Felietony

Surdykowski: Ulica i zagranica

Zagranica jest skuteczniejsza niż ulica.

Do niedawna wydawało się, że rządzący nie ustąpią nawet o pół ziobra. Przetrzymali narzekania tego nudziarza Timmermansa, ale gdy idzie o pieniądze, ostrzał z brukselki ma siłę artyleryjską. Stąd szybciutko i pewnie po nocy – podobnie jak przy pacyfikacji Trybunału Konstytucyjnego – opublikowano projekty ustaw odwołujących święte do niedawna dogmaty prokuratora Piotrowicza: już skarga nadzwyczajna nie będzie demolować powstałej przez 20 lat konstrukcji prawomocnych wyroków, już nie będzie prokurator generalny mianował posłusznych asesorów sądowych, już się opublikuje orzeczenia dawnego Trybunału, cóż, że nieaktualne? Cieszyć się? Niestety, nie ma powodu, chociaż w środę przypada doroczny Dzień Europy.

Nie tylko dlatego, że ustępstwa są kroplą w bezmiarze naruszeń konstytucji i trójpodziału władz, jakich od swego wyborczego zwycięstwa dopuścili się rządzący. Trzeba byłoby najpierw usunąć z Trybunału nieprawnie mianowanych „dublerów", a może i samą panią prezes, przyznać, że prezydent świadomie i wielokrotnie złamał prawo. A to oznaczałoby sromotną klęskę, na którą zwycięska partia nie może sobie pozwolić po dwóch latach władzy.

Ciemno widzę przyszłość nade wszystko dlatego, że cokolwiek Unia uczyni – jak w sławnym powiedzeniu Sokratesa – „źle uczyni". Tak dla siebie, jak i dla nas, Polaków. Jeśli pogodzi się z kosmetycznymi ustępstwami, jakie coraz to przywozi do Brukseli niezmordowany minister Czaputowicz, to zaprzeczy podstawom, na których została ufundowana. Nie będzie to już związek państw demokratycznych, do którego wstępowaliśmy; będzie to gremium, które tylnymi drzwiami wpuszcza putinowskie metody rządzenia i pozwala im na destrukcję demokracji nie tylko w Polsce.

Jeśli postawi się i zażąda głębszych zmian, doprowadzi nie tylko do obcięcia zbawczych dla polskiej gospodarki funduszy. Roznieci nastroje antyeuropejskie przynajmniej u nas i na Węgrzech, a zachodni liderzy okażą się bardziej skłonni do przyśpieszenia odrywającego ich nareszcie od zapóźnionego Wschodu. Wtedy Europy nie dogonimy nigdy. Dlatego będzie to najsmutniejsze święto europejskie od 14 lat.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL