fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budowa i remont

Bezterminowe wuzetki odejdą do historii

Fotorzepa, Adam Burakowski Adam Burakowski
Ważność obowiązujących dziś na czas nieokreślony warunków zabudowy ma być skrócona do trzech lat.
Inwestorzy protestują, a urzędnicy się cieszą, bo – jak twierdzą – skończy się era wyłudzania odszkodowań na te decyzje.
Warunki zabudowy i zagospodarowania terenu budzą skrajne emocje. Maję one zarówno swoich przeciwników, jak i gorących orędowników. Jedni krytykują je za zbyt dużą uznaniowość: jak się urzędnik „postara", to wyda wuzetkę na każdą inwestycję. Drudzy widzą w nich możliwość szybkiej i sprawnej realizacji przedsięwzięć.
Przez długie lata rząd nie miał pomysłu, jak pogodzić te dwie przeciwstawne racje. Były różne pomysły, od zastąpienia wuzetek przepisami urbanistycznymi uchwalanymi przez gminy po powrót do tego, co już kiedyś było, a mianowicie do terminowych decyzji.
Dziś wraca się do tego ostatniego pomysłu. Zawiera go projekt ustawy inwestycyjnej.
Przewiduje on, że wuzetki będą wydawane tylko na tyle, na ile są ważne pozwolenia budowlane, czyli na trzy lata, a potem wygasną. Co ciekawe, ta sama zasada ma obowiązywać w wypadku wuzetek wydanych przed wejściem w życie przepisów tej ustawy.
Zabieg jest celowy. Dziś każdy może dostać wuzetkę na daną inwestycję. Może też mieć ich tyle, ile dusza zapragnie, a następnie wrzucić do szuflady, by wyciągnąć w dogodnym dla siebie momencie odpowiednią decyzję.
A trzymać takie wuzetki w szufladzie biurka można bardzo długo. Od 11 lipca 2011 r. wójt (burmistrz lub prezydent miasta na prawach powiatu) wydaje je bowiem bezterminowo.
I to zdaniem autorów projektu jest duży błąd, który trzeba naprawić. Bo życie nie stoi w miejscu.
Za dziesięć lat otoczenie działki, dla której wydano wuzetkę, może się diametralnie zmienić. Nie będą już na sąsiednich działkach rosły chaszcze, tylko będą stały budynki, do której inwestycja ze starej wuzetki będzie się miała jak pięść do oka.
Jest jeszcze jedna ciemna strona starych wuzetek, o której nie wolno zapominać. Dziś bezterminowe warunki zabudowy są też nierzadko wykorzystywane do wyłudzania odszkodowań od gmin.
To powszechny proceder. Kiedy dana gmina tylko ogłosi, że rozpoczyna pracę nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, właściciele działek szybko występują o warunki zabudowy na różnego rodzaju inwestycje. Następnie inwestorzy czekają na uchwalenie planu i po jego wejściu w życie występują do gminy o wypłatę odszkodowania za to, że plan zabrania im lub ogranicza sposób zagospodarowania działki, który wynika z decyzji. Gminy nie mają wyjścia i płacą, bo jeśli tego nie zrobią, przegrają w administracyjnym sądzie. Orzecznictwo jest dla nich bowiem niekorzystne.
I z tych powodów rząd uważa, że trzeba ograniczyć ważność tych decyzji. I ma rację, ale jest i druga strona medalu. Dla wielu, zwłaszcza dużych, inwestorów zmiana będzie dużym ciosem. Dlaczego?
Takie działki ze starymi wuzetkami to prawdziwe skarby. Zwłaszcza gdy dotyczą one dawnych terenów rolnych. Dzięki nim można na nich budować. Nietrudno więc przewidzieć, że jak po trzech latach od wejścia nowych przepisów wygasną, stracą one charakter budowlany.
Będzie można wprawdzie ubiegać się o wuzetki na nowych zasadach. Ale praktycznie inwestor nie ma szans na wuzetkę dla terenu rolniczego. Obowiązują bowiem bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące gruntów rolnych. I to najbardziej boli inwestorów i na pewno będą walczyli o zmiany w tym zakresie.
Poza tym trzy lata to często za mało czasu, gdy chodzi o duże inwestycje lub realizowane etapami. Jeżeli budowa na podstawie starej wuzetki rozpocznie się po wejściu w życie nowych przepisów, to może ona wygasnąć w trakcie tej budowy.
Nowe przepisy powinny przewidywać więc możliwość wydłużenia na wniosek inwestora ważności wuzetek o kolejne kilka lat. Wtedy miałoby to jakiś sens.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA