fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Cieślik: Seksualna inkwizycja

AFP
Molestowanie w świecie show-biznesu było, jest i – prawdopodobnie – będzie codziennością. Kandydatów do kariery jest legion, miejsca na rynku znacznie mniej, więc tego rodzaju „transakcje" zdarzały się i pewnie zdarzać się będą.

Zjawisko dotyczy obu płci i orientacji seksualnych, czego dowodzi choćby przykład Kevina Spaceya. Ale podejrzewam, że jeśli ktoś chciałby znaleźć molestowanych mężczyzn, to nie musiałby szukać aż w Hollywood. Co nie znaczy, że sprawców nie należy ścigać, a zjawisko tolerować.

Walka z molestowaniem jest w zasadzie nie do wygrania, choćby skupiły się na niej wszystkie policje świata – „tajne, widne i dwupłciowe". Przekonaliśmy się o tym dobitnie, kiedy wśród samych inicjatorek akcji #MeToo znaleziono ofiarę, która była jednocześnie sprawczynią.

Piszę te słowa w dniach, kiedy temat znowu wrócił w Polsce po trochu echem, a po trochu jako nasz własny problem. Ba, stał się mocno polityczny za sprawą historii z krakowskiego Teatru Bagatela.

Nie przesądzając o wyniku postępowania właściwych służb, można powiedzieć, że masowość oskarżeń wskazuje, iż sprawa jest poważna. Tym bardziej że opisywane zdarzenia miały miejsce niedawno. Czy na tej podstawie da się sformułować jakiś kodeks postępowania na przyszłość, jak chcą feministki i część środowiska teatralnego? Będzie to niezwykle trudne. Należałoby chyba zabronić kontaktów seksualnych ludziom, którzy ze sobą pracują, a to jest przecież niemożliwe.

Poważniejsze wątpliwości budzi kolejna akcja wymierzona w Romana Polańskiego. Oczywiście reżyser ma na sumieniu molestowanie, do czego się przyznał i za co poniósł karę. Ale podnoszonych obecnie oskarżeń nie sposób zweryfikować, bo wydarzenia miały miejsce wiele lat temu. To, że Polański jest wielkim artystą, nie daje mu żadnych przywilejów, ale w każdej sprawie powinno obowiązywać domniemanie niewinności. Tymczasem można odnieść wrażenie, że przez opinię publiczną we Francji już został skazany: próby bojkotu jego filmu i wykluczania go z rozmaitych gremiów to nowa forma polowania na czarownice. Sam Polański stał się najwyraźniej ulubionym chłopcem do bicia seksualnej inkwizycji.

Pojawia się więc podstawowe pytanie, gdzie w walce z molestowaniem przebiega granica rozsądku? Nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi, ale w tym wypadku chyba ją przekroczono.

Autor jest zastępcą dyrektora Programu III Polskiego Radia

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA