fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Kino w Playerze i na Zoomie

„Maryjki” Darii Woszek reprezentują Polskę w konkursie „Wytyczanie drogi”
materiały prasowe
W piątek rusza krakowski festiwal twórców niezależnych Off Camera. Atutem są odważne filmy społeczne, tytuły debiutantów i liczne sekcje tematyczne. By je oglądać, nie trzeba ruszać się z domu.

– Największa frajda na każdym festiwalu polega na tym, że można filmy oglądać wspólnie i potem na ich temat rozmawiać. Pandemia to uniemożliwia, uznaliśmy jednak, że nie wchodzi w grę całkowite odwołanie festiwalu – mówi Anna Trzebiatowska, dyrektorka programowa Mastercard Off Camery.

– Postanowiliśmy zorganizować taką wersję, jaka teraz wydaje się nam najbezpieczniejsza i czujemy się jak podczas pierwszych edycji: wiele rzeczy jest dla nas nowych – podkreśla dyrektor Off Camery Szymon Miszczak.

Nie będzie więc pokazów Pod Baranami czy na barce. Organizatorzy uruchomią tylko kino samochodowe, gdzie bez opłat będzie można obejrzeć ważne filmy z lat poprzednich.

Mimo pandemii

– Kiedy został ogłoszony lockdown, nasz program był praktycznie gotowy – mówi Trzebiatowska. – Teraz musieliśmy zmniejszyć liczbę filmów o połowę. Zostawialiśmy tytuły, które można dobrze zaprezentować na Vod.

W głównym konkursie „Wytyczanie drogi" znalazło się dziesięć filmów. Argentyński „Maternal" Maury Delpero to historia siostry zakonnej, która pracuje w domu dla nieletnich matek i wychowuje dziecko porzucone przez jedną z pensjonariuszek. Młoda matka, bohaterka „A Thief"s Daughter" Hiszpanki Belen Funes, mierzy się z trudnymi relacjami rodzinnymi, gdy z więzienia wraca jej ojciec. Podobnie jak 17-latka z duńskiego „Wildland" Jeannette Nardhal, która po śmierci matki trafia do domu dalekich krewnych.

W „Disco" Norweżka Jorunn Myklebust Syversen przeprowadza wiwisekcję religijnej wspólnoty. „My dwie" mieszkającego we Francji włoskiego reżysera Filippo Meneghettiego jest opowieścią o dwóch starszych kobietach – sąsiadkach, które przez całe życie ukrywały swój bliski związek.

Assel Aushakimova z Kazachstanu w „Welcome to USA" portretuje 36-letnią kobietę, która wygrywa zieloną wizę i wybiera się do Stanów. Z kolei Maria Paz Gonzalez w filmie „Lina from Lima" opowiada historię peruwiańskiej kobiety, która od lat prowadzi życie na zarobkowej emigracji w Chile, traci w tym czasie męża i kontakt z dorastającym synem.

Są też w konkursie filmy o nastolatkach. Bohaterem „Gold" Holendra Rogiera Hespa jest chłopak, który opiekuje się niepełnosprawnym ojcem, a jednocześnie uczestniczy w morderczych treningach gimnastycznych, mających go doprowadzić na olimpiadę. Z kolei „Dinner in America" Adama Rehmeiera to historia dorastania dwojga oryginalnych dzieciaków na przedmieściach miasta. Polską kinematografię reprezentują „Maryjki" Darii Woszek – opowieść o samotnej, starzejącej się kobiecie, studium jej seksualności i wrażliwości.

– To są debiuty i drugie filmy, które przez pandemię straciły wiele okazji do podróżowania po świecie i kontaktu z publicznością – mówi Anna Trzebiatowska. – Chcemy, żeby miały szansę zaistnieć na naszym rodzimym gruncie.

Juror Komasa

Aż siedem z tych dziesięciu tytułów zostało zrealizowanych przez kobiety.

– Nie szukaliśmy takich filmów specjalnie, po prostu to były najciekawsze pozycje na ubiegłorocznych festiwalach – zapewnia dyrektorka programowa.

Pytam ją, czy w programie festiwalu znajdą się propozycje najnowsze, „pandemiczne".

– Nie – odpowiada. – Mam wrażenie, że na początku lockdownu opowieści o zarazie czy izolacji ludzie oglądali chętnie, teraz już nie. I ja to rozumiem. A fala ciekawych filmów o pandemii pojawi się zapewne za jakiś czas.

W konkursie polskich filmów również znalazło się dziesięć pozycji, w większości tytuły już znane, ale będą też pozycje, które do kin jeszcze nie trafiły – „Nic nie ginie" Kaliny Alabrudzińskiej, „Zgniłe uszy" Piotra Dylewskiego, „Bliscy" Grzegorza Jaroszuka, „Safe Inside" Renaty Gabryjelskiej.

Gdy nie można jurorów konkursu „Wytyczanie drogi" przywieźć do Krakowa, organizatorzy oparli się na przyjaciołach festiwalu i laureatach poprzednich edycji, którzy będą obradować pod przewodnictwem Jana Komasy. Filmy polskie ocenią: amerykański aktor polskiego pochodzenia Paul Wesley, ceniona reżyserka castingu Margie Simkin oraz świetny reżyser Oren Moverman, nominowany do Oscara za film „W imieniu armii".

Wszystko w sieci

Kinomani znajdą też w nowej edycji Mastercard Off Camery kilka intrygujących sekcji: „Amerykańscy niezależni", „Festiwalowe hity", poświęcone thrillerom „Tanie dreszcze. „Związki i rozwiązki" dedykowane relacjom, internetowemu „ghostingowi", czyli znikaniu bez słowa, jednorazowym przygodom i szukaniu własnej tożsamości.

Festiwal online to dla organizatorów wyzwanie. Trudniej jest dopiąć budżet imprezy, który – jak mówi dyrektor Szymon Miszczak – jest niższy, ale nie znacząco. Z jednej strony odpadają koszty podróży i zakwaterowania gości, z drugiej nie ma przychodów ze sprzedaży biletów czy stacjonarnych reklam.

– Dostaliśmy jednak silny sygnał od Mastercard, że będą z nami. Wsparło nas miasto Kraków – mówi Szymon Miszczak, dodając, że w programach na żywo z krakowskich Sukiennic będą na żywo nadawane codziennie programy, m.in. spotkania z polskimi twórcami.

Nagroda w konkursie filmów polskich nadal wynosi 100 tys. zł, w „Wytyczaniu drogi" zmniejszyła się ze 100 tys. do 25 tys. dolarów. Program dostępny jest na player.pl. Bilety można kupować od 11 września. Każdy z filmów będzie w streamingu przez cztery dni, a po zakupie widz będzie miał dostęp do tytułu przez 24 godziny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA