fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Wyniki banków pozornie dużo lepsze od oczekiwanych

Adobe Stock
Wprawdzie łączny zysk netto czołowych kredytodawców był w III kwartale wyższy od prognozowanego, ale w dużej mierze dzięki odpisom niższym od oczekiwanych.

Osiem banków z GPW (PKO BP, Pekao, Santander, ING Bank Śląski, mBank, Millennium, Alior i Handlowy) miało w III kwartale łącznie 2,36 mld zł zysku netto, czyli o 38 proc. mniej niż rok temu i 65 proc. więcej niż w II kwartale. Rezultat okazał się o 17 proc. wyższy od prognoz.

Najbardziej pozytywnie pod względem zysku netto zaskoczyły Santander (przebił prognozę o 57 proc.), ING BSK (39 proc.) i Handlowy (14 proc.). W każdym z tych przypadków wpływ na to miało zawiązanie dużo mniejszych rezerw, niż oczekiwano. Handlowy miał nawet dodatnie ich saldo. Santanderowi pomógł też lepszy wynik prowizyjny, a ING BSK mocno przebił prognozy pod względem zarówno wyniku odsetkowego, jak i prowizyjnego (odpowiednio o 7 i 11 proc.). Łączny wynik odsetkowy analizowanej ósemki był o 1 proc., a prowizyjny o 3 proc. wyższy od prognoz.

ING BSK to jedyny bank, który zwiększył rok do roku wynik odsetkowy (o 1 proc.). Grupie ośmiu banków rezultat ten spadł w tym czasie o 11 proc., do 8,65 mld zł, a wobec II kwartału zmniejszył się o 5 proc. Najmocniej rok do roku spadł w Handlowym (27 proc.), Santanderze (19 proc.), Aliorze (15 proc.) i Pekao (14 proc.). Wynik z opłat i prowizji wyniósł 3,39 mld zł, czyli urósł rok do roku o 3 proc., ale wobec poprzedniego kwartału już o 8 proc., co jest efektem m.in. odbudowy aktywności klientów po słabym, obciążonym przez lockdown II kwartale. Także pod tym względem najlepiej wypadł ING BSK, dobrze poradziły sobie też mBank, PKO BP i Santander.

– Pod względem przychodów było tylko nieco lepiej niż w prognozach, banki częściowo starają się zrekompensować ubytek dochodów odsetkowych prowizjami, koszty w większości przypadków też są pod kontrolą i spodziewam się dalszych redukcji w kolejnych kwartałach, choć wcześniej mogą pojawić się różne rezerwy na odprawy itp. – ocenia Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM.

Koszty działania były zgodne z oczekiwaniami, wyniosły 5,41 mld zł, tyle samo co w poprzednim kwartale. Rok do roku spadły o 2 proc. Koszty obniżyły się w PKO BP i Pekao, w Aliorze i ING BSK urosły.

Dane NBP wskazują, że wynik odsetkowy sektora, po spadku spowodowanym cięciem stóp procentowych wiosną, w sierpniu i wrześniu się ustabilizował. – Zakładam, że wynik odsetkowy może nawet lekko się poprawiać w kolejnych miesiącach w porównaniu z poprzednimi – mówi Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy. Na marżę odsetkową pozytywnie wpływać będzie możliwe jeszcze obniżenie kosztów finansowania, ale przychody odsetkowe mogą być pod presją, bo starsze, bardziej dochodowe obligacje będą zastępowane mniej rentownymi. – Nowa produkcja kredytów będzie pomagać marży, bo banki podniosły nieco ceny hipotek, w kredytach konsumpcyjnych dużego ruchu nie było. Nie pomaga jednak słaby popyt na kredyty firm, bo spowalnia odbudowę marż – dodaje.

Niedawno Santander zapowiedział duże zwolnienia, co argumentował m.in. wysokimi obciążeniami sektora i wyzwaniami rynkowymi. Zdaniem analityków koszty działania banków, jeśli będą rosły, to w niewielkim tempie. Banki nieustannie optymalizują zatrudnienie, jeśli proces ten przyśpieszy, to korzyści będą widoczne dopiero w 2022 r., bo w przyszłym pojawią się najpierw koszty restrukturyzacji.

Odpisy na pandemię (a w przypadku niektórych banków także na franki) mocno wpływają na wyniki, ale banki mają różne podejście w tym zakresie. – Niektóre tworzą większe rezerwy, bo mogą sobie na to pozwolić dzięki wysokim zyskom. Jest to kwestia mocno uznaniowa – zaznacza Materna. Jeśli banki zakładają, że nie będą mogły wypłacić dywidendy z zysku za 2020 r., może lepiej w większym stopniu obciążyć go rezerwami i stworzyć sobie szansę na wysoki zysk w 2021 r., który może być podzielony.

– Porównywalność rezerw między bankami jest ograniczona. Prognozowanie wysokości odpisów to jak wróżenie z fusów, sporo będzie zależeć od rozwoju pandemii i specyficznej sytuacji poszczególnych banków. Wobec odpisów jestem bardziej ostrożny niż kilka miesięcy temu, spodziewam się, że w przyszłym roku koszty ryzyka nadal będą wysokie i nie wrócą jeszcze do poziomów z 2019 r. – mówi Jańczak.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA