fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Pułapki hojnej ręki

500 zł na dziecko niekoniecznie zostanie użyte tak, by zapewnić równy start przyszłym pokoleniom – przekonuje Przemysław Kwiecień
Fotorzepa, Marta Bogacz Marta Bogacz
Jak sensownie pomagać wielodzietnym

Prawem każdego społeczeństwa demokratycznego jest decydowanie o podziale wspólnie wypracowanego dochodu. Temat ten budzi obecnie wielkie emocje, jednak dyskusji umyka jeden wątek, który na dłuższą metę odgrywa kluczową rolę: jak sprawić, aby było z czego dzielić.

Kto przegra, kto wygra

Nowa władza zaproponowała trzy rozwiązania w dziedzinie polityki gospodarczej, które doprowadzą do dużego transferu środków w społeczeństwie. Mowa o zasiłku 500 zł na dziecko, większej kwocie wolnej od podatku oraz obniżeniu wieku emerytalnego.

Jeśli wszystkie te zmiany zostałyby wprowadzone, doszłoby do bardzo dużego transferu, w ramach którego największymi przegranymi byliby posiadacze kapitału (przede wszystkim w efekcie nałożenia podatku bankowego, ale także poprzez spadek wycen innych spółek). Często wyobrażamy ich sobie jako opasłych bankierów śpiących na stosach pieniędzy, ale w rzeczywistości jest to bardzo duża część społeczeństwa oszczędzająca na emeryturę choćby poprzez OFE czy indywidualne konta emerytalne. Ponieśliby straty, których nie odczuwa się na bieżąco w portfelach, co nie oznacza, że ich nie ma.

Wygranymi byliby potencjalni pracobiorcy, którzy jednak w większości pracy świadczyć nie będą – i tu jest istota problemu.

Transfer kapitału w kierunku rodzin wielodzietnych z ekonomicznego punktu widzenia nie tylko nie jest problemem, jest wręcz pożądany z punktu widzenia długofalowych interesów społeczeństwa. Jednocześnie tak samo ważnym interesem społeczeństwa jest długoterminowy wzrost gospodarczy. Jeśli zadbamy o pierwszy interes kosztem drugiego, na dłuższą metę stracą na tym wszyscy, także rodziny wielodzietne. Dlaczego tak się stanie? Zasiłek na dziecko zostanie przeznaczony na konsumpcję, ale niekoniecznie już na wyrównanie startu dla przyszłych pokoleń – rząd nie ma kontroli nad tym, czy pieniądze będą wydane na pomoce szkolne czy na alkohol. Ponadto to rozwiązanie obniży aktywność zawodową, głównie wśród kobiet.

Obniżenie wieku emerytalnego będzie miało podobny efekt, jednak tu jest jeszcze jeden problem. 60-latek może chcieć przejść na niską emeryturę, choćby w wyniku wypalenia zawodowego, ale nie być w stanie przeżyć dziesięciu lat za przyznaną emeryturę, np. ze względu na wyższe koszty leczenia. Z oczywistych względów może już wtedy nie wrócić na rynek pracy, w wyniku czego zwróci się o pomoc do państwa.

Większa kwota wolna i...

Z punktu widzenia długofalowych interesów społeczeństwa warto byłoby przekierować transfer tak, aby wspierał też wzrost gospodarczy. Powiększenie kwoty wolnej od podatku i połączenie jej z liczbą osób w gospodarstwie domowym pomogłoby najbiedniejszym, prowadząc przy okazji do spadku bezrobocia i szarej strefy. Darmowe i dostępne żłobki i przedszkola, inwestycje w edukację podstawową na wysokim poziomie zapewnią faktycznie równy start dzieciom, a ich mamom łatwiej będzie pójść do pracy.

Przyznanie pomocy nie jest trudne, zrobienie tego z pożytkiem dla gospodarki wymaga już jednak refleksji.

Dr Przemysław Kwiecień jest głównym ekonomistą X-Trade Brokers Domu Maklerskiego, laureatem ostatniej edycji konkursu na analityka makroekonomicznego 2014 r., organizowanego przez „Rzeczpospolitą" i NBP

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA