrektor generalny WTO Roberto Azevedo.

Agnieszka Górnicka prezes firmy badawczej Inquiry Research

Polski handel internetowy rozwija się bardzo żywiołowo, ale wciąż jest w tyle za krajami zachodnimi. Główną barierą, obok niższej siły nabywczej, jest brak wielkich, międzynarodowych platform z Amazonem na czele. Dlatego obecnie można go porównać do handlu tradycyjnego jeszcze przed wejściem na rynek hipermarketów. Na pewno jednak do tego dojdzie, w internecie ekspansja idzie szybciej, jest też tańsza niż mozolne budowanie sieci stacjonarnych sklepów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA