fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Krzysztof Kowalski: Co to za zagadka: mały ptaszek, duża klatka?

stock.adobe.com
W wiosennej ramówce kanału Zoom TV znalazł się show „Magia nagości" (po godz. 23). Trwa casting do tego programu. Wśród kandydujących mężczyzn wyróżniają się posiadacze „kaloryfera" – inna nazwa to „sześciopak", która nawiązuje do opakowania puszek z piwem.

Rozwińmy zatem: „kaloryfer" czy też „sześciopak" to idealna, wręcz posągowa rzeźba mięśni brzucha, na widok których kobiety powinny tracić panowanie nad sobą i co najmniej piszczeć. Odwiedzający portal kulturystyczny budujmase.pl mogli przeczytać (przykład pierwszy z brzegu, jeden spośród setek): „każdy mężczyzna marzy, by móc pochwalić się pięknie wyrzeźbionymi mięśniami brzucha, tzw. kaloryfer wzbudza podziw kobiet".

Portale i blogi poświęcone temu zagadnieniu trudno zliczyć: „Sport i fitness", wformie24.com.pl, zdrowie.tvn, myfitness.pl. Lista jest długa, podobnie jak lista artykułów w rodzaju: „Jak wyrzeźbić sześciopak w 30 dni?". Całe książki są temu poświęcone. Trudno oprzeć się wrażeniu, że znaczna część filmów akcji kręcona jest głównie po to, aby ekranowi herosi mogli zaimponować „kaloryferami".

W ramach współczesnej zachodniej cywilizacji fascynacja wypukłymi, namacalnymi mięśniami brzucha sięga końca XVIII i początku XIX wieku. Wcześniej takie cechy jak zwalistość czy nadwaga mężczyzn nikomu nie przeszkadzały, wręcz przeciwnie – były w cenie, stanowiły widome oznaki życiowego sukcesu. To na widok takich mężczyzn „piszczały" kobiety w XVI i XVII stuleciu, bo życie u boku takich mężczyzn oznaczało mieszkanie w komfortowych warunkach, jadanie do syta, bywanie w doborowym towarzystwie.

Ale fortuna kołem się toczy, nastąpiła biegunowa zmiana, zwaliste cielsko zaczęło być traktowane jako oznaka plebejskości, niskiego urodzenia, natomiast sylwetka szczupła stała się widomym znakiem życiowego sukcesu zawdzięczanego samodyscyplinie i drogiej diecie. W tym procesie transformacji ważną datą jest rok 1851 – w Londynie odbyła się wtedy Wielka Wystawa Przemysłu Wszystkich Narodów. Pomiędzy pawilonami ekspozycyjnymi ustawiono antyczne greckie posągi oraz ich kopie. Widzowie napawali wzrok ciałami idealnie zbudowanych bogów i herosów. Zeus, Posejdon, Herakles imponowali panom w tużurkach i sztuczkowych spodniach. Czy panie „piszczały", tego kroniki nie odnotowały, ale ówczesny instruktor gimnastyki George Forrest po zakończeniu wystawy wyraził przekonanie, że Brytyjczycy „są pozbawieni tej pięknej serii muskułów okalających talię, tak dobrze widocznych na antycznych rzeźbach".

Ogromny wpływ na europejskich mężczyzn wywarł pruski edukator Friedrich Ludwig Jahn (1778–1852). Ułożył program ćwiczeń gimnastycznych wzmacniających muskulaturę żołnierzy pruskiej armii oraz pruskiej młodzieży. Gimnastyka ta miała programowo-narodowe podłoże, ale mniejsza o to, ważne, że w zakresie mięśni brzucha była skuteczna.

W tym samym czasie w Anglii, w połowie XIX wieku, P.H. Clias piastował funkcję superintendenta gimnastyki w Royal Military College. Jego francuskim odpowiednikiem był urodzony w Hiszpanii Francisco Amorós y Ondeano markiz Sotelo (1770–1848), powierzono mu zadanie wzmacniania siły i wytrzymałości oddziałów francuskich.

Niczego nie ujmując antycznym posagom i XIX-wiecznym instruktorom gimnastyki, człowiekiem, któremu „sześciopak" zawdzięcza najwięcej, jest atleta urodzony w Królewcu w 1867 r. – Friedrich Wilhelm Müller, który przeszedł do historii jako Eugen Sandow, „najsilniejszy człowiek świata". Najpierw zachwycił Europę, potem Amerykę. W 1901 r. w Royal Albert Hall zorganizował pierwsze w historii zawody kulturystyczne. Zdjęcia tego celebryty publikowały ówczesne pisma, m.in. pierwsze na świecie pismo kulturystyczne „Sandow's Magazine of Physical Culture" (od 1898 r.). Swoim nazwiskiem (pseudonimem) firmował książki, przyrządy gimnastyczne, suplementy diety, papierosy (!), kakao.

Rodził się masowy ruch – kulturystyka – i towarzyszący mu cały przemysł produkujący sztangi, hantle, sprężyny. Pod koniec lat 40. XX stulecia, już po traumie II wojny światowej, najpierw w Stanach Zjednoczonych, a potem w innych częściach świata kulturystyka przybrała sformalizowaną postać odrębnej dyscypliny sportowej. Mnożyły się konkursy, podczas których naprężali się groteskowo umięśnieni mężczyźni rywalizujący o tytuł „Mister America", od 1947 r. zaś – „Mister Universe". Właśnie wtedy „złośliwi, cherlawi rachitycy", zbyt leniwi, aby uprawiać ćwiczenia fizyczne, wymyślili slogan: „Co to za zagadka: mały ptaszek, duża klatka?".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA