fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

mBank akceptuje średni kurs NBP do spłaty hipotek

Bloomberg
Bank rezygnuje ze spreadów walutowych, ale nie likwiduje to największego problemu frankowiczów, czyli wzrostu kursu franka.

mBank rozesłał klientom spłacającym mieszkaniowe kredyty walutowe wiadomość o szykowanych zmianach dotyczących kursów służących przeliczeniu waluty na złote. Najważniejszą jest uzupełnienie tabeli kursowej banku o średnie kursy walut Narodowego Banku Polskiego. „Będziemy je stosować do kredytów indeksowanych do walut obcych oraz kredytów walutowych" – podaje bank.

Zmiany wejdą w życie od 1 lipca tego roku. „Zdecydowaliśmy, że w umowach o kredyt indeksowany do waluty obcej będziemy stosować niższy z dwóch kursów: sprzedaży z tabeli banku (zgodnego z umową) lub średni kurs NBP. Jest to rozwiązanie korzystne dla klientów. Nie wiąże się ze zmianą umowy, ani w żaden sposób nie ogranicza klientom prawa do poddania umów ocenie sądu" – dodaje mBank. Średni kurs NBP zostanie zastosowany tylko do spłat kredytów z rachunków prowadzonych w złotych polskich (nie w rachunkach walutowych). Klienci, którzy spłacają hipoteczny kredyt indeksowany bezpośrednio w walucie, mogą zmienić walutę spłaty na złote. Jeśli będzie to wymagało aneksu do umowy, zostanie on przygotowany (zawarcie aneksu i zmiana zasad spłaty mają być bezpłatne).

Czym motywowane są te zmiany? „Robimy to, ponieważ chcemy stosować kurs banku centralnego, jeżeli jest korzystniejszy dla klientów od kursu z tabeli banku, w oczekiwaniu na ostateczne rozstrzygnięcie sporów sądowych z klientami, którzy zarzucają abuzywność klauzul odwołujących się do tabel kursowych banku. Chcemy w taki sam sposób traktować wszystkich klientów, także tych, którzy nie kwestionują tabel kursowych banku" – czytamy. Na koniec marca miał on prawie 9 tys. indywidualnych spraw frankowych, o 20 proc. więcej niż w IV kwartale i o 115 proc. więcej niż rok temu.

– Wydaje mi się, że działanie mBanku niewiele zmieni w zakresie liczby pozwów frankowiczów czy wartości rezerw zawiązywanych przez bank. Nie o takich korzyściach, jakie mogą wynikać z rezygnacji przez bank ze spreadu walutowego, myślą klienci składając pozwy sądowe. Nie sądzę, aby to było rozwiązanie zmniejszające liczbę potencjalnych roszczeń – ocenia Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego.

- Wydaje się też, że w żaden sposób nie utrudni to frankowiczom kwestionowania umów, bo wielu z nich przeszło na spłacanie w walucie i nie zmniejszyło to ich szans w sądzie na unieważnienie umowy czy „odfrankowienie” kredytu. Uwzględniając jak wielu klientów samodzielnie kupuje walutę i spłaca raty w walucie, nie sądzę, aby zrzeczenie się spreadu walutowego było dla mBanku dużym ubytkiem finansowym - dodał. 

Możliwość stosowania od teraz średniego kursu NBP nie spowoduje, że rozwiązany zostanie największy problem frankowiczów, czyli wzrost kursu szwajcarskiej waluty. Teraz płaci się za nią 4,14 zł, średnio hipoteki frankowe były udzielane przy kursie około 2,55 zł. To spowodowało wzrost wartości kredytu wyrażonej w złotych.

Decyzja mBanku nie utrudni frankowiczom kwestionowania umów, bo wielu z nich przeszło na spłacanie w walucie i nie zmniejszyło to ich szans w sądzie na unieważnienie umowy czy „odfrankowienie" kredytu. – Uwzględniając to, jak wielu klientów samodzielnie kupuje walutę i spłaca raty w walucie, nie sądzę, aby zrzeczenie się spreadu walutowego było dla mBanku dużym ubytkiem finansowym. To tylko gest – dodaje Powierża.

– W mojej ocenie ta zmiana jest przeprowadzona bezprawnie i bez zgody konsumenta. Umowa kredytowa zawiera klauzulę określającą, w jaki sposób można modyfikować treść zapisów – w tym przypadku musi być to w formie pisemnego aneksu. Tak policzone raty będą pobrane wbrew treści umowy kredytowej – ocenia mec. Wojciech Bochenek, reprezentujący frankowiczów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA