fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Po pandemii hotele będą się łączyć

Adobe Stock
Po pandemii pojawi się mnóstwo okazji do kupna hiszpańskich hoteli. Chętnych do sprzedaży nie będzie brakowało – uważa cytowany przez Bloomberga Javier Jimenez, prezes Stowarzyszenia Dyrektorów Hoteli w regionie Costa Blanca.

Hiszpańska branża hotelowa, tak jak jest to w przypadku wszystkich krajów ze znaczącym udziałem turystyki w PKB cierpi z powodu pandemii COVID-19. Liczba turystów, którzy w tym roku odwiedzą ten kraj w 2020 spadła w I półroczu o 71 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. — Hotele robią wszystko,żeby przetrwać tę zapaść, ale niektórym z nich się nie uda. Dla inwestorów finansowych, bądź dużych sieci, to najlepsza okazja, żeby rozejrzeć się, czy nie ma jakich okazji, czegoś mniejszego do kupienia – mówi Javier Jimenez. Ta wypowiedź jest potwierdzeniem wyników ankiety Deloitte, w której 40 proc. respondentów (dyrektorów hoteli) uważa, że konsolidacja na hiszpańskim rynku hotelowym jest teraz nieunikniona. Wcześniej hotele budowano, bo popyt na wakacje w tym kraju nieustannie rósł. W 2019 roku do Hiszpanii przyjechało 84 mln turystów.

Zresztą konsolidacja nie będzie niczym nowym, bo już się rozpoczęła po kryzysie finansowym 2009/2010. Wtedy np Blackstone Group kupiła Hispania Activos Immobiliarios do których należały obiekty z 13 tys. pokojów. Potem jednak liczba turystów rosła, hotele miały się coraz lepiej. I tak było do wiosny 2020. Potem było coraz gorzej, wreszcie przyszło lato i niektóre z hoteli w Hiszpanii kontynentalnej, na Balearach i Wyspach Kanaryjskiej zdecydowały się na otwarcie z zachowaniem wymogów sanitarnych, co okazało się bardzo kosztowne, a od kilkunastu dni liczba zachorowań w miejscowościach turystycznych znów zaczęła rosnąć. W tej chwili Wielka Brytania już wprowadziła kwarantannę dla przyjeżdżających z Hiszpanii, a zawieszenie lotów z tego kraju rozważa m.in. Polska.

Teraz konsolidację ma ułatwić fakt, że hiszpańskie hotele są niewielkie. Większość z nich, zwłaszcza w miastach nie ma więcej, niż 70-80 pokojów. A większość ze wszystkich 25 tys. hotelowych obiektów w tym kraju ma mniej, niż 100 pokojów. — Dla ich właścicieli obecny kryzys może być gwoździem do trumny. Według naszych ocen dzisiaj wynajęte jest nie więcej, niż jedna trzecia pokojów – mówi Javier Jimenez.

Wielka sieć hotelowa Melia Hotels International ma w tej chwili 12 proc. wynajętych pokojów, a w II kwartale 2020 odnotowała 95 proc.spadek przychodów. Gabriel Escarrer, prezes sieci nie ukrywa jednak, że ta sytuacja nie powstrzyma go przed rozglądaniem się po rynku, czy nie ma tam jakichś okazji. ? Bo przecież pandemia zelżeje, a turyści będą do Hiszpanii przyjeżdżać zawsze. W przyszłości to znów będzie dobry biznes — dodaje.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA