fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Fundusze Europejskie

Węglowe regiony w kolejce po miliardy z Unii

Adobe Stock
Polska musi ustalić z Brukselą zasady podziału 3,5 mld euro z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Nie rozstrzygnięto jeszcze, czy popłyną one do trzech, czy do sześciu regionów.

Rząd przygotowuje krajowy plan sprawiedliwej transformacji, który sprecyzuje, jak Polska chce wykorzystać przyznane nam 3,5 mld euro z unijnego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (FST). To pieniądze na łagodzenie skutków odchodzenia od węgla, zatem mogą być wydane w regionach zajmujących się produkcją tego surowca.

Jest ich w Polsce sześć: śląskie, dolnośląskie, wielkopolskie, małopolskie, lubelskie i łódzkie. Rząd chciałby, żeby skorzystały wszystkie te regiony. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika jednak, że na razie Komisja Europejska (KE) widzi uzasadnienie dla finansowania projektów w trzech regionach: śląskim, dolnośląskim i wielkopolskim.

Jak przekonać ją do pozostałych, jak będą dzielone pieniądze pomiędzy regionami i jakie projekty Polska przedstawi – o takie informacje poprosiliśmy Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. Nie dostaliśmy jednak odpowiedzi.

Pieniądze tylko na transformację

Kiedy Polska dokona już wyboru regionów i sporządzi listę projektów, będzie musiała wysłać plan sprawiedliwej transformacji do akceptacji Komisji Europejskiej. – Ostateczna lista kwalifikujących się regionów zostanie określona w wyniku procesu negocjacji między państwami członkowskimi a Komisją. W odniesieniu do dodatkowych terytoriów zaproponowanych przez Polskę Komisja zbada, w trakcie obecnego dialogu z zainteresowanymi władzami, czy włączenie dodatkowych regionów jest uzasadnione ze względu na cele FST i biorąc pod uwagę niezbędną koncentrację środków finansowych – powiedziano nam w KE.

Czytaj także: Wymiana węgla na gaz przyspiesza dzięki funduszom unijnym

Komisja przyznaje, że proces transformacji prawdopodobnie wpłynie na wszystkie sześć regionów górniczych w Polsce. Ale tylko w przypadku Śląska, Wielkopolski i Wałbrzycha (region dolnośląski) trwają prace związane z planowaniem transformacji, zainicjowane w ramach inicjatywy „Regiony węglowe w okresie przejściowym". Jak słyszymy w Komisji, FST ma finansować skutki transformacji, musi się zatem ona najpierw dokonać. Nie można utrzymywać wydobycia w Bogdance (region lubelski) czy Bełchatowie (region łódzki), a jednocześnie wnioskować o pieniądze z FST na ekologiczne inwestycje w tych regionach.

Brak finansowania dla trzech regionów nie oznacza, że Polska straci pieniądze: będą one przeznaczone dla pozostałej trójki. Ale sprawiedliwa transformacja to nie tylko dotacje z FST. To też finansowanie poprzez pozostałe instrumenty Mechanizmu Sprawiedliwej Transformacji. W sumie KE szacuje, że uda się zmobilizować inwestycje warte 60–70 mld euro i to nie licząc ewentualnych – możliwych, choć nie obowiązkowych – wkładów krajowych. Poza dotacjami mechanizm przewiduje kredyty Europejskiego Banku Inwestycyjnego, gwarancje, pomoc techniczną. Jeśli region zostanie objęty FST, to zyska znacznie więcej niż kilkaset mln euro samych dotacji. Będzie mu łatwiej przyciągnąć inwestycje prywatne.

Fundusz Sprawiedliwej Transformacji dysponuje 17,5 mld euro dotacji dla państw członkowskich. Z tego 10 mld euro pochodzi z jednorazowego funduszu odbudowy gospodarki po pandemii, a 7,5 mld euro z wieloletniego budżetu UE. Zasady korzystania z obu linii są identyczne, tyle że pieniądze z pierwszej trzeba zakontraktować w latach 2021–2023, a wydać do końca 2026 r. Z drugiej trzeba zakontraktować w latach 2021–2026, a wydać do końca 2029 r.

Polska jest największym beneficjentem całego FST. Jak wyjaśnia KE, stało się tak, bo zastosowano następujące kryteria: skala transformacji regionów węglowych; wyzwania społeczne w świetle potencjalnej utraty miejsc pracy i potrzeby późniejszego przekwalifikowania pracowników oraz poziom rozwoju gospodarczego państw członkowskich i powiązana z nim zdolność inwestycyjna.

Warunek: neutralność

Do rozstrzygnięcia pozostaje jeszcze, czy Polska dostanie całą kwotę 3,5 mld euro, czy tylko jej połowę. Uzgodniono bowiem, że całość alokacji z FST kraj może dostać tylko wtedy, gdy zobowiąże się do wypełnienia indywidualnego celu neutralności klimatycznej w 2050 r. Polska, jako jedyne państwo UE, tego nie zrobiła.

Wynegocjowana treść porozumienia przewiduje, że mamy na to jeszcze rok. Bo co roku Komisja będzie sprawdzać, czy państwu należy się całość pieniędzy z rocznej alokacji i ewentualnie będzie to rewidować wstecz. Czyli jeśli Polska na początku 2022 r. zadeklaruje neutralność klimatyczną, to dostanie dodatkowe pieniądze za 2021. Jeśli tego nie zrobi, to połowa alokacji na 2021 r. przepadnie.

Odejście od węgla to nie tylko unijny wymóg spowodowany zamiarem osiągnięcia przez wspólnotę neutralności klimatycznej w 2050 r. To teraz także konieczność ekonomiczna, bo węgiel przestał być najtańszym źródłem energii w Europie. Szybko rośnie infrastruktura energii odnawialnej, głównie wiatraków i paneli słonecznych. Według opublikowanego w poniedziałek raportu Europejskiej Agencji Środowiska już 34 proc. energii elektrycznej w UE pochodzi ze źródeł odnawialnych – dwa razy więcej niż w 2005 r.

Niezależnie od pieniędzy finansujących transformację energetyczną Polski – poza „drobnymi" 3,5 mld euro z FST dla regionów węglowych na łagodzenie skutków społecznych to dziesiątki miliardów euro na inwestycje z budżetu UE i funduszu odbudowy gospodarki – Polska mogłaby skorzystać netto na samym odejściu od węgla. Z raportu amerykańskiego Rocky Mountain Institute wynika, że już obecnie 81 proc. produkcji energii elektrycznej z węgla w UE jest nieopłacalne. Natychmiastowe zamknięcie tego przemysłu i zastąpienie go źródłami odnawialnymi dałoby zysk 10 mld euro. Do 2025 r. nieopłacalna będzie całość produkcji węgla w Unii.

Opinia dla „rz"

Krzysztof Hetman, wiceszef Komisji Rozwoju Regionalnego Parlamentu Europejskiego, europoseł PSL

Na pewno fundusz obejmuje trzy regiony. Polska może dorzucić kolejne trzy i już to zapowiedziała. Aczkolwiek jest pewien problem, bo np. w Lubelskiem konsultacji w tej sprawie rząd nie prowadzi. Rozporządzenie o FST określa, że najpierw powstają lokalne plany transformacji przygotowane przez urzędy marszałkowskie i na ich podstawie krajowy plan przedłożony potem Komisji Europejskiej. Te lokalne plany muszą być oparte na szerokich konsultacjach społecznych: z pracodawcami, związkami, organizacjami pozarządowymi. Wiem, że ze strony partnerów społecznych i samorządów są obawy odnośnie do tego procesu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA