fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Banki nie płacą odsetek, klienci likwidują lokaty

Adobe Stock
Nie zanosi się na odbicie oprocentowania depozytów, więc osoby chcące chronić i pomnażać oszczędności coraz częściej decydują się na fundusze inwestycyjne.

Ze względu na spadek oprocentowania od lutego ubyło równe 40 mld zł z lokat klientów prywatnych i na koniec czerwca było na nich 250 mld zł. Jednocześnie mocno przybywa depozytów bieżących, głównie nieoprocentowanych, więc udział tych bieżących w łącznych depozytach sektora bankowego rośnie i w czerwcu sięgnął rekordowych 71 proc. (jeszcze pięć lat temu było to tylko 49 proc.).

Rośnie apetyt na ryzyko

Banki nowymi depozytami finansują się już niemal za darmo i mają nadzieję, że część płynności uda im się przekuć w napływ do funduszy inwestycyjnych, bo opłaty za sprzedaż i zarządzanie wsparłyby ich wynik z opłat i prowizji. – Jesteśmy przekonani, że może nastąpić szybszy napływ pieniędzy z depozytów do TFI. To będzie normalny trend w latach 2020–2021 – mówi Joao Bras Jorge, prezes Banku Millennium.

Dane za maj i czerwiec, gdy saldo napływów do TFI było dodatnie i sięgnęło odpowiednio 1,6 mld zł i 2,4 mld zł, pokazują, że zmiana struktury oszczędności już jest widoczna i rynek funduszy podnosi się po tąpnięciu wywołanym pandemią (w marcu i kwietniu ubyły łącznie 23 mld zł netto).

– W ostatnich miesiącach maleje zainteresowanie lokatami terminowymi, a klienci nie odnawiają zakończonych depozytów. Środki z lokat gromadzone są na kontach oszczędnościowych oraz osobistych, których salda systematycznie rosną. Dzieje się tak ze względu na bardzo niskie oprocentowanie klasycznych produktów oszczędnościowych, a co za tym idzie bardzo niskie, często śladowe odsetki – mówi Łukasz Dąbrowski, dyrektor biura rozwoju bankowości codziennej w BNP Paribas Banku Polska.

Ocenia, że klienci szukają alternatywnych sposobów oszczędzania i są skłonni do podjęcia większego ryzyka inwestycyjnego. – Odnotowujemy dwukrotnie większe zainteresowanie inwestycjami niż na początku tego roku. Rekordy miesięcznej sprzedaży biją m.in. fundusze inwestycyjne czy lokaty strukturyzowane, w przypadku których prowadzony portfel zwiększył się o prawie 40 proc. w porównaniu z okresem sprzed zmian stóp rynkowych – dodaje Dąbrowski.

Obniżki stóp rozpoczęły się w połowie marca i sprowadziły stopę referencyjną do 0,1 proc. z 1,5 proc. poprzednio. Zakładane w maju lokaty gospodarstw domowych były oprocentowane średnio na 0,83 proc. w skali roku. Biorąc pod uwagę podatek od zysków kapitałowych i inflację, daje to około 3 proc. realnej straty.

Także PKO BP przyznaje, że fundusze inwestycyjne cieszą się od kilku tygodni dużym zainteresowaniem. Podobnie jest w Pekao. – Widzimy duże zainteresowanie produktami inwestycyjnymi, w tym funduszami inwestycyjnymi. Nie są i w naszej ocenie nie będą to jednak masowe i bezrefleksyjne transfery. Aby inwestować w fundusze, klienci muszą brać pod uwagę poziom ryzyka – mówi Sławomir Olszewski, dyrektor w Biurze Maklerskim Pekao.

TFI zanotowały niezłe stopy zwrotu w ostatnich tygodniach dzięki odbiciu na rynkach akcji, zarobili też inwestorzy indywidualni, którzy przyczynili się do napędzenia hossy indeksu sWIG80, który od dołka z połowy marca zyskał aż 60 proc. – Spodziewamy się dużych transferów z depozytów oraz rachunków w kierunku produktów inwestycyjnych. Jednak będzie to proces rozłożony w czasie i mocno zależny od rozwoju sytuacji na rynkach finansowych, zarówno długu, jak i akcji – zaznacza Olszewski.

Skala transferu pieniędzy z depozytów do TFI czy wprost na GPW za sprawą inwestorów indywidualnych będzie zależeć zatem od tego, jakie wyniki będą osiągać fundusze i co dziać się będzie z głównymi indeksami (inwestorzy indywidualni wchodzą na rynek po tym, jak zobaczą duże zwyżki). Kluczowy będzie też ich apetyt na ryzyko oraz to, co będzie się działo na rynku mieszkaniowym.

Bez szans na podwyżki

Banki nie walczą o depozyty, bo mają ich sporą nadwyżkę. Wskaźnik kredytów do depozytów L/D (uwzględniając przedsiębiorstwa niefinansowe i gospodarstwa domowe) spadł w czerwcu do niecałych 86 proc. To najniższy poziom od wiosny 2006 r. Według ekonomistów relacja kredytów do depozytów przestanie się niebawem obniżać. Wciąż jednak wskaźnik L/D będzie bardzo niski, co oznaczać będzie sporą nadwyżkę depozytów nad kredytami, czyli mały apetyt banków na nowe środki, co zwiastuje brak podwyżek oprocentowania lokat. Szczególnie że stopy procentowe w Polsce najprawdopodobniej jeszcze długo pozostaną niemal zerowe.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Rafał Madej, dyrektor departamentu produktów inwestycyjnych i ubezpieczeniowych w PKO BP

Od początku roku bank odnotowuje istotny przyrost depozytów, ale mimo obniżek stóp procentowych klienci nadal trzymają gros oszczędności na nieoprocentowanych rachunkach. Wyraźnie jednak widać, że obecny poziom oprocentowania kieruje uwagę coraz większej grupy klientów w stronę innych form oszczędzania. Dużym zainteresowaniem cieszą się od kilku tygodni fundusze inwestycyjne. Należy oczekiwać, że nastąpi długo wyczekiwana zmiana zachowań, klienci będą poszukiwać rozwiązań finansowych skutecznie chroniących kapitał przed inflacją, co w praktyce będzie oznaczało większą skłonność do akceptacji wyższego poziomu ryzyka i inwestowania w akcje, a także rewizję horyzontu inwestycyjnego. Dla osób z awersją do ryzyka ciekawą alternatywą może być oferta obligacji skarbowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA