fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Najsłynniejszy striptiz w historii filmu

materiały prasowe
Rudowłosa, elektryzująca piękność - Rita Hayworth. Aktorka, która nie umiała znaleźć szczęścia w życiu.

Naprawdę nazywała się Margarita Cansino. Pochodziła z rodziny hiszpańskich tancerzy. Najstarsza z trójki rodzeństwa, zaczęła tańczyć mając cztery lata. Ojciec wierzył, że jej przeznaczeniem jest taniec i uznał, że to ważniejsze niż chodzenie do szkoły. W rezultacie – traktowano ją jako dorosłą, tym bardziej, że jako 13-latka zaczęła występować z ojcem. Ubrana w obcisłą sukienkę, umalowana - wzbudzała nie tylko podziw, ale i mroczne pożądanie mężczyzn. Relacja ojca i córki także była dwuznaczna - nie tylko na scenie – co wywarło piętno na całym dalszym życiu Rity.

Kiedy przenieśli się do Hollywood jej występy w kasynie stały się jedynym źródłem utrzymania dla całej rodziny. Pewnego wieczoru zauważył ją Winfied Sheehan, jeden z szefów wytwórni Fox Film i podpisał z nią umowę.

– Nie od razu byłam gwiazdą – wspominała w jednym z wywiadów. – Zaczynałam od małych ról. Nie stałam się sławna z dnia na dzień. To następowało stopniowo.

Nie miała jeszcze 18. lat, gdy spotkała Eda Judsona, człowieka, który się z nią ożenił, uwalniając od ojca i co najważniejsze – stworzył ją na nowo.

Kazał jej schudnąć, usunąć żeby trzonowe, by policzki nie były zbyt okrągłe i przefarbować włosy na rudo. W rezultacie ukształtował ją w sposób przemawiający do zbiorowej podświadomości ówczesnych Amerykanów. Skrócono jej także imię na „Rita”.

Każdy z ważnych w jej życiu mężczyzn stwarzał ją na nowo. Ojciec uczynił z niej tancerkę, Judson – gwiazdę, a Orson Welles – aktorkę. Ten był dla Rity wyjątkowo znaczącym dla jej kariery. „Pigmalionem” - zachęcił do czytania, opowiadał o filozofii i teatrze. W tym czasie zagrała tytułową Gildę - femme fatale. To w tym właśnie filmie powoli zsuwała rękawiczkę, wykonując najbardziej seksowny striptiz w historii filmu. Przetrwała anegdota opowiadająca, że kiedy amerykańskim żołnierzom na placówce pokazano film z Ritą Hayworth, okazało się, że japońscy żołnierze kryjący się zaledwie 50 metrów dalej - również oglądali film. Bogini miłości stała się ikoną żołnierzy.

Nadal marzyła o idealnym związku, w którym partnerzy dobrze się rozumieją, są sobie wierni, ale wiązała się z mężczyznami nie podzielającymi jej ideałów.

Dzięki Alemu Chanowi stała się księżniczką, a niedługo potem – rozwódką, bo był nieuleczalnym kobieciarzem. Było piekło i rozwód z Dickiem Haymesem – śpiewakiem, w końcu – równie nieudany związek z hollywoodzkim producentem Jamesem Hillem.
Alkohol i papierosy dopełniły zniszczenia. Mając 50 lat przestała być olśniewająco piękną Ritą. Miała problemy z pamięcią. W końcu okazało się, że cierpi na mało znaną wtedy chorobę Alzheimera. Miała 60 lat i już nie mogła pracować… Zmarła 14 maja 1987 roku w Nowym Jorku.

Premiera francuskiego dokumentu „Rita Hayworth – jak mężczyźni stworzyli boginię” w sobotę 3 czerwca w Planete.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA