Film

Karlowe Wary 2017: Gwiazdy, mistrzowie i debiutanci

Dla Umy Thurman czas się zatrzymał
Mat. pras. Karlowe Wary
Uma Thurman, Casey Affleck i kompozytor James Newton Howard otworzyli festiwal.

Festiwal w Karlowych Warach – jedna z najstarszych imprez filmowych naszego regionu, w tym roku odbywająca się już po raz 52, coraz wyraźniej buduje swoją tożsamość. Dyrektor programowy imprezy Karel Och zmierza w kierunku przeglądu kina środkowej i wschodniej Europy. Jeszcze kilka lat temu konkurs główny festiwalu był tu zazwyczaj mniej ciekawy niż sekcja Na Wschód od Zachodu zbierająca filmy wyprodukowane w krajach postkomunistycznych. Dzisiaj również o Kryształowy Globus walczy wiele tytułów z naszego regionu: obrazy z Rosji, Gruzji, Rumunii, Słowacji, Ukrainy, Czech, są tu też bardzo oczekiwane „Ptaki śpiewają w Kigali" Krzysztofa Krauzego i Joanny Kos-Krauze. – Każdy festiwal potrzebuje czegoś, co go wyróżnia spośród innych imprez – przyznaje Och. – I myślę, że wielu dziennikarzy i przedstawicieli branży filmowej przyjeżdża do Karlowych Warów, by obejrzeć filmy z naszej części świata.

Oczywiście dopełniają tegoroczną stawkę obrazy z Turcji, Izraela, Niemiec czy z Azji.

Ale każdy duży festiwal to również blichtr, błyskające flesze i tłumy fanów. Dlatego organizatorzy zawsze polują na wielkie nazwiska i głośne filmy. W tym roku na otwarcie pokazano romantyczną komedię „The Big Sick" Michaela Showaltera – osadzoną w Nowym Jorku historię „zakazanej" kulturowo miłości Pakistańczyka i młodej Amerykanki ze świetną Holly Hunter w roli matki dziewczyny zakochanej w Muzułmaninie. Niestety, Holly Hunter nie przyjechała do Czech. Za to błyszczeli podczas pierwszego weekendu Uma Thurman, Casey Affleck oraz kompozytor James Howard Newton – artyści nagrodzeni tu Kryształowymi Globami.

Affleck promował nowy film „A Ghost Story" Davida Lewery'ego. To opowieść o miłości i stracie ukochanej osoby. Młody mężczyzna, który ginie w wypadku samochodowym, jako duch wraca do swojego domu.

Casey Affleck, zdobywca tegorocznego Oscara za rolę w „Manchester by the Sea" (podobnie jak jego brat Ben – również reżyser), z Lowerym zrobili już wcześniej „Wydarzyło się w Teksasie" i przygotowują następny projekt „Old Man and a Gun".

– Uwielbiam poznawać nowe miejsca i nowych ludzi – mówił w Karlowych Warach Affleck. – To jedna z największych atrakcji mojego zawodu. Jednocześnie bardzo przyjemnie jest pracować i spędzać czas z kimś, z kim ma się wspólne zainteresowania, kogo się dobrze zna i lubi.

Wysoka, szczupła Uma Thurman, z włosami upiętymi w koczek, w prostej białej sukni, wyglądała znakomicie. Trudno uwierzyć, że bohaterka m.in. tarantinowskich filmów „Pulp Fiction" i „Kill Bill" zbliża się do pięćdziesiątki. Czas się dla niej zatrzymał. Aktorka ukłoniła się widzom, „dzięki którym artyści mogą robić to, co kochają".

Ale serca karlowarskiej publiczności podbił trzeci laureat Kryształowego Globu.

– Jestem wdzięczny przemysłowi filmowemu. Bez niego moje życie nie byłoby takie samo – powiedział, odbierając statuetkę, James Newton Howard, znakomity kompozytor, który napisał muzykę do ponad 100 filmów, m.in. „Pretty Woman", „Księcia przypływów", „Ściganego", „Upadku", „Szóstego zmysłu", „Uciekającej panny młodej", „Mrocznego rycerza".

Na gali otwarcia festiwalu poprowadził orkiestrę symfoniczną, a następnego dnia podczas swojego mistrzowskiego wykładu grał na fortepianie kilka wersji 30-sekundowego fragmentu muzyki do „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć". Reżyser David Yates odrzucał kolejne propozycje, które wydawały mu się zbyt smutne lub zbyt cyrkowe. Wybrał 30. wersję, najlepiej według niego zapowiadającą kino przygody. I tak, według Howarda, trzeba współpracować z reżyserami: nie obrażać się, lecz słuchać ich zdania, bo to oni mają wizję całego filmu.

A zapytany, jak zostać kompozytorem i tworzyć ścieżkę dźwiękową do wielkich przebojów, odpowiedział:

– Pierwszy krok to zaprzyjaźnić się ze studentami szkoły filmowej i pisać muzykę do ich etiud za darmo.

Coś w tym jest. Do Karlowych Warów poza mistrzami kochającymi atmosferę tego miejsca przyjeżdża wielu twórców będących dopiero na początku drogi. W konkursie głównym w tym roku połowa filmów to debiuty. „Pierwsze filmy, ale ważne i dojrzałe" – zapewnia dyrektor Karel Och. Kto wie, może za jakiś czas ci interesujący debiutanci wrócą tutaj ze swoimi „Pretty Woman" i „Mrocznymi rycerzami". Na tym też polega magia kina.

Barbara Hollender z Karlowych Warów

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL