fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Swiatłana Cichanouska, „lider, wybrany przez naród”, mobilizuje rodaków

Swiatłana Cichanouska
W więzieniach na Białorusi siedzi już niemal 300 przeciwników reżimu Aleksandra Łukaszenki
AFP
Mieszkająca na Litwie liderka opozycji demokratycznej liczy, że pod presją świata władze w Mińsku niebawem usiądą do stołu rozmów.

Swiatłana Cichanouska wygłosiła w czwartek przemówienie, do którego, jak twierdzi, przygotowywała się przez ponad siedem miesięcy, odkąd zmuszono ją do opuszczenia Białorusi. – Kraj jest pogrążony w kryzysie i rozwiązać go możemy wyłącznie w sposób pokojowy, poprzez negocjacje za pośrednictwem społeczności międzynarodowej – mówiła. – Nie chcemy dłużej czekać – dodała.

Przedstawiła się jako „lider, wybrany przez naród", a urzędującego od 1994 r. Aleksandra Łukaszenkę nazwała „byłym prezydentem". Poprosiła rodaków o upoważnienie do rozpoczęcia rozmów pokojowych z reżimem za pośrednictwem takich instytucji międzynarodowych, jak OBWE i ONZ.

Białorusini zagłosować mają w tej sprawie za pomocą platformy „Gołos" (Głos), poprzez komunikatory Telegram czy Viber. Już w pierwszych godzinach po przemówieniu Cichanouskiej głos oddało tam pod 220 tys. ludzi. Platforma jest znana Białorusinom z wyborów prezydenckich w sierpniu, paralelnie z głosowaniem w lokalach wyborczych prowadziła własne głosowanie (ponad 1 mln osób przesyłało tam m.in. zdjęcia kart do głosowania), spływały też tam dane z komisji wyborczych. Dzięki temu opozycja przedstawiła niepodważalne dowody masowych fałszerstw. Cichanouska apeluje do Białorusinów o mobilizację i przekonuje, że dane z plebiscytu będą respektowane przez UE i USA. Stawia też na protesty i liczy, że 25 marca (rocznica powstania Białoruskiej Republiki Ludowej w 1918 r.) w białoruskich miastach ludzie znów wyjdą na ulice.

W wileńskim biurze opozycjonistki uważają, że do rozpoczęcia rozmów reżim w Mińsku zmusi presja międzynarodowa, a w szczególności bolesne sankcje gospodarcze. Franak Wiaczorka, doradca Cichanouskiej ds. międzynarodowych, zdradza „Rzeczpospolitej", że już w kwietniu mogą zostać odmrożone sankcje USA, uderzające m.in. w białoruskie rafinerie w Mozyrzu i Nowopołocku. Dotkliwe sankcje jeszcze w 2006 r. wprowadził prezydent George W. Bush z powodu łamania praw człowieka przez reżim w Mińsku, a zawieszono je w 2015 r., gdy Łukaszenko wypuścił więźniów politycznych. Kilka dni temu Cichanouska przemawiała (zdalnie) w Kongresie USA i przypominała, że za kratami siedzi już niemal 300 przeciwników reżimu.

– Dzisiaj to jest priorytet dla nas i liczymy na to, że Waszyngton nie tylko odmrozi wszystkie dotychczasowe ograniczenia, ale też spodziewamy się wprowadzenia nowych sankcji wobec białoruskich resortów siłowych oraz szerokiego grona ludzi z otoczenia Łukaszenki. To najmocniejsze narzędzie wpływu na reżim – mówi „Rzeczpospolitej" Wiaczorka. – Utrzymanie dyktatury jest bardzo kosztowne. Wokół Łukaszenki jest mnóstwo bogatych i wpływowych ludzi, którym nie podoba się obecna sytuacja. Musi podjąć pewne kroki, albo te kroki podejmie ktoś z jego otoczenia. To m.in. do nich był skierowany czwartkowy apel Cichanouskiej – twierdzi.

Nieuznawany przez świat demokratyczny przywódca Białorusi swojej rywalce odpowiedział w czwartek nad ranem, zanim wygłosiła przemówienie. – Nie dadzą nam spokojnego życia. A to oznacza, że powinniśmy być przygotowani na każdą działalność destruktywną – mówił Łukaszenko. Kilka dni temu zasugerował, że w razie potrzeby nie zawaha się użyć armii do stłumienia protestów.

– Łukaszenko nie pójdzie na żadne rozmowy i nic nie wskazuje na to, by to się w najbliższym czasie zmieniło – mówi „Rzeczpospolitej" Waler Karbalewicz, znany miński politolog.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA