fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Festiwal w Wenecji

Wenecja 2020. Szumowska walczy o Złotego Lwa

Alec Utgoff w polskim filmie „Śniegu już nigdy nie będzie”
Mat. Pras.
Włoski „Lacci” zainaugurował w środę festiwal w Wenecji, pierwszą wielką imprezę filmową na świecie w czasie pandemii.

Reżim sanitarny ma być podczas festiwalu ogromny. Duża liczba seansów każdego filmu pozwala na ograniczenie liczby widzów na pokazach, do tego mierzenie temperatury, osłony zabezpieczające czerwony dywan i wejście do Pałacu Festiwalowego, testy dla gości spoza Europy, ale i z Hiszpanii.

W konkursie głównym znalazło się 18 filmów, a jest to też wyjątkowy rok dla polskiego kina. Na weneckim czerwonym dywanie stanie sporo naszych twórców. O Złotego Lwa będzie walczył film „Śniegu już nigdy nie będzie” Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta o ukraińskim fizjoterapeucie, który rehabilituje mieszkańców ekskluzywnego osiedla, stając się ich powiernikiem. Jak mówi reżyserka – jest to próba zdiagnozowania kondycji polskiej klasy średniej.

W pięciostronnej koprodukcji „Quo vadis Aida?” Jasmili Zbanić udział ma polska producentka Ewa Puszczyńska i jej firma „Extreme Emotions”. Muzykę napisał Antoni Komasa-Łazarkiewicz, kostiumy współprojektowała Małgorzata Karpiuk, montował Jarosław Kamiński. To historia kobiety, która w Srebrenicy, w 1995 r. pracuje jako tłumaczka. Gdy serbska armia zdobywa miasto, jej rodzina, razem z setkami innych, szuka schronienia w obozie ONZ. Co ich czeka – ratunek czy śmierć?

Zdjęcia do innego konkursowego filmu „The Disciple” (reż. Chatanya Tamhane) zrobił Michał Sobociński. To stylowa opowieść o chłopaku, który marzy, by zostać klasycznym hinduskim śpiewakiem. Sztuki tej uczył się od ojca, ale swoją pasję musi zderzyć z życiem w dzisiejszym Bombaju.

Na tym nie kończy się udział polskich artystów w tegorocznym festiwalu. W sekcji „Orrizonti” znalazła się grecko-polsko-słoweńska koprodukcja „Apples” Christosa Nicou– ze zdjęciami Bartosza Świniarskiego. Na pokazie specjalnym film „Mosquito State” zaprezentuje Filip Jan Rymsza, mieszkający na stałe w Los Angeles reżyser polskiego pochodzenia, który zakończył prace nad ostatnim filmem Orsona Wellesa „The Other Side of the Wind”, również prezentowanym w Wenecji. Do Tygodnia Krytyki trafił polsko-włoski „Thou Shalt Not Hate” Mauro Manciniego, a do Venice Days debiut Filipa Jurejewa „Kitoboy”. Oba filmy są koprodukcjami polskimi wspieranymi przez PISF.

Dyrektor– festiwalu Alberto Barbera postawił w tym roku na kino europejskie. W konkursie głównym będą cztery tytuły włoskie, filmy z Francji, Niemiec, Węgier, Rosji.

Wśród znanych nazwisk reżyserskich są m.in. dokumentalista Gianfranco Rosi, Kornel Mundrucho, Andriej Konczałowski czy Amos Gitai z Izraela. Azję reprezentują cztery filmy, z Ameryki Południowej przyjedzie Meksykanin Michel Franco z „Nuevo orden”.

Nie ma natomiast filmów z wielkich wytwórni hollywoodzkich, koronawirus zrobił swoje. Ale będzie można w Wenecji obejrzeć dwa amerykańskie obrazy niezależne: „The World to Come” mieszkającej w Nowym Jorku norweskiej reżyserki Mony Fastvold oraz „Nomadland” pracującej w Stanach Chink Chloe Zhao.

Aż osiem z osiemnastu konkursowych produkcji zostało zrealizowanych przez kobiety. Wszystkie filmy oceni jury, któremu przewodniczy Cate Blanchett.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA