fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Banki bronią się przed lokatami firm

Adobe Stock
Sektor ma sporą nadwyżkę depozytów i będzie wprowadzać kolejne ograniczenia przed zalewem nowymi środkami, które trudno mu bezpiecznie i zyskownie ulokować. Banki będą podejmować także inne próby ratowania rentowności.

PKO BP, największy bank w Polsce, od poniedziałku jako pierwszy duży gracz na naszym rynku zawiesił do odwołania oferowanie lokat terminowych dla firm i przedsiębiorstw. Kolejne banki mogą decydować się na podobne kroki, biorąc pod uwagę spadek rentowności branży.

Niepotrzebna płynność

– Ruch PKO BP to przede wszystkim sposób optymalizacji marży odsetkowej. Samo w sobie to małe trzęsienie ziemi, bo to duży bank, mający spory wpływ na rynek. To odważna decyzja, bo depozyty łatwo przenieść do konkurencji. Jednak w większości banków oprocentowanie lokat dla firm także jest wręcz symboliczne, więc ten ruch PKO BP nie powinien negatywnie wpłynąć na jego biznes. Poziom oprocentowania lokat ze względu na bardzo niskie stopy procentowe i dużą płynność banków jest już na tyle niski, że sporo podmiotów nie zwraca uwagi na wysokość stawek i zdaje sobie sprawę, że są one znikome – mówi Michał Sobolewski, analityk DM BOŚ.

W maju średnie oprocentowanie nowych lokat terminowych firm wyniosło zaledwie 0,25 proc. w porównaniu do niespełna 1 proc. na koniec 2019 r. i 1,5 proc. pięć lat temu. To w dużej mierze efekt cięcia stóp przez RPP w trzy miesiące do 0,1 proc. z 1,5 proc. (ostatnia obniżka nastąpiła pod koniec maja, więc nie wpłynęła jeszcze w pełni na stawki banków). Ewentualne wstrzymywanie przyjmowania lokat przez banki nie zagrozi ich płynności, która będzie jeszcze rosła w obliczu słabego popytu na kredyt i rządowych tarcz dla firm. – Nie ma wiele alternatyw dla firm pod względem lokowania nadwyżek finansowych. Bony NBP też są nisko oprocentowane, dlatego firmy niekoniecznie będą się w nie angażować. Pod znakiem zapytania staje sens kupowania funduszy pieniężnych. Przedsiębiorstwa najczęściej nie powinny inwestować w akcje i nie spodziewam się istotnego zwiększenia zainteresowania nimi – dodaje Sobolewski.

– Rozumiem wycofanie lokat jako redukowanie oferty utrzymywania oprocentowanych środków na rachunku. W obecnych warunkach, gdy mamy podatek bankowy, samo przyjęcie lokaty może już wygenerować stratę, ponieważ podatek wynosi netto 0,5 proc. a WIBOR niespełna 0,3 proc. Bank ma więc ograniczone możliwości ulokowania otrzymanych środków szybko i bez straty – dodaje Marcin Materna, szef działu analiz Millennium DM. Także jego zdaniem, jeśli wziąć pod uwagę stopy procentowe i stawki banków, brak oferty lokat nie powinien odbić się znacząco na biznesie PKO BP. – To raczej firmy poniosą częściowo koszty polityki pieniężnej prowadzonej w Polsce w postaci niższych zysków z posiadanej gotówki. Obserwuję, co się dzieje na rynku detalicznym, i uważam, że inne banki także znacznie ograniczą ofertę depozytową dla firm – mówi Materna.

Choć lokata to jeden z podstawowych – jak się wydawało, „obowiązkowych" – produktów bankowych, to decyzja PKO BP nie powinna zaskakiwać, biorąc pod uwagę to, co dzieje się w bankowości detalicznej. Tam już od kilku tygodni największe banki oferują jedynie symboliczne lub wręcz zerowe oprocentowanie lokat (w maju średnia stawka trzymiesięcznych lokat spadła do 0,8 proc., w czerwcu najpewniej jeszcze się obniżała).

Banki walczą o wyniki

Spadek stóp procentowych i wzrost odpisów uderzy mocno w ROE sektora. Są opinie, że niebawem także polskie banki będą pobierać opłaty za duże depozyty. Niektóre już na koniec 2019 r. „wypychały" duże depozyty firm (pojawiły się opłaty za spore depozyty, ponad 20 mln zł), m.in. z powodu nadmiaru płynności i mniejszej wagi depozytów firm do obliczania wskaźników płynności, ale głównie ze względu na sposób obliczania składek na Bankowy Fundusz Gwarancyjny (zależą one od udziału danego banku w rynku depozytów niegwarantowanych, czyli głównie pieniędzy firm).

– Pierwszym krokiem banków w celu obrony zyskowności będą ograniczenia kosztów, zwłaszcza sieci placówek. Możliwe są też stopniowe wzrosty opłat dla klientów, niekoniecznie za same konta, a raczej likwidacje przywilejów czy podnoszenie kryteriów do ich otrzymania, takich jak wyższa kwota płatności kartami uprawniająca do zwolnienia z opłaty. Wzrosną marża odsetkowa i prowizje od kredytów – przewiduje analityk Millennium DM.

Stanowisko PKO BP

PKO BP podkreśla, że pandemia i wywołany przez nią kryzys diametralnie zmieniły otoczenie, w którym funkcjonuje sektor bankowy. - Jednym z oczywistych wymiarów tej zmiany jest głęboki spadek stóp procentowych , będący elementem przeciwkryzysowych działań wdrożonych przez NBP. Drugim – trochę sprzecznym z intuicją – jest zalew depozytów w sektorze bankowym wynikający z działania Tarcz Antykryzysowych (głównie Tarczy Finansowej), czyli kolejnego narzędzia ograniczającego niszczące oddziaływanie pandemii na gospodarkę - mówi Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. Według danych NBP na koniec maja w porównaniu z końcem lutego 2020, zgromadzone w sektorze depozyty niefinansowych podmiotów gospodarczych (głównie przedsiębiorstw) wzrosły o ponad 60 mld PLN, czyli o 14%. Dla porównania, w tym samym okresie rok wcześniej, skala przyrostu depozytów tych podmiotów była blisko 8-krotnie niższa (8 mld PLN).

Lider polskiego sektora bankowego wskazuje, że wprawdzie wyniki sektora bankowego za maj ujawniają niewielką na razie część oddziaływania niższych stóp procentowych na rentowność banków, ale efekt ten zobaczymy w pełni po około 3 miesiącach od ostatniej obniżki stóp (w takiej perspektywie „nowymi” stopami objęty będzie prawie cały portfel kredytów opartych o zmienne oprocentowanie). Zysk sektora stopniał w maju do 1 mld PLN z 1,6 mld PLN w maju 2019 ujawniając kolejny kryzysowy mechanizm oddziałujący na banki – wyższe koszty ryzyka kredytowego.

- Dane za maj są więc łagodnym wstępem do jeszcze głębszego pogorszenia wyników sektora bankowego w kolejnych miesiącach. Naturalnym działaniem każdego podmiotu gospodarczego jest próba ochrony swojej rentowności, co w przypadku banków jest szczególnie ważne że względu na konieczność dbałości o stabilność systemu finansowego. Spadek stóp procentowych z punktu widzenia banków postawił pod znakiem zapytania sens ekonomiczny produktów depozytowych dla firm (nie przynoszą przychodu, a generują koszt np. związany z ochroną BFG). Ich utrzymanie oznaczałoby albo potrzebę wprowadzenia efektywnie ujemnego oprocentowania (głównie poprzez obecne już na krajowym rynku wprowadzenie opłat od depozytów), albo konieczność poszukiwania wyższej rentowności na innych produktach bankowych (np. podnoszenie opłat/marż dla innych grup klientów). Obydwa rozwiązania, zwłaszcza w sytuacji, gdy obecny zalew depozytów ze strony firm wydaje się mieć charakter przejściowy (związek z Tarczami) wydają się mniej optymalne niż zawieszenie oferowania tego produktu - dodaje Bujak. Podkreśla, że ze względu na wolumen środków, którym dysponują przedsiębiorstwa, paleta potencjalnych alternatywnych form lokowania nadwyżek finansowych jest dla nich znacząco szersza, niż np. dla klienta detalicznego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA