fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Alfabet Marka Belki

Fotorzepa/Robert Gardziński
Ustępujący prezes NBP przez ostatnich sześć lat – a także w swoich poprzednich rolach – wywarł spory wpływ na polską rzeczywistość gospodarczą. Z czego go zapamiętamy?

Na piątek Sejm zaplanował głosowanie w sprawie powołania Adama Glapińskiego na prezesa Narodowego Banku Polskiego. Nie jest pewne, czy także w piątek zostanie zaprzysiężony, co rozpocznie jego sześcioletnią kadencję. Tak czy inaczej, okres prezesury Marka Belki dobiega końca. Ustępujący prezes podsumował minionych sześć lat, a także całą swoją wcześniejszą karierę zawodową, w autobiograficznej książce „Selfie", której premiera odbyła się w środę.

A

jak Aleksander Kwaśniewski. Od doradzania prezydentowi w sprawach gospodarczych rozpoczęła się kariera Marka Belki jako polityka i wysokiej rangi urzędnika państwowego. To stanowisko dostał dość przypadkowo. Przed wyborami prezydenckimi z 1995 r. Belka spotkał kolegę zaangażowanego w kampanię Kwaśniewskiego. Rzucił, że gdyby kandydat lewicy wygrał i potrzebował doradcy, to on jest do dyspozycji. Propozycja została zapamiętana.

B

jak bankowcy, których nieetyczne zachowania mogą być groźne dla systemu bankowego oraz całego społeczeństwa. Tą wypowiedzią Belka wprawił w osłupienie uczestników Forum Bankowego w 2014 r. Banki skrytykował za to, że nie zaproponowały same rozwiązania problemu kredytów frankowych (patrz: CHF), a także za oferowanie produktów pozwalających omijać podatek od zysków kapitałowych (patrz: Podatek Belki), co uważał za kpinę z państwa. Najczęściej jednak prezes NBP chwalił polskie banki za konserwatyzm.

C

jak CHF. Belka na długo przed gwałtownym skokiem kursu franka szwajcarskiego na początku 2015 r. ostrzegał, że kredyty w tej walucie są „pomysłem z piekła rodem" oraz „tykającą bombą społeczną", i wzywał banki, aby ją same rozbroiły, zanim zrobią to politycy. Ale dzisiejsze propozycje przewalutowania tych pożyczek w niedawnej rozmowie z „Rzeczpospolitą" uznał za niemoralne, bo oznaczałyby, że ludzie średnio sytuowani pomagają tym średnio rzecz biorąc lepiej sytuowanym.

D

jak deflacja, czyli spadek poziomu cen konsumpcyjnych. Zjawisko, które utrzymuje się w Polsce od dwóch lat. W teorii jest bardziej niebezpieczne niż inflacja, ale jako prezes NBP Marek Belka konsekwentnie podkreślał, że w polskich realiach zjawisko to nie jest szkodliwe.

E

jak Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Niedoszłe miejsce pracy Marka Belki. Miał się tam przenieść z NBP, otrzymał nawet poparcie rządu PiS w zamian – jak twierdzą niektórzy – za powołanie do zarządu NBP Adama Glapińskiego, co miało go przygotować do zastąpienia Belki. Na niewiele się to zdało, bo w maju br. udziałowcy EBOR zadecydowali, że instytucją tą przez kolejne cztery lata pokieruje Suma Chakrabarti. To była druga porażka w karierze Belki. W 2005 r. bezskutecznie ubiegał się o fotel sekretarza generalnego OECD.

F

jak forward guidance. Jedno z narzędzi, które RPP wykorzystywała pod przewodnictwem Belki. Tym terminem określa się deklaracje, że stopy procentowe zostaną utrzymane na danym poziomie przez określony czas, co ma wpływać na oczekiwania uczestników życia gospodarczego.

G

jak giełda. Inaczej kasyno, w którym grają nerwowi z natury osobnicy, sfrustrowani stratami. To niektóre z określeń, których Belce zdarzyło się użyć pod adresem giełdy. Zapewne były przejawem jego specyficznego poczucia humoru. W kwietniu br. na GPW Belka zapewniał, że nie uważa giełdy za kasyno.

H

jak Hausner Jerzy. Piwotalny – czyli obrotowy, bez twardych przekonań – członek RPP. Tak Belka określił byłego ministra finansów w swoim rządzie w podsłuchanej rozmowie z Bartłomiejem Sienkiewiczem (patrz: Taśmy). Ale kontekst stawiał Hausnera raczej w pozytywnym świetle. Belka wskazywał go jako dobrego kandydata na technicznego ministra finansów. W „Selfie" pisze o nim w samych superlatywach.

I

jak Irak. W 2003 r. Belka kierował Komitetem Koordynacji Międzynarodowej, zbierającym pieniądze na odbudowę irackiej gospodarki po międzynarodowej ofensywie przeciwko reżimowi Saddama Husajna. Później, jako dyrektor ds. gospodarczych w Tymczasowych Władzach Koalicyjnych, odpowiadał za reformę walutową w Iraku i próbował odtworzyć tam rynek, co wymagało likwidacji kartek na podstawowe produkty. Waszyngton na to nie pozwolił, aby nie podkopać bezpieczeństwa socjalnego Irakijczyków.

J

jak Jan III Sobieski, którego wizerunek ozdobi pierwszy od lat 90. nowy nominał polskiego banknotu obiegowego: 500 zł. Banknot trafi do obiegu w lutym 2017 r., już za kadencji następcy Belki, ale to on podjął decyzję o jego emisji.

K

jak kotwica Belki. W 2001 r. jako minister finansów Marek Belka zaproponował, aby ograniczyć wzrost wydatków publicznych do 1 pkt proc. powyżej inflacji. Rząd skrępował się w ten sposób tylko raz, ale w kolejnych latach „kotwicą Belki" określano też inne reguły wydatkowe.

L

jak LTRO, czyli nisko oprocentowane pożyczki banku centralnego dla banków komercyjnych, mające zwiększać ich skłonność do udzielania kredytów. Premier Beata Szydło w exposé sugerowała, że po ten instrument, wykorzystywany od kilku lat przez Europejski Bank Centralny, mógłby sięgnąć też NBP, aby sfinansować ambitny plan inwestycyjny rządu. Belka kategorycznie taki pomysł odrzucał, wskazując m.in., że polskim bankom nie brakuje płynności.

Ł

jak Łotwa. Jedna z pierwszych europejskich ofiar światowego kryzysu finansowego. Ten mały kraj był głównym przedmiotem zainteresowania Międzynarodowego Funduszu Walutowego, gdy w latach 2008–2010 Belka był dyrektorem Departamentu Europejskiego tej instytucji. W tej roli przyszły prezes NBP zajmował się też pomocą m.in. dla Ukrainy i Grecji. W „Selfie" Belka deklaruje, że praca w MFW była dla niego najważniejszym z zawodowych wyzwań.

M

jak młot pneumatyczny. Narzędzie, którym nie należy prowadzić polityki pieniężnej. Marek Belka powtarzał, że lepiej nadaje się do tego skalpel.

Njak Narodowy Bank Polski, czyli najsprawniejsza instytucja publiczna w Polsce. Tak swoją sześcioletnią kadencję na czele banku centralnego Belka podsumował w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej".

O

jak ośmiorniczki, symbol afery taśmowej (patrz: Taśmy). Jedna z potraw, obok policzków i ogonów wołowych, przy których Belka i Sienkiewicz dyskutowali w restauracji Sowa & Przyjaciele o stanie państwa.

P

jak podatek Belki. Jako minister finansów w rządzie Leszka Millera Belka wprowadził w Polsce daninę od zysków kapitałowych, do której na trwałe przylgnęło jego nazwisko. Jako prezes NBP bezskutecznie próbował walczyć z tym określeniem, choć samego podatku broni do dziś. Nie zgadza się z zarzutami, że ogranicza on skłonność Polaków do oszczędzania.

R

jak Rada Polityki Pieniężnej, zwana też „pieprzoną". Takiego epitetu Belka użył w rozmowie z Sienkiewiczem, sugerując, że gremium to mogłoby blokować dodruk pieniądza. W praktyce do tarć między nim jako przewodniczącym a pozostałymi dziewięcioma członkami RPP decydującej o poziomie stóp procentowych w Polsce, dochodziło rzadko. Belka przegłosowany został tylko trzy razy. Poprzednim prezesom NBP zdarzało się to częściej.

S

jak stabilność. Słowo klucz dla polityki pieniężnej w ostatnich latach. Niechęć do obniżania stóp procentowych dalej w stronę zera RPP pod przewodnictwem Marka Belki uzasadniała tym, że zagrażałoby to stabilności sektora bankowego, np. powodując odpływ depozytów oraz – ostatnio – osłabiając złotego. Przez niemal całą kadencję Belki na czele NBP trwały też prace nad ustawą o nadzorze makroostrożnościowym, która zwiększyła rolę banku centralnego w dbaniu o stabilność systemu finansowego.

T

jak taśmy. Na jednym z ujawnionych w 2014 r. przez „Wprost" nagrań z restauracji Sowa & Przyjaciele Belka rozmawia z ministrem spraw wewnętrznych Bartłomiejem Sienkiewiczem o ewentualnej pomocy NBP dla rządu. Warunkiem dodrukowania pieniędzy miałaby być m.in. dymisja ówczesnego ministra finansów „hrabiego von Rostowskiego". Belka zapewnia dziś, że to była hipotetyczna rozmowa, w której starał się wytłumaczyć nieekonomiście, że bank centralny może finansować rząd, tylko gdy temu grozi bankructwo. Warunkiem są reformy, których gwarantem musi być techniczny minister finansów. Tyle że Sienkiewicz uważał, że kryzys czai się za rogiem.

U

jak Uniwersytet Łódzki. Z przypadku alma mater Marka Belki. Przyszły premier chciał się uczyć handlu zagranicznego w Szkole Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie (dzisiejszy SGH), ale władze wprowadziły akurat (1968 r.) rejonizację studiów, wychodząc z założenia, że pod bokiem rodziców studenci będą bardziej zdyscyplinowani. Papiery Belki trafiły na uczelnię w rodzinnym mieście. Na UŁ dorobił się stopni naukowych, tam też poznał wielu przyjaciół i przyszłych współpracowników, m.in. Andrzeja Raczko, Jarosława Bauca i Jerzego Kropiwnickiego.

W

jak WIBOR. W 2012 r. okazało się, że banki manipulowały stawkami LIBOR, mierzącymi oprocentowanie kredytów na londyńskim rynku międzybankowym. To rzuciło cień podejrzeń na WIBOR, analogiczne stawki z rynku warszawskiego, z którymi powiązane jest oprocento- wanie kredytów w polskiej gospodarce. Podejrzeniom sprzyjały okresowe odchylenia tych stawek od stóp procentowych NBP. Belka oceniał jednak, że miało to związek z niską płynnością na warszawskim rynku międzybankowym, a nie z nieetycznymi zachowaniami banków.

Z

jak złoty, waluta „niesamowicie stabilna". W czasie sześcioletniej kadencji Belki na czele NBP kurs euro w złotych oscylował między 3,90 a 4,50 zł. To czyniło złotego jedną z najmniej chwiejnych walut o płynnym kursie. Nie bez udziału NBP, który okazjonalnie „dawał spekulantom po łapach" interwencjami na rynku walutowym.

CV

Marek Belka od czerwca 2010 r. jest prezesem Narodowego Banku Polskiego. Jego kadencja dobiegnie końca wraz z zaprzysiężeniem przez Sejm następcy, Adama Glapińskiego. Przed powołaniem do NBP Belka kierował Departamentem Europejskim Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wcześniej był m.in.sekretarzem wykonawczym Komisji Gospodarczej ONZ ds. Europy, dwukrotnie wicepremierem i ministrem finansów oraz w latach 2004–2005 premierem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA