fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Frankowicze pójdą na kompromis?

Fotorzepa, Łukasz Solski
Perspektywa korzyści mniejszych niż przy pomyślnym wyroku sądu, ale osiągniętych szybciej i bez kosztów prawnych może być kusząca dla kredytobiorców.

Na ile szykowana przez banki oferta ugód dla frankowiczów, o czym pisaliśmy w poniedziałkowym wydaniu, może spotkać się z ich pozytywnym odbiorem?

– Oczekiwania frankowiczów, abstrahując od tego, czy zasadne, są wysokie. Aby ugoda była skuteczna, musi być bardzo korzystna dla frankowicza, co wiązałoby się z dużymi kosztami dla banków – mówi Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy.

Im wyższa korzyść dla klientów, tym większy koszt dla banków. – Banki zdały sobie sprawę, że będą musiały ponieść koszty, więc te w lepszej sytuacji (pod względem bilansu i wyników) mogą zacząć oferować atrakcyjniejsze niż do tej pory warunki ugód. Być może będą stopniowo podnosić atrakcyjność ofert, które pewnie nie zostaną skierowane do wszystkich, ale do wybranej grupy klientów. Zbyt hojna propozycja początkowa może skłonić do działania tych klientów, którzy nie rozważali pójścia do sądu – dodaje.

Dlatego banki muszą ostrożnie kształtować warunki ugód, także ze względu na to, że spory odzew oznaczałby wysokie koszty skumulowane w czasie, w przeciwieństwie do kosztów przegranych spraw sądowych (toczą się latami). Nie ma więc co liczyć na masowe ugody.

– Oferta może trafić także do tych, którzy myśleli nad drogą sądową, ale odstraszały ich koszty, czas i niepewność wyroku. Dzięki ugodzie mogą wprawdzie finansowo zyskać mniej, ale za to oszczędzą czas i wydatki na prawników. Wszystko jednak zależeć będzie od szczegółów, a tych nie znamy – zaznacza Jańczak.

Ugody mogą być atrakcyjne dla osób, którym doskwiera wzrost wyrażonej w złotych wartości długu, szczególnie planujących sprzedaż mieszkania. Raczej nie skorzystają klienci, którzy mają pieniądze, czas i odwagę, by pójść do sądu, oraz ci, którzy nie zamierzają sprzedawać mieszkania.

– Ugody powinny być przygotowane zarówno dla frankowiczów już walczących w sądach, jak i tych, którzy jeszcze nie zdecydowali się na złożenie powództwa – mówi Ewelina Stobiecka, radca prawny i partner zarządzający w Kancelarii Taylor Wessing. Zwraca uwagę, że z punktu widzenia banków ugody – w przypadku frankowiczów, którzy nie zdecydowali się pójść do sądu – dadzą możliwość wyeliminowania z obrotu prawnego umowy kredytowe z nieważnymi klauzulami umownymi, które są jak tykająca bomba i wymuszają rezerwy. Do tego dochodzi możliwość wyeliminowania z bilansu banku kredytów niedostatecznie zabezpieczonych (gdyby dług klienta po umocnieniu franka przewyższał wartość nieruchomości będącej zabezpieczeniem kredytu) i zmniejszenia wymogów kapitałowych.

– Po wyrokach frankowych na szczeblu europejskim i krajowym banki muszą liczyć się z dużym prawdopodobieństwem przegrania sprawy w sądzie. Na niekorzyść banków działają także obecne zmiany w polskim sądownictwie. Ważne mogą okazać się także kwestie wizerunkowe banku, gdyż stosowanie pozasądowych metod rozwiązywania sporów to wyraz nie tylko rozsądku biznesowego, ale i stosowania najwyższych standardów biznesowych – dodaje Stobiecka.

Może się jednak okazać, że ugoda nie zamknie ostatecznie sprawy. Taką obawę wyrażają prawnicy niektórych banków, którzy mają wątpliwości, czy po zawarciu ugody klienci i tak nie zdecydują się w przyszłości na pójście do sądu (twierdząc na przykład, że zostali źle poinformowani). Kwestionują, czy banki, podpisując ugody, mogą skutecznie zabezpieczyć się pod względem prawnym przed takim scenariuszem.

Ofertę ugód szykuje Santander i być może PKO BP. Inne banki czekają na rozwój sytuacji. – Nie sądzę, aby banki jakoś szczególnie nabroiły w sprawie frankowej. Ryzyko walutowe i stopy procentowej było oczywiste. Wygląda na to, że na razie banki będą musiały spierać się z klientami – mówił niedawno Cezary Stypułkowski, prezes mBanku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA