Ustawa została zgłoszona przez Yvette Cooper z Partii Pracy. Izba Gmin przyjęła ustawę w ciągu jednego dnia.

Tymczasem kanclerz skarbu uważa, że Bruksela będzie nalegać, by kolejne przedłużenie brexitu było dłuższe. Ocenił też, że referendum, które miałoby zatwierdzić ostateczną umowę ws. brexitu byłoby "wiarygodną propozycją".

Ustawa przyjęta przez Izbę Gmin zmusza premier May do zwrócenia się do UE przed 12 kwietnia z prośbą o kolejne przełożenie terminu brexitu (pierwotnie miało do niego dojść 29 marca). Na mocy ustawy to parlament ma zdecydować o tym jak bardzo ma zostać opóźniony brexit.

Zwolennicy brexitu w Partii Konserwatywnej wyrażali niezadowolenie z ekspresowego tempa, w jakim przyjęto ustawę, która przez Izbę Gmin przeszła w ciągu kilku godzin.

- To nie była debata, to była konstytucyjna zniewaga - mówił Mark Francois.

Rząd próbował ograniczyć uprawnienia, jakie dawała Izbie Gmin ustawa, ale przegrał głosowanie w tej sprawie aż 180 głosami.

Izba Lordów ma zająć się ustawą już w czwartek.

29 marca parlament po raz trzeci odrzucił umowę ws. brexitu wynegocjowaną przez May (wcześniej zrobił to 15 stycznia i 12 marca).

Odrzucenie umowy po raz trzeci oznacza, że do 12 kwietnia rząd May musi zwrócić się do UE z prośbą o kolejne przełożenie daty brexitu (pierwotnie miało do niego dojść 29 marca) lub Wielka Brytania wyjdzie z UE bez umowy. Tą ostatnią możliwość Izba Gmin odrzuciła jednak w głosowaniu z 13 marca.

Izba Gmin w serii tzw. głosowań orientacyjnych odrzuciła też wszystkie alternatywne scenariusze brexitu - najwięcej zwolenników miała unia celna z UE po brexicie, ale i ta propozycja nie znalazła większości w parlamencie.