fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Marek A. Cichocki: Tęsknię za państwem

Marek A. Cichocki
Marek A. Cichocki
Fotorzepa/ Robert Gardziński
Lewica od dawna prowadzi kulturową krucjatę. Wojna prawicy jest za to zjawiskiem nowszym.

„W czasie burzy” z 2009 r. – jeden z kilku filmów, które powstały w ostatnich latach o Churchillu. Brendan Gleeson wciela się w postać brytyjskiego premiera, który po zwycięstwie w II wojnie światowej ponosi w 1945 dotkliwą wyborczą porażkę i traci władzę. Rozgoryczony i poniżony wynikiem wyborów wypowiada w filmie znamienne słowa: „Tęsknię za wojną". Ta scena przypomniała mi się teraz, kiedy możemy zobaczyć, z jaką ochotą przynajmniej część polskiej prawicy postanowiła wyruszyć na kulturową wojnę.

Lewica kulturową krucjatę prowadzi przynajmniej od lat 60. XX w. Kultura jest dla niej metodą dokonywania radykalnej rewolucji w życiu społecznym, a wprowadzane zmiany szybko stają się prawnie nieodwracalne. Kulturowa wojna prawicy jest za to reakcją na to, co opisywane jest czasami jako hegemonia liberalizmu. To, czego doświadczamy w Polsce, ale co dzieje się także w całej Europie i w USA, to początek długotrwałego, kulturowego konfliktu. Frustracja wywołana kryzysami, szczególnie obecnym, pandemią, będzie w tym konflikcie znajdywać dla siebie ujście, czyniąc go jeszcze bardziej gwałtownym i nieprzewidywalnym. W tej wojnie zwycięstwa będą więc krótkotrwałe, reakcje zawsze silniejsze od przyczyn, zaś ostateczny efekt wątpliwy.

Wojna kulturowa ma swoją logikę, która z punktu widzenia państwa nie pozostaje bez skutków. Posługując się państwem jako instrumentem takiej wojny, można je nawet doprowadzić do upadku. Dlatego niedostrzeganie takiej możliwości, lekceważenie jej, a może po prostu uznanie, że jest to koszt niezbędny dla osiągnięcia własnych moralnych celów, staje się dla polityki poważnym problemem. Kultura i wartości były naturalnym obszarem walki dla Polaków pozbawionych własnego państwa. Wykształciło to pewien obraz siebie i Zachodu, który żywy jest dzisiaj w myśleniu polskiej prawicy. Jednak w tym wszystkim nie można zapomnieć, że od trzech dziesięcioleci dysponujemy własnym państwem i życiem społecznym, których dalsze trwanie jest naszym najważniejszym zadaniem. Dlatego na przekór entuzjastom kulturowych wojen powiem: tęsknię za państwem.

Autor jest profesorem Collegium Civitas

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA