fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Bartosz Bielenia z kolejną nagrodą

Bartosz Bielenia w filmie Jana Komasy „Boże Ciało”
Kino Świat
30 edycja Międzynarodowego Festiwalu Filmu w Sztokholmie była nie tylko sukcesem dla Meliny León, ale także dla filmu Jana Komasy „Boże Ciało”.

Obraz Jana Komasy występujący tu pod tytułem „Corpus Christi”, inspirowany prawdziwymi wydarzeniami przeżytymi przez 20–letniego Daniela, uznano za jeden z najważniejszych dzieł festiwalu i wyświetlano w czterech salach kin stolicy kraju w sekcji Competition.

Film został nominowany za najlepszy scenariusz, który stworzył Mateusz Pacewicz, w rywalizacji z takimi produkcjami jak francusko izraelskie „Synonyms” Nadava Lapida, „Dirty God” czy „You deserve a lover” Francuzki pochodzenia algiersko-tunezyjskiego Hafsii Herzi. Herzi jest nie tylko autorką scenariusza, ale także obraz wyreżyserowała, wyprodukowała i zagrała w nim rolę kobiety próbującej otrząsnąć się z destruktywnej relacji przedzierając się przez dżunglę singli. Za to zdobyła zresztą wyróżnienie za najlepszy debiut.

Za najlepszego  męskiego aktora jurorzy uznali Bartosza Bielenię za jego charyzmatyczną kreację w „Bożym Ciele”. Jest to dramat o przestępcy, który w zakładzie poprawczym przechodzi duchową przemianę i po wyjściu na wolność staje się fałszywym księdzem w miasteczku. Na ceremonii rozdania festiwalowych nagród padły słowa, że 27-letni Bielenia to wschodząca gwiazda. Jurorzy przyznali mu laury w twardej konkurencji m.in. z Edwardem Rowe z „Bait” Marka Jenkina, Robertem Pattisonem i Willemem Dafoem z psychologicznego horroru „The Lighthouse”. Bartosz Bielenia na rozdaniu laurów nie był, ale podziękował przez wideołącze Piotrowi Sobocińskiemu i Janowi Komasie, że wierzył w niego.

Polski kandydat do Oskara w kategorii za najlepszy pełnometrażowy film nieanglojęzyczny ma już na swoim koncie wiele międzynarodowych wyróżnień i wciąż podbija świat. Trafił też na listę 90 filmów, które mają szansę stanąć w szranki o Złote Globy. 9 grudnia Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej wybierze finalistów, którzy się zmierzą w walce o jedno z największych laurów w świecie kina.

Nagrodę za najlepszy film odebrała debiutująca w roli reżysera Melina León za „Song without a name”. Produkcję określa się jako „kafkowski thriller” o zbrodni i korupcji. Oparty jest na prawdziwej historii o handlu dziećmi w Peru lat 80.

W ramach sekcji Stockholm Impact przyznawana jest nagroda 1 mln koron szwedzkich i statuetka stworzona przez chińskiego artystę Ai Weiweiego. W tym roku powędrowała ona do rosyjskiego reżysera Kantemira Bałagowa za powojenny wstrząsający dramat „Beanpole”, skupiający się na kobietach szarganych zespołem stresu pourazowego po walkach na froncie.

Podczas festiwalu  pokazano 150 filmów z 60 krajów. 40 procent stanowiły filmy reżyserowane przez  kobiety, co jest dotychczasowym rekordem  równouprawnienia w świecie filmu. Szefowa festiwalu Git Scheynius zapewniała przy tym, że nie zajmuje się kwotowaniem, tylko aktywnym poszukiwaniem kobiecych reżyserek.

Festiwal prezentuje kierunki współczesnego kina i promuje przede wszystkim młodych i mniej znanych reżyserów. Przeciętnie co trzeci film to dzieło debiutanta, a w sekcji konkursu o trofea walczą reżyserzy,  którzy stworzyli co najwyżej dwa filmy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA