Reklama

Wojciech Pszoniak: Był dla nas „Ziemią obiecaną”

Wojciech Pszoniak, aktor gigant o międzynarodowej sławie, zmarł na raka w wieku 78 lat.

Aktualizacja: 19.10.2020 18:31 Publikacja: 19.10.2020 18:21

Robespierre w „Dantonie”. Wcześniej zagrał go w Powszechnym

Foto: EAST NEWS

Długo Polacy mogli kojarzyć Wojciecha Pszoniaka z witalnością Moryca Welta w „Ziemi obiecanej" (1974) Andrzeja Wajdy, za tę kreację otrzymał Złote Lwy. Przede wszystkim zaś ze sceną zakładania fabryki, graną z Danielem Olbrychskim i Andrzejem Sewerynem. Spychała na dalszy plan ponury finał, gdy lekkomyślność, egoizm i interesowność przekreśliły przyjaźń i sprawiły, że świat pozostał, jaki był. Dziś znamy to dobrze, a najbardziej wyrazistą i aktualną kreacją Wojciecha Pszoniaka jest Robespierre z „Dantona" Wajdy.

Urodzony we Lwowie

Film się rodził, gdy w Polsce trwał karnawał Solidarności. Pszoniak oprowadzał Gerarda Dépardieu po Warszawie, pokazując gorączkowość pokojowej rewolucji. Znalazła odbicie w kreacji Francuza. Zgodnie z historią w filmie rewolucję dobił Robespierre. W ujęciu Pszoniaka ten niskiego wzrostu stary kawaler, szokował pruderyjnością i skromnością potrzeb osobistych, mając jednocześnie niepohamowane polityczne ambicje. Katechizm, według którego mają żyć inni, narzucał z bezwzględnością, którą uosabiały zaciśnięte usta, pełne agresji wystąpienia w parlamencie, dążenie do dyktatury i terroru.

Stan wojenny sprawił, że w roli Robespierre'a widzieliśmy Wojciecha Jaruzelskiego. Teraz można mieć inne skojarzenia, a patrząc na wojnę w łonie dawnego obozu Solidarności, powtarzać, że „rewolucja pożera własne dzieci". Pszoniak to przeżywał. A nawet się zagalopował w niefortunnej reklamie udziału w wyborach.

„To był jakiś student/ Lachman Pszoniak może Raskolnikow" – pisał w „Acheronie w samo południe" Tadeusz Różewicz. Wiersz nie powstał, gdy Pszoniak był światową gwiazdą. Był nią za to Różewicz, który poznał się na talencie młodego aktora, gdy ten był jeszcze amatorem.

W weku 18 lat zagrał w polskiej prapremierze Gombrowiczowskiego „Ślubu" (reż. Jerzy Jarocki), starał się o wystawienie w studenckim teatrze w Gliwicach dramatu „Świadkowie albo mała stabilizacja" Różewicza. Autor mógł przebierać w przyjaźniach z największymi, ale poświęcał czas młodemu Pszoniakowi. Owocem były studia aktorskie Wojciecha, w których pomogły rodzinne tradycje. We Lwowie dziadek o węgierskich korzeniach tworzył recepty dla wytwórni wódki Baczewski, był jej dyrektorem. Ale kochał też operę, gdzie miał stały fotel. Mama Wojciecha zawdzięczała ojcu wyobraźnię i muzyczny talent. Syn od dziecka bawił się w domu w lalkowy teatr.

Reklama
Reklama

Kreacje u Wajdy

Zasłynął w Starym za dyrekcji Zygmunta Hübnera, gdy światową sławę krakowskiej sceny tworzyły spektakle Konrada Swinarskiego i Andrzeja Wajdy. U pierwszego zagrał Puka, który w szekspirowskim „Śnie nocy letniej" (1970) wikła losy bohaterów rozdartych pomiędzy tym, co zmysłowe i racjonalne, wykazując się inteligencją i sprytem. To był zaczyn Wierchowieńskiego w „Biesach" (1971) Dostojewskiego w inscenizacji Andrzeja Wajdy. Spektakl o skutkach zasady „cel uświęca środki" reżyser uważał za najważniejsze przedstawienie w dorobku.

„Prawdziwym oparciem i medium, przez które starałem się narzucić innym aktorom gwałtowność i ekspresję, stał się Wojtek Pszoniak" – mówił Wajda w książce „Dostojewski – Teatr sumienia". Aktorzy mieli grać ewangeliczne wieprze, które się tratują, biegnąc w przepaść.

Po tej kreacji namówił Wajdę, by „Ziemia obiecana" była opowieścią o przyjaźni i jej rozpadzie. Współtworzył dynamikę filmu temperamentem, błyskotliwością, inteligencją i znajomością ludzkiej natury, niewolną od sceptycyzmu. W filmach Wajdy zagrał też postaci emanujące skupieniem – Stańczyka w „Weselu" (1973) i tytułową w „Korczaku" (1990). Był wcielonym „Diabłem" u Andrzeja Żuławskiego, w „Austerii" (1982) Kawalerowicza zaś – Josełe.

Po przenosinach do Warszawy w 1972 r. grał w Narodowym i stał się filarem Teatru Powszechnego Zygmunta Hübnera, jednocześnie będąc gwiazdą kabaretu „Pod Egidą" czy nagrywając telewizyjną „Lokomotywę".

W Powszechnym stworzył w 1977 r. kreację w roli znanej z kinowej interpretacji Jacka Nicholsona w „Locie nad kukułczym gniazdem", gdy opowieść o stłamszonych pensjonariuszach szpitala psychiatrycznego była metaforą PRL. Zagrał człowieka, która nie boi się zaryzykować wszystkiego, by odzyskać, choć na chwilę, wolność. Koncertowo pokazał wiedzącego wszystko o teatrze tytułowego geja w „Garderobianym" (1986).

Syndrom Łomnickiego

Po sukcesie „Ziemi obiecanej" dostał od francuskiego reżysera Claude'a Regy'ego propozycję zagrania w sztuce „Ludzie rozumni są na wymarciu". Nie znając francuskiego, podczas łączenia telefonicznego czytał odpowiedzi wskazywane przez szwagierkę romanistkę. Przed wyjazdem do Francji w 1977 r. opanował tekst na pamięć. W Paryżu grał z Gérardem Depardieu. Najtrudniejsze były spotkania poza sceną. Wbrew swojemu temperamentowi – częściej słuchał.

Reklama
Reklama

– Z czasem mój francuski był lepszy. Wtedy mówiłem wprost, że nie rozumiem. Na koniec tournée Regy powiedział, że mówię znacznie gorzej niż na początku! – opowiadał mi aktor, reżyser zaś długo nie wiedział, że zatrudnił aktora bez znajomości francuskiego. Gdy w 1993 r. Karel Reisz zaproponował Pszoniakowi grę w „Deep Blue Sea" w londyńskim Almeida Theatre, przekonał go, że nieznajomość języka nie może przeszkodzić w zagraniu roli, bo ważniejsze są inne środki wyrazu. Sztuka trafiła na West End. Za Matuszka w „Sklepie na rogu ulicy" w Théâtre Montparnasse Pszoniak był w 2001 r. nominowany do nagrody Moliera.

Po powrocie do Warszawy, dotknął Pszoniaka syndrom Łomnickiego: wielkość łączyła się z artystyczną samotnością. W Współczesnym grał w „Skarpetkach, opus 124", radość sprawiał mu monodram „Belfer". Zagrał też Gomułkę w „Czarnym czwartku. Janek Wiśniewski padł" Krauzego. Za„Excentryków" Majewskiego otrzymał Złote Lwy i Orły. Wykładał w stołecznej Akademii Teatralnej, gdzie jego asystentem był Waldemar Raźniak, nowy dyrektor Starego. Dzwonił do niego tydzień temu. Wiele o osobie opowiedział Michałowi Komarowi w wydanej przez Wydawnictwo Literackiej książce „Aktor".

Film
Nie żyje Eric Dane, gwiazdor serialu „Chirurdzy”. Miał 53 lata
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Film
Nie żyje Robert Duvall, consigliere z „Ojca chrzestnego”
Film
Nie żyje Frederick Wiseman, wybitny dokumentalista
Film
Nie żyje Jerzy Słonka. U Barei reprezentował brygadę młodzieżową, sprawdzał „ledykimację”
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama