fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Test przedsiębiorczości da się obejść. Kto na nim straci?

Adobe Stock
Nowy pomysł fiskusa przyniesie więcej szkód niż pożytku. Zostawmy ludziom wybór formy zatrudniania i prowadzenia biznesu – mówią pracodawcy.

W środę napisaliśmy w „Rzeczpospolitej", że Ministerstwo Finansów pracuje nad „testem przedsiębiorcy". Miałby on odsiać prawdziwych przedsiębiorców, od tych, którzy w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej wystawiają co miesiąc jedną fakturę na rzecz jednego pracodawcy. Zdaniem fiskusa taka działalność gospodarcza to fikcja. To też nieuczciwe wobec osób, które u tego samego pracodawcy wykonują takie same obowiązki w ramach umowy o pracę. Resort finansów uważa, że trzeba z tym skończyć. Ten kto nie przejdzie „testu przedsiębiorcy", straci prawo do rozliczania się w ramach 19-proc. stawki PIT, zaliczania części wydatków w koszty oraz opłacania składek na ZUS w sposób przewidziany dla przedsiębiorców.

Fiskus chce uderzyć w liniowy PIT

Szukanie pieniędzy

– Wygląda to na szukanie przychodów u przedsiębiorców, którzy rozliczają się zgodnie z przepisami prawa – mówi Arkadiusz Pączka, zastępca dyrektora generalnego Pracodawców RP. Jego zdaniem, jeśli taki „test" wszedłby w życie, część podatników będzie musiała płacić nie 19, lecz 32 proc. PIT.

– Ciekawi jesteśmy konstrukcji tego „testu", ale rozumiem, że będzie on na tyle mało precyzyjny, aby interpretacja sytuacji konkretnego przedsiębiorcy wyszła na korzyść fiskusa – mówi Arkadiusz Pączka. – Z jednej strony mówimy o deregulacji, przejrzystości i pewności prawa, o konstytucji biznesu, a z drugiej strony chcemy wdrożyć mało precyzyjne zapisy bazujące na opinii urzędnika. Dotknie to najmniejszych przedsiębiorców.

W podobnym tonie o „teście" wypowiada się Michał Borowski, ekspert podatkowy Business Centre Club. – Gdy urzędnik bierze się za przedsiębiorczość, nic dobrego z tego nie wynika. To, że ktoś wystawia co miesiąc tylko jedną fakturę dla jednej firmy, wcale nie przesądza o tym, że nie jest to działalność gospodarcza. Arbitralnie ma to oceniać urzędnik? Taki „test" to chybiony pomysł – uważa.

Równać szanse

Przychylniej na pomysł fiskusa patrzy Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Jako FPP od 2014 r. zabiegamy o uporządkowanie rynku pracy, o to żeby dać równe szanse wszystkim przedsiębiorcom. Jeśli „test" miałby poprawić warunki konkurencji, to jesteśmy w stanie go poprzeć – deklaruje. Tłumaczy, że dziś część przedsiębiorców wypycha pracowników na samozatrudnienie. Korzystają na tym dzięki niższym kosztom zatrudnienia. – Nie wiem jednak, jak skonstruować skuteczny „test". Gdyby o tym, kto jest przedsiębiorcą miał decydować urzędnik, to jestem przeciw – mówi Kowalski. – Obawiam się, czy nie będzie znów tak, że Ministerstwo Finansów ma pomysł, a potem przedsiębiorcy mają kłopot.

– Zostawmy ludziom prawo wyboru formy zatrudnienia. Ktoś, kto decyduje się na działanie w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej, bierze na siebie większe ryzyko. Rezygnuje z praw pracowniczych, z urlopu – mówi Rafał Iniewski, wiceszef rady podatkowej Konfederacji Lewiatan. Jego zdaniem, jeśli zdecydujemy, że nie ma czegoś takiego jak wolność wyboru formy zatrudnienia, to oczywiście można próbować przygotować „test przedsiębiorcy". – Da się to zrobić, ale taki „test" będzie musiał stawiać przed przedsiębiorcami wiele warunków, a to niesamowicie skomplikuje system – mówi Iniewski. Trudno też będzie skonstruować skuteczny „test". – Wpadamy w pułapkę myślenia, że wszystko da się uregulować. Wprowadzenie zasady, że jeśli ktoś pracuje na rzecz tylko jednej firmy, to nie jest przedsiębiorcą, ma sens. Ale połowa ominie taki warunek wystawiając kolejną fakturę na kolejną firmę. I tak bez końca – mówi Iniewski.

– Trzymam kciuki, ale wiem, że to niewykonalne – mówi Jarosław Neneman, wykładowca Uczelni Łazarskiego, były wiceminister finansów. – Nawet jeśli uda się zbudować jakieś sito, to zawsze znajdą sposoby na jego obejście. Jego zdaniem, takie obejście może pociągnąć za sobą dodatkowe koszty i to może zniechęcić część przedsiębiorców do stosowania liniowego PIT, ale nie będzie to całkowicie skuteczne. – Co więcej, z pewnością wywoła spory podatników z fiskusem, część z tych sporów przeniesie się do sądów. Znacznie lepiej jest tworzyć przepisy, które będą wyrównywać różnice w opodatkowaniu pracy i działalności gospodarczej – mówi Neneman.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA