Reklama

Wenecja 2020. Szumowska walczy o Złotego Lwa

Włoski „Lacci” zainaugurował w środę festiwal w Wenecji, pierwszą wielką imprezę filmową na świecie w czasie pandemii.

Publikacja: 02.09.2020 21:00

Alec Utgoff w polskim filmie „Śniegu już nigdy nie będzie”

Alec Utgoff w polskim filmie „Śniegu już nigdy nie będzie”

Foto: Mat. Pras.

Reżim sanitarny ma być podczas festiwalu ogromny. Duża liczba seansów każdego filmu pozwala na ograniczenie liczby widzów na pokazach, do tego mierzenie temperatury, osłony zabezpieczające czerwony dywan i wejście do Pałacu Festiwalowego, testy dla gości spoza Europy, ale i z Hiszpanii.

W konkursie głównym znalazło się 18 filmów, a jest to też wyjątkowy rok dla polskiego kina. Na weneckim czerwonym dywanie stanie sporo naszych twórców. O Złotego Lwa będzie walczył film „Śniegu już nigdy nie będzie” Małgorzaty Szumowskiej i Michała Englerta o ukraińskim fizjoterapeucie, który rehabilituje mieszkańców ekskluzywnego osiedla, stając się ich powiernikiem. Jak mówi reżyserka – jest to próba zdiagnozowania kondycji polskiej klasy średniej.

W pięciostronnej koprodukcji „Quo vadis Aida?” Jasmili Zbanić udział ma polska producentka Ewa Puszczyńska i jej firma „Extreme Emotions”. Muzykę napisał Antoni Komasa-Łazarkiewicz, kostiumy współprojektowała Małgorzata Karpiuk, montował Jarosław Kamiński. To historia kobiety, która w Srebrenicy, w 1995 r. pracuje jako tłumaczka. Gdy serbska armia zdobywa miasto, jej rodzina, razem z setkami innych, szuka schronienia w obozie ONZ. Co ich czeka – ratunek czy śmierć?

Zdjęcia do innego konkursowego filmu „The Disciple” (reż. Chatanya Tamhane) zrobił Michał Sobociński. To stylowa opowieść o chłopaku, który marzy, by zostać klasycznym hinduskim śpiewakiem. Sztuki tej uczył się od ojca, ale swoją pasję musi zderzyć z życiem w dzisiejszym Bombaju.

Na tym nie kończy się udział polskich artystów w tegorocznym festiwalu. W sekcji „Orrizonti” znalazła się grecko-polsko-słoweńska koprodukcja „Apples” Christosa Nicou– ze zdjęciami Bartosza Świniarskiego. Na pokazie specjalnym film „Mosquito State” zaprezentuje Filip Jan Rymsza, mieszkający na stałe w Los Angeles reżyser polskiego pochodzenia, który zakończył prace nad ostatnim filmem Orsona Wellesa „The Other Side of the Wind”, również prezentowanym w Wenecji. Do Tygodnia Krytyki trafił polsko-włoski „Thou Shalt Not Hate” Mauro Manciniego, a do Venice Days debiut Filipa Jurejewa „Kitoboy”. Oba filmy są koprodukcjami polskimi wspieranymi przez PISF.

Reklama
Reklama

Dyrektor– festiwalu Alberto Barbera postawił w tym roku na kino europejskie. W konkursie głównym będą cztery tytuły włoskie, filmy z Francji, Niemiec, Węgier, Rosji.

Wśród znanych nazwisk reżyserskich są m.in. dokumentalista Gianfranco Rosi, Kornel Mundrucho, Andriej Konczałowski czy Amos Gitai z Izraela. Azję reprezentują cztery filmy, z Ameryki Południowej przyjedzie Meksykanin Michel Franco z „Nuevo orden”.

Nie ma natomiast filmów z wielkich wytwórni hollywoodzkich, koronawirus zrobił swoje. Ale będzie można w Wenecji obejrzeć dwa amerykańskie obrazy niezależne: „The World to Come” mieszkającej w Nowym Jorku norweskiej reżyserki Mony Fastvold oraz „Nomadland” pracującej w Stanach Chink Chloe Zhao.

Aż osiem z osiemnastu konkursowych produkcji zostało zrealizowanych przez kobiety. Wszystkie filmy oceni jury, któremu przewodniczy Cate Blanchett.

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama