fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Zarząd VRG spodziewa się spadku przychodów o 20 proc.

Adobe Stock
Wyprzedaż zapasów, ograniczenie inwestycji, nowych zamówień i wydatków na reklamę – tak właściciel marek odzieżowych Vistula, Wólczanka i jubilerskiej W.Kruk chce minimalizować wpływ epidemii na zdolność do regulowania zobowiązań. Liczy, że otworzy sklepy w maju.

- Ta decyzja jest podyktowana dobrem spółki. Doszliśmy do wniosku z radą nadzorczą, że zmiana na tym stanowisku nie jest w tym momencie najlepszym pomysłem – mówi Mateusz Żmijewski, dyrektor finansowy i członek zarządu VRG o tym jak to się stało, że wycofał rezygnację. Żmijewski, prawa ręka prezesa spółki Grzegorza Pilcha, złożył wypowiedzenie pod koniec minionego roku. Nie zrobił tego z własnej inicjatywy. Zgodnie z raportem VRG miał rozstać się z firmą 1 kwietnia. Pozostanie w niej jednak przynajmniej do końca tej kadencji zarządu (mija z odbyciem zwyczajnego walnego zgromadzenia).

Zarząd VRG ma mocniejszą pozycję po ostatnim nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu, które odebrało część wpływów Jerzemu Mazgajowi. Nie jest jednak też tajemnicą, że trwałość zarządów firm wzmacnia epidemia koronawirusa. Rady nadzorcze pracują często zdalnie, a w ten sposób nie mogą dokonywać zmian (trwają zmiany przepisów). Dodatkowo, ciągłość może być wskazana w sytuacji, gdy trzeba negocjować zmiany warunków finansowania i dostaw.

- 2019 rok zakończyliśmy z bezpiecznym poziomem długu netto do EBITDA zamykającym się w zależności od ujęcia zobowiązań wynikających z faktoringu w widełkach 0,6-0,8. Udało nam się już wynegocjować z bankami przesunięcie spłaty rat kredytów długoterminowych z pierwszego półrocza. Pojawią się one w na koniec okresu kredytowania. Banki nie podejmują decyzji automatycznie. Zaczęliśmy rozmowy z bankami jeszcze w marcu, na wczesnym etapie tego kryzysu – mówi Żmijewski.

- Trudno przewidzieć jak potoczy się rozwój wypadków, bo natura tego kryzysu jest inna niż znane nam do tej pory. Wydaje się, że spółka nie musi sięgać po pieniądze akcjonariuszy – ocenia Mateusz Żmijewski.

- W naszym scenariuszu bazowym zakładamy, że w maju otworzymy sklepy, ale sprzedaż będzie niższa o połowę niż rok wcześniej. Stopniowo będzie odbudowywać się, ale potrwa to do końca roku. W sumie spodziewamy się, że w tym roku przychody grupy będą o około 20 proc. niższe niż w roku 2019 r. Niższa może być również marża brutto. Zakładamy natomiast dodatnią EBITDA i brak wzrostu długu netto – mówi menedżer VRG.

Grupa VRG opublikowała właśnie sprawozdanie finansowe za 2019 rok. Wypracowała w nim po raz pierwszy ponad 1 mld zł przychodu, o 32,5 proc. więcej niż w 2020 r. Jej EBITDA wyniosła 198,5 mln zł, o 122 proc. więcej niż przed rokiem (ale porównywalna, przed MSSF16 111 mln zł). Zysk netto wyniósł niecałe 64 mln zł, o prawie 20 proc. więcej niż rok wcześniej (porównywalny 66 mln zł).

- Koncentrujemy się na utrzymaniu płynności: rewidujemy plany inwestycji, koszty marketingu, powierzchnię handlową. Skupiamy się na zmniejszeniu poziomu zatowarowania sklepów poprzez anulowanie lub przesunięcie w czasie realizacji części zamówień kolekcji wiosenno-letniej. W trakcie potwierdzania zamówień kolekcji jesień-zima staramy się je ograniczać i renegocjować warunki płatności - mówi wiceprezes VRG.

W grudniu zapasy grupy przekraczały 0,53 mld zł (wzrost o 16 proc. rok do roku). W sprawozdaniu podano, że wzrost ten wynikał z planów rozwoju sieci sklepów w I półroczu br.

- Naszym priorytetem będzie w tym roku redukcja zapasów: o 20 proc. w wypadku zapasów części odzieżowej i o 10 proc. w przypadku zapasów towarów części jubilerskiej – mówi Żmijewski.

- Jeśli chodzi o zatrudnienie, to duże nadzieje wiążemy tu z pakietem pomocowym rządu. Liczymy się z tym, że redukcje zatrudnienia mogą okazać się konieczne jeśli nasze przewidywania co do rozwoju sytuacji okażą się zbyt optymistyczne – nie wyklucza menedżer.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA