fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Jan Maciejewski: Potajemne zastrzeżenie

Jan Maciejewski
Fotorzepa/ Robert Gardziński
Żyjemy w czasach, w których o spiskach, zmowach i nieformalnych powiązaniach mówią niemal wszyscy. Tyle że jedni z rozpalonymi od podniecenia policzkami, a drudzy – z kpiącym uśmiechem na ustach.

„Moja historia Polski niepodległej będzie niekompletna, albowiem nie będę się w niej zajmował działalnością tajnych stowarzyszeń". To zdanie z przedmowy Stanisława Cata-Mackiewicza do jego opowieści o historii II Rzeczypospolitej zadźwięczało mi w głowie na wiadomość o odnalezieniu kolejnej esbeckiej szafy, tym razem należącej do byłego wiceszefa Urzędu Ochrony Państwa w Katowicach. Fakt ten dotarł do mnie niedawno, z lekkim poślizgiem, bo też „gra teczkami" nie wzbudza dzisiaj takich emocji jak kiedyś, nie okupuje już czołówek gazet i portali.

Teraz, kiedy zaczynamy powoli wchodzić w posiadanie wiedzy o tym, co w pierwszych dwóch dekadach III RP było tylko mglistym przeczuciem, ma ona już charakter prawie wyłącznie historyczny. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć przecież, że o całych rzędach podobnych szaf jeszcze nie wiemy. Że istniały zarówno szafeczki, jak i szafiska, panowała wśród nich hierarchia wielkości i zawartości, a czyniony z nich użytek odcisnął niemały ślad na kształcie rzeczywistości, w której żyjemy. To jednak znowu sfera przypuszczeń. I lekcja do wyciągnięcia na dzisiaj.

Czasy, w których o spiskach, zmowach i nieformalnych powiązaniach mówią niemal wszyscy. Tyle że jedni z rozpalonymi od podniecenia policzkami, a drudzy – z kpiącym uśmiechem na ustach. Pierwsi twierdzą zazwyczaj, że „strefa cienia" nie ma dla nich tajemnic, poznali oni już bowiem w internecie wszystkie jej zakamarki. Ich oponenci z kolei w ogóle w istnienie grup interesu i nieformalnych nacisków czy powiązań z zasady nie wierzą. Jedyną prawdą, jaką chcą znać, jest ta objawiona w serwisach informacyjnych. Lekarstwem na obie te choroby – bo że mamy w jednym i drugim przypadku do czynienia ze schorzeniem wyobraźni i rozumu, nie mam wątpliwości – jest „reservatio mentalis" Cata-Mackiewicza. Pokora wobec stanu swojej wiedzy i sceptycyzm wobec rzeczywistości, jakie biorą się ze zdrowego przekonania, że o czym nie da się mówić, o tym trzeba milczeć. Tyle że milczeć czujnie i znacząco, ponieważ historia świata – jakkolwiek zawsze będzie niekompletna – bywa dużo ciekawsza, niż mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA