fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Debaty ekonomiczne

Milenialsi lubią podróże. I to jest dla nas szansa

Nasz kraj ma wyśmienite położenie, ale musimy umieć tym zarządzić – mówili uczestnicy debaty w redakcji "Rzeczpospolitej".
Robert Gardziński
Czy możemy przestać być wyłącznie krajem tranzytowym – zastanawiali się uczestnicy drugiej debaty w ramach cyklu Polska 2050.

– Na łamach „Rzeczpospolitej" od września prowadzimy debatę na temat Polski i świata w 2050 r. Finałem akcji będzie publikacja białej księgi zawierającej nasz wkład w opracowywanie strategii Polska 2050 – mówił Bogusław Chrabota, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej", otwierając drugą z cyklu debat. Poświęcona została rozwojowi infrastruktury. Gospodarz spotkania podkreślał, że jest to jedna z dziedzin najbardziej obecnie zaniedbanych.

W debacie zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą" udział wzięli: Mikołaj Wild – podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury, dr Jacek Bartosiak – prezes zarządu Centralnego Portu Komunikacyjnego, Piotr Dmuchowski – dyrektor ds. współpracy z klientami instytucjonalnymi w HSBC Bank Polska, Wojciech Trojanowski – wiceprezydent Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej oraz Adrian Furgalski – członek zarządu zespołu doradców gospodarczych TOR. Spotkanie poprowadził redaktor Wojciech Romański.

Tranzyt czy hub

– W 2018 roku toczą się różne infrastrukturalne procesy inwestycyjne. Wiemy, że jeśli teraz nie określimy kierunku, w którym zmierza Polska, nie osiągniemy żadnych wymiernych efektów – mówił rozpoczynający spotkanie Wojciech Romański. Jak podkreślał, wciąż nie widać jeszcze strategicznego celu, który by określał miejsce Polski na infrastrukturalnej mapie Europy. – Czy Polska ma być dalej krajem tranzytowym, czy może stać się regionalnym hubem? – pytał Romański. Jego zdaniem taką próbą zdefiniowania pozycji naszego kraju może być koncepcja budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK).

Wiceminister Mikołaj Wild podkreślał, że jesteśmy u progu ery hipermobilności. – Ludzie będą podróżować znacznie więcej niż obecnie. Wiąże się to z coraz większym wpływem ekonomicznym milenialsów. To pokolenie, które lubi podróżować i w dodatku przechodzi z kultury posiadania na kulturę doświadczenia. A doświadczenia związane z podróżowaniem są bardzo atrakcyjne – tłumaczył wiceminister Wild.

Zwrócił uwagę na przesuwanie gospodarczego środka ciężkości na Wschód. – Im więcej mamy pieniędzy, tym chętnie podróżujemy. Ale też im większa dostępność transportowa, tym gospodarki nabierają tempa rozwoju – zaznaczył Wild.

Także Piotr Dmuchowski z zwrócił uwagę, że klasa średnia na świecie powiększy się o 3 mld osób do 2050 r., co zmieni modele konsumpcji. Jego zdaniem ludzie coraz bardziej będą szukali dóbr kulturowych, dobrej służby zdrowia czy właśnie turystyki, dlatego kluczowe jest znaczenie nowoczesnej dobrze rozwiniętej infrastruktury.

Złota era transportu zbiorowego

Eksperci zwrócili także uwagę na nadchodzący właśnie renesans transportu publicznego. – Odchodzimy od kultury posiadania. Poruszanie się transportem publicznym staje się teraz elementem stylu życia i podróżowania – mówił Wild. – Dlatego tak ważna jest koncepcja budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, który ma łączyć transport lotniczy z kolejowym. To serce nowego systemu komunikacyjnego Rzeczypospolitej – podkreślał.

Eksperci zastanawiali się także, co się stanie po wybudowaniu CPK z silnymi dzisiaj portami regionalnymi. – Nigdy w żadnych koncepcjach strategicznych ruchu lotniczego dla Polski nie zakładano skoncentrowania się na ruchu zdecentralizowanym. A tak się stało – mówił Wild. – To doprowadziło do tego, że uruchamiane są z portów regionalnych jedyne te połączenia, którymi jest zainteresowana lokalna ludność. A połączenia obejmujące nieco większe przestrzenie geograficzne, sięgające poza granice, mogą być wykonywane wyłącznie z portów hubowych. Taki centralny port komunikacyjny w naszej perspektywie wprowadza zrównoważenie. Choć wyzwaniem jest, by to przedsięwzięcie nie wyssało potencjału z regionu – tłumaczył Wild.

Z kolei Adrian Furgalski mówił, że oprócz rozwoju lotnictwa rozwijać się będzie także kolej: – To jest era transportu publicznego, dlatego ciężko mówić, że nie będzie transportu kolejowego – powiedział. Jednak krytycznie odniósł się do koncepcji hubu. – Stworzenie hubu konkurencyjnego dla innych w Europie może być problematyczne. Patrząc na wzrost zamożności, latanie trzeba oprzeć na Polakach, nie licząc na przesiadki pasażerów innych krajów, bo będą one tylko dodatkiem. Jeśli promieniście rozejdziemy się koleją z CPK do tych miast, w których dziś są porty regionalne, może być problem. Widać na przykładzie Łodzi, gdzie poprawa infrastruktury drogowej i kolejowej spowodowała, że port lotniczy ma problemy. Ja bym preferował rozwijanie tego, co mamy dziś – tłumaczył ekspert.

Mikołaj Wild uspokajał: – 18 proc. ruchu lotniczego to połączenia krajowe. 80 proc. to ruch europejski. Dla ruchu średniodystansowego wygodniejsze są lotniska regionalne – zaznaczył.

Jacek Bartosiak, prezes CPK, z kolei podkreślał, że projekt CPK to nie jest tylko lotnisko. – To jest przebudowa systemu, sposobu, w jaki sposób ludzie się poruszają po terenie państwa polskiego. W jaki sposób wyjeżdżają ze swoich miejscowości, by prowadzić swoje życie i budować kariery – mówił.

Podkreślał, że ważną częścią projektu jest budowa sieci kolejowej w ten sposób, żeby ostatecznie zbudować prawidłowy „układ krwionośny" obejmujący powierzchnię Polski. – Jesteśmy wyśmienicie położeni, ale musimy umieć tym zarządzić. System komunikacji, który ma powstać w ramach tego portu, ma uzdrowić tendencje, które nie powodują mobilności społecznej – zaznaczał.

Brakuje ludzi

Eksperci zwrócili jednak uwagę na to, że każda inwestycja wymaga nie tylko pieniędzy, ale także potrzebne są ręce do pracy.

Jak tłumaczył Wojciech Trojanowski, myśląc o Polsce w 2050 roku, trzeba patrzeć na procesy demograficzne pod kątem tego, czy znajdą się ludzie, którzy mogliby zrealizować zaplanowane inwestycje. – Poza troską o zwiększenie dzietności ważna jest także mobilność. Chcielibyśmy zachęcić do powrotu tych, którzy za chlebem wyemigrowali z Polski. A do tego potrzebna jest dobra infrastruktura. Nie tylko transportowa, ale także informatyczna czy kulturalna– mówił Trojanowski. Podkreślał też, że nie unikniemy konieczności zachęcania do mieszkania w Polsce innych nacji. – Dla nich też musimy stworzyć konkretną ofertę – zaznaczył.

Problemem jest także brak chęci do pracy w sektorze budowlanym. – Siła robocza jest coraz starsza, nie ma młodych, którzy by ich zastąpili. Pracowników w sektorze budowlanym jest obecnie o 100 tys. mniej niż osiem lat temu – podkreślał ekspert Pracodawców RP.

Eksperci zwracali też uwagę że w naturalny sposób wchodzi się do zawodów budowlanych jedynie tam, gdzie są takie tradycje rodzinne. Zdaniem Trojanowskiego, by strategiczne inwestycje zaplanowane do 2050 r. mogły zostać zrealizowane, branża budowlana musi mieć środki, by się do tego przygotować, np. uruchamiając kształcenie w niezbędnych jej kierunkach.

Także Adrian Furgalski zwracał uwagę na to, że wkrótce Polska stanie się miksem narodowości. – Nie możemy się tego bać. To musi być czynna strategia podobna do tej, którą obecnie przygotowują Niemcy – tł umaczył. Zwrócił także uwagę na to, że wśród Ukraińców pracujących w Polsce aż 40 proc. ma wyższe wykształcenie, ale wielu z nich wykonuje podstawowe prace fizyczne. – Nie potrafimy wykorzystać tego potencjału – mówił Furgalski.

Z kolei Piotr Dmuchowski z HSBC zwracał uwagę, że świat stanie się coraz bardziej cyfrowy i nie będzie miał znaczenia transport ludzi do pracy. Dlatego istotniejsze jest skupienie się na transporcie dóbr, a nie osób. – Szacujemy, że korytarz handlowy między Polską a Niemcami będzie 14. co do wielkości dwustronnym korytarzem handlowym. Mamy szansę wejść w rolę lidera naszego regionu – podsumował Dmuchowski.

Dr Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen

Rozwój e-mobilności jest silnym megatrendem, osadzonym w przyroście globalnej populacji, w urbanizacji oraz popycie na podróże, których nie da się zaspokoić w standardowy sposób, czyli kupnem auta na własność.

Nie chodzi zatem tylko o to, by wymienić auto ICE (ang. Internal Combustion Engine) na takie o napędzie elektrycznym, lecz by zmniejszyć liczbę pojazdów niezbędnych do zaspokojenia potrzeb rosnącej liczby ludności. Na końcu tej drogi jest autonomiczny, współdzielony pojazd, prawdopodobnie elektryczny, bo w strefach zeroemisyjnych opcją jest również wodór. Nie zapominając oczywiście o alternatywnych napędach, które też mogą być stosowane w pojazdach autonomicznych i współdzielonych.

Proces zmian nie będzie przebiegał równomiernie na całym świecie. Inaczej będzie w miastach, inaczej poza miastami, inaczej w krajach rozwiniętych, a jeszcze inaczej w gospodarkach wschodzących, które przy okazji będą naturalnym kierunkiem eksportu samochodów ICE z krajów, gdzie obowiązują w miastach strefy zeroemisyjne oraz gdzie są normy jakości paliw i emisyjności spalin.

Bardzo wiele zależy od regulacji w zakresie budowy i korzystania z niezbędnej infrastruktury ładowania. Kraje przodujące w elektromobilności zbudowały swoje pozycje dzięki odpowiednim regulacjom, zachętom podatkowym ułatwiającym kupno auta o napędzie elektrycznym, ale także budowie infrastruktury ładowania. Wiele zależy od tego jak przyjazny ekosystem zostanie stworzony.

Jeśli chodzi o Polskę, w krótszym terminie ważne są regulacje dla statystycznego Polaka, a w dłuższym – wizja rozwoju elektromobilności, która stanie się kompasem dla przemysłu. Tu chodzi także o transport miejski, produkcję baterii, nowe materiały etc. To również wspomoże system regulacyjny, bo korzystniej jest dawać ulgi na zakup tego, co wytwarza się w kraju.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA