fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

#PROSTOzPARKIETU: Tomasz Basiński: Eurotel celuje w 1,60 zł dywidendy na akcję

rzeczpospolita.tv
Gościem Jana Morbiato w poniedziałkowym #PROSTOzPARKIETU był Tomasz Basiński, wiceprezes spółki Eurotel, prowadzącej punkty sprzedaży detalicznej dla T-Mobile, Play, nc+ i Apple’a, notowanej na GPW od 10 lat i działającej już od 20 lat.

W tym roku Eurotel obchodzi podwójne urodziny – dziesiątą rocznicę debiutu giełdowego i dwudziestą rozpoczęcia działalności. Można powiedzieć, że te dwie dekady aktywności spółki wpisały się w historię rozwoju rynku komórkowego w Polsce.

Nie tylko telefonii komórkowej, bo jak zaczynaliśmy w 1996 r., niewiele się mówiło o internecie, nie bardzo było wiadomo, do czego można go wykorzystywać. Faktycznie dużo się zmieniło na naszym rynku telekomunikacyjnym, ale i na giełdzie. Pojawiliśmy się na parkiecie podczas wielkiej hossy, takiej, której wszyscy dzisiaj wyczekujemy.

Prowadzicie sieć sklepów dla T-Mobile, Play, nc+ i Apple'a. Czy tradycyjny model sprzedaży detalicznej oparty na punktach stacjonarnych nie wyczerpuje się? W zeszłym roku zamknięto ok. 300 punktów sprzedaży operatorów telefonii komórkowej, to tak jakby zniknęła cała wasza sieć...

Wszyscy zadajemy sobie pytanie o to jaka będzie przyszłość handlu, natomiast do danych, które pan przywołał nie przywiązywałbym szczególnej wagi – zamknięcie tych sklepów wynikało ze zmiany strategii jednego operatora, T-Mobile. W przypadku innych firm, na przykład Playa, z którym również współpracujemy, takich zmian strategicznych nie było. Apple, uchodzący za symbol innowacyjność, rozwija wręcz sieć tradycyjnych punktów detalicznych. Choć przykład Apple'a jest akurat specyficzny, jego sklepy nie służą tylko do sprzedaży, mają również bardzo istotną promocyjną i wizerunkową funkcję. Na razie zajmujemy się tym co potrafimy robić najlepiej, czyli prowadzeniem sieci sprzedaży detalicznej, co nie znaczy, że nie myślimy o internecie – rozwijamy sklep iDream.pl, którego sprzedaż dynamicznie rośnie. Nie jest to jednak reprezentatywny przypadek, bo to sklep internetowy, w którym można kupić to, co wcześniej się obejrzało i dotknęło w jego tradycyjnej filii. Jestem daleki od ogłaszania końca handlu detalicznego – potrzeba bezpośredniej styczności z produktem przez wiele lat będzie jeszcze na tyle silna, że tradycyjne sklepy będą dobrze funkcjonować. Myślę, że zmiana w tym zakresie to kwestia nie lat, a całego pokolenia. Zanim „millenialsi", którzy weszli na rynek w XXI w. będą stanowić większość kupujących, minie jeszcze sporo czasu. W obecnej formule będziemy jeszcze z powodzeniem funkcjonować ładnych parę lat.

Za pośrednictwem spółki zależnej Soon Energy działacie również w obszarze energii odnawialnej. Na czym ta działalność polega?

To stosunkowo nowy pomysł. Jesteśmy udziałowcem spółki zajmującej się fotowoltaiką, czyli przekształcaniem energii słonecznej na prąd. Finansujemy instalowanie paneli słonecznych dla gospodarstw domowych i dla firm. Cały model oparty jest na założeniu, że przez okres spłacania instalacji, płaci się za prąd tyle samo, co dotychczas. Po jej spłaceniu, rachunki znacznie spadają, mniej więcej o połowę.

Ile czasu się spłaca taką instalację?

To oczywiście zależy od wartości inwestycji, ale można przyjąć, że około dziesięciu lat.

W 2015 r. skonsolidowany wynik finansowy netto Eurotelu – ponad 8 mln zł – był o 40 proc. wyższy niż rok wcześniej. Jak będzie w tym roku?

Zakładamy, że 2016 r. będzie rekordowy. Po III kw. zysk jednostkowy – ważniejszy dla inwestorów, bo to z niego jest wypłacana dywidenda – jest już wyższy niż za cały ubiegły rok (6,7 mln zł netto wobec 6,5 mln zł w 2015 r. – red.). Dywidenda za 2016 r. będzie wiec wyższa niż w 2015 r.

Przeznaczycie cały jednostkowy zysk netto na dywidendę?

Nigdy tego nie praktykowaliśmy. Będziemy się starali, żeby to było między dwie trzecie i trzy czwarte jednostkowego zysku netto, co przy założeniu, że zarobimy na czysto ok. 8 mln zł, daje 1,60 zł dywidendy na akcję.

Wychodząc w przyszłość – czy podniesienie płacy minimalnej od 2017 r., nie stanowi zagrożenia dla wyników finansowych spółki?

My akurat działamy w branży, która wymaga wyższych kwalifikacji niż związane z płacą minimalną. Większości osób zatrudnionych u nas ten problem nie dotyczy. Mamy za to inny kłopot – brakuje chętnych do pracy w handlu detalicznym. Presja na zwiększanie wynagrodzeń nie wynika więc z płacy minimalnej, tylko z tego, że pozyskanie pracowników wymaga po prostu zaoferowania im ciekawych warunków zatrudnienia. Borykamy się z tym problemem mniej więcej od roku. Tylko w naszej branży jest pewnie ok. 2 tys. punktów sprzedaży, każdy zatrudnia minimum dwóch pracowników. To olbrzymia rzesza ludzi. Tych osób jest coraz mniej, tym bardziej, że to nie jest praca dla wszystkich – nie każdy chce pracować w sobotę, ani tym bardziej w niedzielę. Paradoksalnie ewentualny zakaz handlu w niedzielę może być dla nas pozytywną zmianą. Mając taką samą załogę, która musi pracować jeden dzień mniej, można ją lepiej zagospodarować. Jednocześnie nie wyobrażam sobie, żeby klient, który kupował nasze usługi w niedzielę, nie kupił ich w sobotę.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA