fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Debaty ekonomiczne

Zakaz cesji wierzytelności do zmiany?

Eksperci rozmawiali o propozycjach zmian dotyczących zakazu cesji faktur w umowach między firmami.

Partnerem debaty jest Bibby Financial Services

O obowiązujących dziś przepisach dotyczących zakazu cesji faktur w umowach między firmami i o tym, jak wpływają one na kwestie płynnościowe w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, a także jak oceniają go duzi gracze oraz o zmianach w prawie, które miałyby dotyczyć tej kwestii, rozmawiali uczestnicy debaty „Jak zakaz cesji faktur utrudnia firmom utrzymanie płynności finansowej?" zorganizowanej przez „Rzeczpospolitą".

Co z tym zakazem

Temat zakazu cesji faktur zarysował Jerzy Dąbrowski, prezes firmy faktoringowej Bibby Financial Services i wiceprzewodniczący Komitetu Wykonawczego Polskiego Związku Faktorów (PZF).

– Wierzytelność jest zobrazowana fakturą. Ma swoją funkcję kredytową i jest surogatem pieniądza. Czyli jednym słowem zastępuje zapłatę za dostawę towarów lub usług. To dwa kluczowe przymioty wierzytelności handlowej i wierzytelności pieniężnej – powiedział Jerzy Dąbrowski. – Jednak, aby realnie zastępowała ona pieniądz i zapłatę, to pierwotny jej właściciel – dostawca towaru lub usługi – musi móc nią swobodnie dysponować, tak jak pieniądzem.

Jak wskazał, kodeks cywilny daje możliwość ograniczenia tej swobody. – A chodzi o możliwość umieszczania w umowach handlowych zakazów cesji. Taka należność przestaje być pewnym substytutem zapłaty, co stawia tym samym dostawcę, po wykonaniu świadczenia wobec odbiorcy, w analogicznej sytuacji, jakby tej zapłaty nie dostał – dodał prezes Bibby Financial Services.

Jego zdaniem swobodne dysponowanie wierzytelnością daje możliwość uzyskania pieniędzy, czyli płynności dla danej firmy, a także można nią zabezpieczyć zobowiązania wobec innych podmiotów. Podkreślił, że w bilansach spółek prawa handlowego należności handlowe są jedną z największych pozycji aktywów. – I od ich losów zależy istnienie bądź nieistnienie spółki. Płynność traci się tylko raz – stwierdził Jerzy Dąbrowski. Zwrócił uwagę, że kodeks cywilny nie daje obecnie możliwości dostawcy, czyli pierwotnemu właścicielowi tej wierzytelności, dysponowania nią nawet wtedy, gdy dłużnik tej wierzytelności nie płaci. – Co w kontekście swobody dysponowania innymi aktywami firmy staje się po prostu absurdem – ocenił. Jego zdaniem przepisy trzeba zmienić.

Mówił też, kto korzysta z zakazu cesji wierzytelności. – To duże sieci handlowe, ale z nimi można się porozumieć. Największy problem jest z przedsiębiorstwami państwowymi. Zakaz jest w prawie wszystkich umowach z nimi. A z ich strony nie ma w tej kwestii żadnej elastyczności – ocenił prezes Bibby Financial Services.

Jako przedstawiciel branży faktoringowej stwierdził, że obecnie jej obrót przekracza 12 proc. wartości polskiego PKB. – I to pokazuje skalę, w jakiej faktoring udrożnia gospodarkę z zatorów płatniczych – powiedział Jerzy Dąbrowski.

Nadużycie prawa?

O tym, dlaczego firmy wpisują zakaz cesji do umów, mówił prof. dr hab. Witold Modzelewski, profesor Wydziału Prawa i Administracji UW, prezes Instytutu Studiów Podatkowych. Jak wskazał, sytuacja jest złożona, a skomplikuje ją jeszcze bardziej pandemia.

– Gdybyśmy mieli sprawny wymiar sprawiedliwości i można było sprawnie dochodzić wierzytelności wynikającej z faktur za dostawy towarów i usług, to znaczenie tego warunku, narzucanego przez silniejszą stronę, byłoby niewielkie – powiedział prof. Modzelewski. – Jednak słabość i inercja wymiaru sprawiedliwości pogarszają i tak już słabą pozycję dostawcy wobec dłużnika.

– Dodatkowo te zapisy są nadużyciem prawa konkurencji, bo pozwalają na nadużywanie przez dłużnika pozycji dominującej. W sytuacji niemożności dokonania cesji wierzytelności słabszy podmiot jest skazany na dobrą wolę dłużnika – podkreślił profesor. Jego zdaniem „potrzebne są pilne nadzwyczajne rozwiązania antykryzysowe na rzecz ochrony wierzycieli, które umożliwią zbycie wierzytelności – nawet wbrew postanowieniom umowy – a tym samym uratują ich od upadłości".

Marcin Nowacki, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP), przedstawił skalę problemu, oczywiście jeszcze sprzed pandemii. – W relacji B2B, szczególnie w relacji biznes mały i średni vs duży bardzo często następuje ograniczenie prawa do cesji przez dostawcę z sektora MŚP. A w negocjacjach dochodzi nawet do tak absurdalnych sytuacji, że pojawia się możliwość cesji, ale tylko do konkretnej firmy faktoringowej, wskazanej przez dużą firmę. Więc nawet tu następuje nadużycie pozycji dominującej – powiedział Marcin Nowacki.

Spojrzenie przedsiębiorców

A jak sytuację oceniają firmy? Andrzej Kaczmarek, prezes spółki Dom Italia, twierdzi, że zakaz jest ogromnym problemem dla małych rodzinnych firm. Dom Italia działa w branży handlowej, ale też transportowej.

– Mamy rozdrobnione faktury od ok. 200 firm. Korzystamy z faktoringu, ale uznawane są nam faktury np. od dziesięciu firm. A pozostałe zastrzegają, że nie wyrażają zgody na cesję wierzytelności. To jest ogromny problem. Bo jeśli mamy po drugiej stronie nieuczciwych przedsiębiorców, którzy nie chcą zapłacić – a tacy też się zdarzają – to nie zgadzają się na cesję. Mamy wiele faktur, na których spłatę już nawet nie liczymy, a od których zapłaciliśmy VAT i inne podatki. Nie wiem, kto zgodził się na taki zakaz – mówił Andrzej Kaczmarek.

Jan Domański, dyrektor ds. korporacyjnych Eurocashu, przedstawił spojrzenie dużych podmiotów. Odniósł się też do wcześniejszych wypowiedzi. – Życie gospodarcze jest dużo bardziej skomplikowane, niż się wydaje. Zakaz cesji nie jest związany z tym, że sądy nie pracują tak jak powinny. To tak nie działa. Faktoring nie powinien także kreować pieniądza. To rola banków – powiedział Jan Domański.

– Nie chcielibyśmy, żeby wierzytelności krążyły w gospodarce jako surogat pieniądza. No i też faktoring nie jest panaceum na wszystko, np. na tych naszych kontrahentów, którzy nie płacą. Bo większość faktoringu, z którym my mamy do czynienia, jest z regresem. Zatem jeśli faktor idzie do kontrahenta i ten nie płaci, to wraca do nas. Więc funkcja, jaką się przypisuje do zniesienia zakazu cesji, w praktyce nie istnieje. Jego zniesienie z dnia na dzień wprowadziłoby też chaos w wypracowanych przez dziesięciolecia relacjach handlowych. Nie można wykorzystywać sytuacji kryzysowej do przeprowadzenia takiej zmiany – stwierdził przedstawiciel Eurocashu. Jego zdaniem nie należy mieszać pojęć i wskazywać, że zniesienie zakazu poprawi płynność MŚP czy dużych firm. A ewentualne zmiany i udrożnienie zatorów powinny chronić małe podmioty.

Dodał, że faktoring, ze względu na dość wysoki koszt, w działaniu takiej firmy jak Eurocash sprawdza się jedynie sporadycznie. W jej przypadku silniejszą pozycję mają też dostawcy – wielkie międzynarodowe koncerny, dla których Polska jest jednym z wielu rynków. – Dla nich brak zakazu cesji byłby dodatkowym argumentem za tym, by narzucać swoje standardy i nie zwracać uwagi na specyfikę polskiego rynku – podkreślił Jan Domański.

To część majątku

Andrzej Gliński, członek zarządu Banku Millennium, zgodził się z tezą prof. Modzelewskiego, że zakazy są wprowadzane do umów przez podmioty dominujące i działają na ich rzecz. – Mają one charakter restrykcji – ograniczenia rozporządzaniem jakąś częścią majątku w postaci należności, które mogą być spieniężone. A to jest bardzo dobry sposób na utrzymanie płynności także z faktur, których data wymagalności jeszcze nie nadeszła. To jest część majątku, którą przedsiębiorca powinien móc swobodnie rozporządzać, m.in. spieniężyć – mówił. Dodał, że temat dotyczy głównie mniejszych firm, bardzo często na etapie ich dynamicznego wzrostu.

– Natomiast za to, komu firma sprzedaje swoje produkty lub usługi i jaka jest jakość należności, odpowiada przedsiębiorca. Licencja bankowa przede wszystkim nakłada obowiązek utrzymania bezpieczeństwa depozytów. Oznacza to, że oceniamy jakość aktywów, które skupujemy w formule faktoringu – my banki i firmy faktoringowe, które i tak na koniec pożyczają pieniądze od banków. Musimy być odpowiedzialni, a dobór należności powinien gwarantować spłacenie zadłużenia z tego tytułu – podkreślił przedstawiciel Banku Millennium. Jeśli ten warunek jest spełniony, oceny korzystania z usług finansowych, w tym z faktoringu w szerokiej perspektywie wszelkich aspektów dzielności firmy, powinien dokonać każdy przedsiębiorca, który szuka swojego miejsca na rynku. – I taka umiejętność radzenia sobie jest zaszyta w słowie „przedsiębiorczość" – zaznaczył Andrzej Gliński.

Dodał, że celem przedsiębiorstwa w relacjach bank–firma, w kontekście dzisiejszej debaty, jest zapewnienie płynności umożliwiającej realizowanie zamierzeń biznesowych. Może być ona zabezpieczona zarówno przez kredyt, jak i faktoring. – My preferujemy faktoring. Jego cechą jest to, że jest zawsze związany z realnym obrotem gospodarczym. Jeśli firma sprzedaje czy kupuje, to z olbrzymim prawdopodobieństwem funkcjonuje na rynku. Faktoring pełni więc dla nas dwie role: zabezpieczenia i źródła spłaty związanej ze sprzedażą firmy czy, szerzej, jej aktywnością gospodarczą – podkreślił Andrzej Gliński.

Jerzy Dąbrowski, nawiązując do tematu dominacji faktoringu z regresem, czyli tego, w którym nie przejmuje się ryzyka braku płatności, przytoczył statystyki PZF, według których faktoring pełny, czyli z przejęciem ryzyka, przekracza już 50 proc. całego obrotu faktoringowego. Powiedział też, że nie ma tygodnia, by do firm faktoringowych o pomoc nie zwracali się przedsiębiorcy, którzy poszukują płynności, mają faktury, ale nie mogą z nimi nic zrobić, bo jeden czy dwóch odbiorców wprowadziło w kontraktach zakaz cesji. – Mówią: pomóżcie, bo za chwilę upadniemy. I faktycznie kilka takich przypadków znam – powiedział.

Propozycje zmian

Jakie są postulaty zmian także w kontekście spowalniającej z powodu koronawirusa gospodarki?

Jerzy Dąbrowski wskazał, że zakazy cesji mają chronić dłużnika i nie można tego bagatelizować. Dlatego propozycja Bibby Financial Services i PZF jest „bardziej ugodowa" i zakłada, że zakazy będzie można stosować dla ochrony dłużnika, ale przelew wierzytelności, jeżeli zdecyduje się na to wierzyciel, będzie skuteczny. A jeśli jednak narazi to dłużnika na straty, będzie on mógł dochodzić zadośćuczynienia w sądzie.

– Zmiany są nieuniknione. Widać to po innych rynkach, na których podobne dyskusje toczyły się 10, 15 czy 20 lat temu. Można je spowalniać, ale nie można od nich uciec – wskazał adwokat dr Artur Krzykowski, założyciel i lider kancelarii AKLEGAL. – Obrót wierzytelnościami jest dziś poddany restrykcjom, od których się bardzo powszechnie odchodzi w relacjach B2B – dodał.

Przedstawił także propozycje zmian. – Zmiany idą w stronę wzmocnienia obrotu wierzytelnościami pieniężnymi. A polega na tym, że umowne zakazy tego obrotu, choć nadal będą ważne i skuteczne, to nie będą rodziły nieważności umowy przelewu. Bo dzisiaj w Polsce przelew wierzytelności wbrew umownemu zakazowi jest dotknięty najsilniejszą sankcją: nieważności bezwzględnej. Bo przyjmuje się, że takie wierzytelności mają wyłączoną zdolność zbywalności – wskazał Artur Krzykowski.

– My, wzorując się na bardzo dobrych, wyważonych rozwiązaniach niemieckich, francuskich i amerykańskich, proponujemy ewolucję, a nie rewolucję. Polega ona na tym, że dostrzegamy potrzebę utrzymania zakazu przelewu wierzytelności pieniężnych. Ale naruszenie takiego zakazu nie może tak jak dzisiaj skutkować nieważnością umowy przelewu. To jest rozwiązanie archaiczne – podkreślał Artur Krzykowski.

– Naruszenie tego zakazu może skutkować odpowiedzialnością zbywcy tej wierzytelności, czyli wierzyciela swojego dłużnika, do drugiej strony umowy odpowiedzialnością kontraktową. Pozwoli to zachować ważność umowy przelewu i pozwoli jednocześnie dłużnikowi tej wierzytelności dochodzić odpowiedzialności kontraktowej wobec zbywcy za naruszenie umowy. Ale uwalniamy potencjał ekonomiczny, który jest ukryty w tej wierzytelności. I choćbyśmy od tego uciekali, to faktoring w nowoczesnym wydaniu, w którym obracamy wierzytelnościami, jest jednym z instrumentów kredytowych – ocenił Artur Krzykowski.

Ważne skutki podatkowe

Odnosząc się do tej propozycji, prof. Witold Modzelewski wskazał, że zmiana dotycząca zakazu cesji wierzytelności będzie miała skutek prawnopodatkowy w stosunku do wierzytelności skutecznie zbytych.

– To jest także problem podatkowy. – Przypomnę, że wdrożyliśmy unijną dyrektywę podatkową – choć na razie obowiązywanie przepisów zostało zawieszone do końca tego roku – która właśnie ze zbyciem wierzytelności wiąże skutek prawnopodatkowy, i to idący bardzo daleko – akcentował prof. Modzelewski.

Ekspert tłumaczył, na czym polega nowe prawo i co będzie oznaczać jego obowiązywanie.

– Jeżeli wierzytelność wynikająca z faktury nie została uregulowana w terminie płatności, a także w ciągu 90 dni od dnia upływu terminu płatności – i do końca miesiąca w przypadku VAT albo do 20. dnia następnego miesiąca w przypadku podatku dochodowego – to wierzyciel może w przypadku podatku od towarów i usług skorygować VAT należny i podstawę opodatkowania. Natomiast w przypadku podatku dochodowego zmniejsza dochód w rachunku narastającym. Czyli w związku z tą wierzytelnością koryguje podatek dochodowy. Oczywiście ten podatek musiał zostać zapłacony na moment memoriału. Natomiast skuteczne zbycie wierzytelności eliminuje już to prawo. Wierzytelność zbyta w świetle prawnopodatkowym jest traktowana jako zapłacona – podkreślał.

– Czyli mówiąc wprost: od tej skutecznej umowy zbycia będziemy mieli dwa podatki: podatek dochodowy oraz podatek od towarów i usług. Więc sprawa wymaga bardzo dokładnej analizy – podsumował prof. Witold Modzelewski.

- Partnerem debaty jest Bibby Financial Services

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA