fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Barbara Hollender poleca nowości na DVD

Imprelial/Cinepix
Na płytach ukazała się kontrowersyjna komedia Taiki Waititiego „Jojo Rabbit” - opowieść o małym antysemicie z Hitlerjugend w czasach II wojny światowej

Ten film dostał w 2020 roku sześć nominacji do Oscara, jedna z nich – za scenariusz adaptowany – zamieniła się w statuetkę. Ale wśród krytyków miał tyle samo zwolenników co zagorzałych przeciwników.

Trwa wojna. Jojo ma dziesięć lat, jest wychowywany przez matkę, jego siostra umarła, ojciec poszedł na wojnę i zaginął. Zdezerterował z armii? To rodzinna tajemnica. Jojo ma problemy ze sobą, szuka akceptacji. Znajduje ją w szeregach Hitlerjugend. I wymyśla sobie wyimaginowanego przyjaciela... Adolfa Hitlera.

„A więc jesteś wolontariuszem w biurze Hitlerjugend? Dobrze, oby więcej młodych chłopców było tak zaślepionych” – chwali go Adolf. I Jojo przesiąka ideologią nazistowską. „Co mam zrobić, jak zobaczę Żyda? - pyta przełożonego, kapitana Klenzedorfa. „Powiedz nam, my powiemy Gestapo, oni powiedzą SS, a ci pójdą i go zabiją. I każdego, kto mu pomoże. I jeszcze kilka osób, na wszelki wypadek” - słyszy w odpowiedzi.

 

Ale jednego dnia Jojo odkrywa, że jego matka ukrywa młodą Żydówkę. Chce poznać „zło”, zaczyna z dziewczyną rozmawiać i jest nią coraz bardziej zafascynowany.

„Jojo Rabbit” powstał na motywach książki „Caging Skies” Christine Leunens. Tą ekranizacją Nowozelandczyk, potomek Maorysów Taika Waititi, twórca hollywoodzkiego hitu „Thor: Ragnarok” (900 mln dolarów z kin), sprowokował powracające co jakiś czas w sztuce filmowej pytanie: „Z czego się śmiejemy?”

Można powiedzieć: ze wszystkiego. Ale najtrudniej nam zaakceptować komediową formę tam, gdzie twórcy mierzą się z cierpieniem i śmiercią, czasem całych narodów. Pozwalamy na to czasem ofiarom. Świat uznał za wielki film „Życie jest piękne” Roberto Benigniego, Polacy śmiali się z Franka Dolasa, bohatera „Jak rozpętałem II wojnę światową”. Ale już mocno kontrowersyjny wydawał się zrealizowany ponad dekadę temu „Adolf H. - Ja wam pokażę” Niemca Daniego Levy - historia Hitlera na wesoło. Taika Waikiki też wystawił widzów na próbę. Śmieje się z Hitlera, którego sam zresztą gra. Nie on pierwszy, w końcu jeden z najwyrazistszych satyrycznych portretów przywódcy III Rzeszy stworzył już Charlie Chaplin w „Dyktatorze”. Waititi wyszydza antysemityzm, pokazuje w komediowej formie mechanizmy fanatyzmu politycznego. Ale coraz częściej padają pytania czy komedia z Hitlerem w roli głównej to nie jest próba banalizacji zła. W czasach wracania nastrojów nacjonalistycznych i odradzania się ruchów nazistowskich śmiech może i oczyszcza, ale czy dostatecznie przeraża? Bardzo warto „Jojo Rabbit” obejrzeć i spróbować odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA