fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polacy na potęgę kupują polisy zdrowotne

Adobe Stock
Ponad 430 mln zł wydaliśmy w I półroczu 2019 roku na prywatne ubezpieczenia zdrowotne.To o 12 proc. więcej niż rok wcześniej. Korzysta z nich już 2,7 mln osób, 300 tys. więcej niż przed rokiem.

– Mamy stabilny wzrost kwoty składek i liczby zawieranych umów. Rosną przy tym zarówno ubezpieczenia indywidualne, jak i grupowe – mówi Dorota M. Fal, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń. – Przyczyną jest przede wszystkim sytuacja w publicznej służbie zdrowia. Kolejki do lekarzy specjalistów i badań rosną, coraz więcej osób traktuje więc prywatny pakiet medyczny jako niezbędny – dodaje.

Czytaj także: Leczymy się prywatnie

Tłumaczy, że pakiety takie obejmują przede wszystkim świadczenia ambulatoryjne, czyli takie, gdzie nie jest potrzebna hospitalizacja pacjenta. Mieszczą się tu przede wszystkim wizyty lekarskie, dostęp do lekarza pierwszego kontaktu i do lekarzy specjalistów, a także badania diagnostyczne.

– Rośnie też liczba osób objętych ubezpieczeniem grupowym. Pracodawcy chcą zapewnić swoim pracownikom szerszy dostęp do świadczeń medycznych. Podyktowane jest to z jednej strony kwestiami medycznymi, z drugiej strony – walką o pracownika – mówi Dorota Fal.

Przywołuje raport firmy Sedlak&Sedlak „Świadczenia dodatkowe w oczach pracowników w 2019 roku", z którego wynika, że dodatkowy pakiet opieki medycznej był najpowszechniejszym świadczeniem dodatkowym pożądanym przez pracowników. Zwraca także uwagę na dane, z których wynika, że strach przed zachorowaniem jest ryzykiem, którego najbardziej obawiają się mieszkańcy wszystkich krajów OECD. W badaniu „Risks That Matter", przeprowadzonym w 2018 r. w 21 krajach OECD, aż 54 proc. respondentów zadeklarowało, że najbardziej boi się choroby lub niepełnosprawności.

Czytaj tak że: Tylko 2 na 5 Polaków leczy się wyłącznie w placówkach finansowanych przez NFZ

Rynek szybko rośnie

Dane PIU potwierdza PZU. W czasie prezentacji wyników za pierwsze półrocze 2019 r. spółka pochwaliła się wzrostem liczby umów PZU Zdrowie o 31 proc., licząc rok do roku. To szybko rosnący segment działalności firmy. Swoim klientom oferuje już ona dostęp do 2200 współpracujących z nią placówek medycznych (w tym 100 własnych), 49 szpitali, 1900 lekarzy przeszło 50 specjalizacji i 8000 aptek. Nowością są usługi stomatologiczne.

– To, co nas cieszy w obszarze ubezpieczeń na życie, to wzrost wyższy od notowanego przez rynek i zyskiwanie udziału na tym rynku przy jednoczesnym wzroście rentowności. Pozytywnym trendem jest zainteresowanie klientów klasycznymi ochronnymi ubezpieczeniami na życie, a także naszymi ubezpieczeniami zdrowotnymi – skomentował Roman Pałac, prezes PZU Życie.

Przychody PZU z działalności w obszarze zdrowia sięgnęły w pierwszej połowie tego roku 364 mln zł. Obejmują one przychody z placówek medycznych oraz ubezpieczeń i abonamentów. Rok wcześniej PZU miało tu 263 mln zł przychodu.

Większa świadomość

– Jeżeli przyjmiemy, że ubezpieczenia zdrowotne zapewniają dostęp do prywatnej opieki medycznej, to taki produkt jest w obecnej ofercie AXA. Mamy go, bo chcemy zapewnić klientom kompleksową ofertę. Nie jest to jednak dla nas produkt strategiczny – mówi Aleksandra Polakowska-Szymańska, dyrektor Departamentu Rozwoju Produktów w AXA.

Tłumaczy, że AXA stawia na serwisy medyczne i świadczenia szpitalne, które dodaje jako uzupełnienie ubezpieczeń na życie. Dynamika rozwoju produktów strategicznych w AXA, czyli grupowych ubezpieczeń na życie, wynosi ponad 20 proc. (AXA jest w tym obszarze numerem dwa na rynku, po PZU).

W konsekwencji taka jest też dynamika towarzyszących tej grupie produktów serwisów medycznych. – Te serwisy są popularne głównie przez wzgląd na trudności w dostępie do państwowej służby zdrowia. Nie zastępują jej, ale dają szybszy dostęp do niektórych badań i do lekarzy specjalistów albo poprawiają komfort tej opieki – mówi Polakowska-Szymańska. Dodaje, że AXA ma także w ofercie ubezpieczenia zapewniające kompleksowe świadczenia na wypadek zdiagnozowania chorób nowotworowych oraz oferujące leczenie za granicą.

Podobne ubezpieczenia ma Aviva. – Świadomość potrzeb zdrowotnych ma coraz większy wpływ na decyzje ubezpieczeniowe Polaków. Rozmowa o ubezpieczeniu to coraz częściej rozmowa o zdrowiu, profilaktyce i zabezpieczeniu pieniędzy na leczenie. Klientom może nie wystarczać już dostęp do lekarzy i diagnostyki w prywatnych przychodniach. Potrzebują także wsparcia w razie pobytu w szpitalu, a przede wszystkim – pieniędzy na leczenie w razie poważnych chorób. Zainteresowanie budzi też możliwość uzyskania drugiej opinii lekarza specjalisty oraz leczenia za granicą – mówi Bogusława Szyszka-Orłowska, dyrektor rozwoju ubezpieczeń na życie w Avivie.

Prywatnie też w kolejce

Ale gwałtownie rosnący popyt na prywatne usługi medyczne ma też drugą stronę. – Mam zapalenie płuc, a termin wizyty u lekarza specjalisty wyznaczono mi na za tydzień – denerwuje się czytelnik „Rzeczpospolitej", który ma wykupiony abonament w prywatnej grupie medycznej. – Na wizytę u dermatologa czekam czwarty miesiąc – mówi czytelniczka, także posiadaczka abonamentu w dużej sieci prywatnych placówek medycznych. – Terminy wizyt u specjalistów są bardzo odległe – potwierdza inny czytelnik. – Zamawianie wizyty sprowadza się do wertowania aplikacji i poszukiwania terminów zwalnianych przez innych pacjentów – dodaje.

– Robiliśmy badania ścieżki pacjenta onkologicznego, czyli tego, jak długo czeka on na wizyty u specjalistów. Okazuje się, że w ciągu ostatnich trzech lat czas ten praktycznie się nie zmienił. Znacząco wzrosła za to gotowość pacjentów do płacenia za porady i badania. Pacjenci nie chcą czekać w kolejkach. Chcą szybszej konsultacji z lekarzem specjalistą – mówi Anna Andrzejczak z fundacji Onkologia 2025.

– Rosnące kolejki do lekarzy specjalistów to wyzwanie, przed którym stoją nie tylko publiczne, ale też prywatne sieci palcówek medycznych – mówi Dorota Fal. Zwraca uwagę, że zarówno publiczna, jak i prywatna opieka medyczna boryka się z problemem niedoboru lekarzy i pielęgniarek. I tu objawia się zaleta ubezpieczeń. Ubezpieczyciele radzą sobie w ten sposób, że bardzo często podpisują umowy z wieloma zewnętrznymi placówkami i całymi sieciami medycznymi. W polisach znajduje się często opcja refundacji kosztów wizyty, jeśli nie udaje się zapewnić jej pacjentowi w krótkim terminie.

Dane PIU nie obejmują abonamentów medycznych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA